Mehryn Kraker: „Wierzę, że nasza najlepsza koszykówka wciąż jest przed nami.”

Skrzydłowa Ślęzy Wrocław, Mehryn Kraker, podsumowuje sezon zasadniczy, mówi także o jedności w zespole i kluczach do sukcesu w fazie play-off.

Zbliżamy się do końca sezonu zasadniczego. Na dwa mecze przed jego finiszem, jak podsumowałabyś ten etap rozgrywek?

Myślę, że najlepszym momentem w naszym wykonaniu był Puchar Polski. Można było zobaczyć dobrą, drużynową koszykówkę, graliśmy z dużą energią i rozegraliśmy trzy naprawdę dobre spotkania przez trzy dni z rzędu. To była nasza najbardziej równa chwila w tym sezonie.

Przed play-offami bardzo ciekawa jest ta trzytygodniowa przerwa pomiędzy ostatnim meczem sezonu zasadniczego i pierwszymi meczami ćwierćfinałów. Myślę, że to tworzy wiele znaków zapytania i nikt nie wie, jak to się wszystko potoczy, bo nigdy wcześniej coś takiego się nie zdarzyło. Jest w związku z tym lekka niepewność, ale moim zdaniem dla nikogo nie jest to korzystne rozwiązanie, więc czemu nie spróbować obrócić tego w coś pozytywnego? Uważam, że udowodniłyśmy że gramy lepiej, gdy przerwy miedzy meczami są krótsze. Oczywiście sezon zasadniczy nie ma większego znaczenia w momencie, gdy rozpoczynają się play-offy i dla mnie to jest jedyny moment, w którym musimy martwić się naszą grą.

Oprócz Pucharu było jeszcze dużo powodów do świętowania, a co przed play-offami wskażesz jeśli chodzi o gorsze momenty?

Myślę, że dobrze poradziliśmy sobie w starciach z drużynami, z dolnej części tabeli. Ale nieco niepokojąca jest nasza postawa w pojedynkach z rywalami z czołówki. W pucharze pokazaliśmy, że potrafimy walczyć i wygrywać z Lublinem czy Gorzowem, a w lidze nie byliśmy w stanie ich pokonać. W play-offach na przestrzeni pięciomeczowej serii trzeba to wyeliminować.

Co w takim razie można zrobić, aby ta sytuacja nie powtórzyła się w momencie, gdy spotkamy się w play-offach?

Trudno wskazać jedną konkretną rzecz, bo koszykówka to zbiór naprawdę wielu czynników. Myślę, że musimy się skupić na tym, co jest w naszej kontroli. Koncentracja, regeneracja, odpowiednia dieta, właściwa troska o nasze ciała, dodatkowe rzuty. To wszystko będzie mieć znaczenie i niczego nie można pominąć.

Wspomniałaś o porażkach z zespołami z czołówki. Myślę, że jako zespół dobrze podnosiłyście się po tych przegranych meczach, była właściwa reakcja ze strony drużyny. Zgodzisz się z tym?

Zawsze masz nadzieję, że tak to będzie wyglądało. Jedna porażka i jedziemy dalej. Na pewno są sezony, w których jeden przegrany mecz sprawia, że rozpoczyna się równia pochyła i ta przegrana zmienia się w kilka, również w starciach z zespołami niżej sklasyfikowanymi. Dla mnie nasza zdolność do zwarcia szyków i nie dopuszczenia do sytuacji, o której wspomniałam to bardzo dobry znak. Oczywiście czasami trzeba dostać, kolokwialnie mówiąc, solidne lanie, aby się przegrupować i wrócić na właściwe tory. Ale to, że potrafimy się pozbierać po takich meczach napawa mnie optymizmem w kontekście play-offów.

A jakbyś opisała nasz zespół ogólnie, po byciu jego częścią przez kilka miesięcy? Jak i czy w ogóle różni się od Twoich przedsezonowych oczekiwań?

Słyszałam, że tu drużyny zawsze dogadują się ze sobą i dla mnie to jest najbardziej specjalna rzecz w tym sezonie. Wsparcie, jakie odczuwam każdego dnia od reszty dziewczyn jest niesamowite. Myślę, że nasz zespół jest pełen świetnych osób, a to sprawia, że łatwiej przychodzi się na treningi każdego dnia. Naprawdę to doceniam.

Ta zespołowość pozwala trzymać się razem pomimo wzlotów i upadków oraz podnosić się po porażkach?

Tak, na pewno. Kiedy wchodzisz do szatni, nikt nikogo nie obwinia, nie ma szukania kozła ofiarnego i zrzucania na niego całej odpowiedzialności. Nadal się wspieramy i jesteśmy razem. Zdecydowanie łatwiej jest funkcjonować jako grupa, gdy dzieli się wspólną wizję, ma się wspólny kierunek i wspiera się nawzajem.

W trakcie sezonu normalną rzeczą jest, że atmosfera się zagęszcza, a na treningach nie wszystko wychodzi. Jak radzicie sobie w tych momentach?

Sezon koszykarski jest naprawdę długi i nie każdy dzień może być idealny, słoneczny i pełen pozytywnej energii. Wszyscy jesteśmy tego bardzo świadomi. Ale gdy w szatni jest wasza mała świątynia i kiedy wiesz, że możesz polegać na swoich koleżankach, to jest to dobre remedium na gorsze dni.

Opowiedziałaś o wsparciu koleżanek z zespołu, teraz powiedz mi, jaką rolę w tym wszystkim odgrywają kibice.

Nasi kibice są wspaniali, cieszę się, że są naprawdę głośni i tworzą niesamowitą atmosferę. Podczas meczów domowych jest bardzo, bardzo głośno, a gra przy wypełnionych trybunach to wielka frajda. Nawet gdy przegrywamy, to zawsze otrzymujemy dużo słów otuchy i zapewnień, że kibice są z nami na dobre i na złe. To bardzo miłe i motywujące. Dla mnie czymś wspaniałym był finałowy mecz pucharu w Sosnowcu. To, jak licznie kibice stawili się na meczu z Gorzowem i jak celebrowali z nami zwycięstwo to niezapomniana rzecz.

Doping podczas meczów ze strony kibiców jest niepodważalny, a jak istotne są dla Ciebie rozmowy pomeczowe?

Czuję się, jakbyśmy byli wielką społecznością, co jest bardzo fajną sprawą. Zawsze dobrze widzieć dziewczynki z Akademii, które pojawiają się na meczach i z nami rozmawiają. Jednym z naszych zadań jest pokazywanie im, że mogą pójść w nasze ślady i grać zawodowo w koszykówkę. Chcemy być dla nich wzorami do naśladowania i dawać dobry przykład. Świetne jest to, że ludzie chcą rozmawiać z nami nie tylko jako z koszykarkami, ale po prostu jak z drugim człowiekiem.

Wracając do play-offów – jakie jest nastawienie przed tą fazą rozgrywek?

Już o tym wspomniałam, ale ten okres będzie czymś nowym i dziwnym. Nigdy wcześniej w mojej karierze nie spotkałam się z czymś takim, a z tego co wiem, jest to też precedens jeżeli chodzi o całą ligę. Zawodniczki, które pojadą na mecze reprezentacji grają swoje spotkania 17 marca, wracają do nas 18, a 21 już gramy pierwsze mecze play-offów. To naprawdę niewiele czasu, aby przygotować się wspólnie do tej rywalizacji.

Teraz skupiamy się na tym, aby wygrać dwa pozostałe mecze sezonu zasadniczego, a potem dobrze wykorzystać czas na odpoczynek dla naszych ciał i umysłów. Mam nadzieję, że kadrowiczki spiszą się dobrze i nie będą zbyt przemęczone na play-offy. Z jednej strony z dumą będą reprezentować swoje kraje, a z drugiej z tyłu głowy muszą mieć to, że play-offy zaczynają się niemalże natychmiast po powrocie. Jest w tym wszystkim dużo znaków zapytania, ale udowodniłyśmy, że potrafimy grać dobrze pomimo krótkich przerw między meczami i wierzę, że wykorzystamy tę przewagę. Myślę, że Puchar był dla nas dobrym testem przed napiętym kalendarzem play-offów.

Co powiesz o reszcie stawki? Na co trzeba zwrócić uwagę?

Myślę, że mistrzostwo jest jak najbardziej otwartą sprawą. Wierzę, że stać nas na walkę o tytuł i stawiam w tej walce na naszą drużynę. W ostatnich latach w lidze polskiej było kilku potentatów, a teraz gdy ich nie ma, każdy stoi przed szansą na sięgnięcie po tytuł. Wszystkie czołowe drużyny miały lepsze i gorsze momenty, co sprawia że faza play-off zapowiada się naprawdę ekscytująco i jest się o co bić.

Czy mimo tego, że prawdopodobnie skończymy sezon zasadniczy na trzecim miejscu, można powiedzieć, że jesteśmy trochę underdogiem w tej walce?

Myślę że tak. Oczywiście nie graliśmy w Eurolidze, myślę że nie mamy też największego budżetu w stawce. My liczymy na naszą zespołową grę, dobre przygotowanie do każdego rywala i chemię w drużynie. Jestem pewna, że w każdym meczu będziemy ciężko harować i damy z siebie absolutnie wszystko. Zdecydowanie jesteśmy underdogiem i będziemy chciały udowodnić, że nieprzypadkowo sięgnęliśmy po Puchar i że zasługujemy na bycie w rozmowach o najlepszej drużynie ligi. Ja wierzę, że możemy nią być.

Będąc na finiszu sezonu zasadniczego, jak nasza liga wygląda na tle innych krajów w których grałaś? Szwecji, Australii, Hiszpanii.

To trudne pytanie. Na pewno gra się tutaj inaczej niż wszędzie indziej, gdzie byłam. Poziom jest wysoki, to naprawdę fizyczna i silna liga. Myślę, że styl koszykówki jest inny niż w moich poprzednich ligach, ale Orlen Basket Liga Kobiet to dobre rozgrywki.

Czy coś Cię tu zaskoczyło? Jest coś, o czym myślałaś inaczej przed sezonem, a zostało to zweryfikowane?

Nie spodziewałam się, że przepis o dwóch Polkach na parkiecie, w tym koszykarce młodzieżowej, odegra tak wielką rolę. Nie sądziłam, że będzie to miało aż takie znaczenie w planowaniu meczu. Nigdy wcześniej nie grałam w lidze, która miała takie przepisy i naprawdę interesującą kwestią jest to, jaki ma to wpływ na strategię meczową.

Na koniec, tradycyjnie – czego życzysz sobie na końcówkę sezonu?

Wierzę, że nasza najlepsza koszykówka wciąż jest przed nami. Wiem, że będziemy ciężko pracować i wiem, że będziemy skoncentrowani. Wierzę, że bogowie koszykówki pozwolą nam trafić kilka rzutów więcej, unikać fauli i mieć więcej szczęścia od rywali w sytuacjach spornych. Jestem przekonana, że zadbamy o wszystko, na co mamy wpływ. Play-offy to ciekawy i czasami dziwny okres. Stawiam na nas przez całą drogę.

Kto z kim: play-offowe kalkulacje

Faza play-off w Orlen Basket Lidze Kobiet zbliża się wielkimi krokami. Pozostały zaledwie dwie kolejki sezonu zasadniczego, po których zapadną ostateczne rozstrzygnięcia w ligowej tabeli. To dobry moment na to, aby przeanalizować sytuację w stawce i popatrzeć na jej układ, oczywiście przede wszystkim z perspektywy Ślęzy Wrocław.

Wiemy już na pewno, kto zajmie pierwsze dwa miejsca po 22 kolejkach OBLK. Najlepszą drużyną sezonu zasadniczego będzie KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski, która po zwycięstwie w Lublinie nie da się już dogonić koszykarkom z Koziego Grodu. Zespół LOTTO AZS UMCS Lublin teoretycznie może jeszcze zamienić się pozycjami ze Ślęzą, ale w praktyce szanse na to są mikroskopijne. O ile żółto-czerwone mogą wygrać oba spotkania, tak naprawdę trudno uwierzyć, że podopieczne Karola Kowalewskiego przegrają u siebie z Isands Wichosiem Jelenia Góra i Wisłą Kraków. A tylko dwie porażki lublinianek przy dwóch zwycięstwach 1KS-u spowodowałyby roszadę.

PIERWSZA DWÓJKA

1. KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski (bilans 17 zwycięstw – 3 porażki)

2. LOTTO AZS UMCS Lublin (15-5)


Za plecami pierwszej dwójki ważą się losy miejsc 3-5. W najbardziej uprzywilejowanej pozycji w tym wyścigu znajduje się Ślęza, która ma wszystko w swoich rękach. Wrocławianki muszą wygrać jeden z dwóch ostatnich meczów aby zapewnić sobie trzecią lokatę i będą chciały zrealizować to zadanie już w najbliższą sobotę w Bydgoszczy. Jeśli potkną się nad Brdą, wszystkie siły będą musiały zostać rzucone na starcie ostatniej kolejki z Contimaxem MOSiR Bochnia, które odbędzie się 1 marca o godzinie 17:00 w KGHM Ślęza Arenie. Gdyby żółto-czerwone przegrały również z beniaminkiem, do gry o miejsce na podium po sezonie zasadniczym wchodzą pozostali rywale.

Na czwartym miejscu plasuje się obecnie Enea AZS Politechnika Poznań, mając na koncie o jedną wygraną mniej od Ślęzy. Problem poznanianek polega jednak na tym, że nie wystarczy im zrównać się punktami z koszykarkami z Wrocławia. W bezpośrednich starciach dwukrotnie lepsze były zawodniczki ze stolicy Dolnego Śląska, co przy tym samej liczbie „dużych” punktów plasuje Ślęzę wyżej niż Eneę AZS Politechnikę. Przed zespołem Wojciecha Szawarskiego mecz z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wlkp. i spotkanie z Isands Wichosiem Jelenia Góra. Poznanianki potrzebują wygrać jedno z tych spotkań, aby zapewnić sobie czwarte miejsce po sezonie zasadniczym.

Piątą pozycję w ligowej tabeli zajmuje MB Zagłębie Sosnowiec. Koszykarki Zagłębia są niepokonane od pięciu spotkań, ale wcześniej przegrały ich zdecydowanie za dużo, bo aż osiem. W efekcie nawet dwie wygrane w ostatnich dwóch kolejkach (z Energą Toruń i VBW Gdynia) mogą nie poprawić lokaty zajmowanej przez drużynę Piotra Gliniaka. Zespół z Sosnowca może mieć cień nadziei na awans w stawce, ale do tego potrzebna byłaby szalona sekwencja zdarzeń. Konkretnie: dwie porażki Ślęzy, porażka Enei AZS-u Politechniki i dwa zwycięstwa MB Zagłębia. W takim przypadku wszystkie trzy ekipy zakończyłyby sezon zasadniczy z bilansem 14-8, a to oznacza ulubioną przez wszystkich „małą tabelę”. Ta prezentowałaby się następująco:

KlubMeczePunktyMałe punktyBilans punktów
1. MB Zagłębie Sosnowiec46333:316 +17
2. Enea AZS Politechnika Poznań46311:312-1
3. Ślęza Wrocław46313:329-16

To naturalnie byłby najlepszy możliwy rozwój wydarzeń dla MB Zagłębia i jednocześnie katastrofalny dla Ślęzy. Sport już nie takie historie widział, dlatego wrocławianki muszą być maksymalnie skoncentrowane w ostatnich meczach sezonu zasadniczego.

WALKA O PODIUM

3. Ślęza Wrocław (14-6)

4. Enea AZS Politechnika Poznań (13-7)

5. MB Zagłębie Sosnowiec (12-8)


Do rozdania pozostały jeszcze trzy miejsca w fazie play-off. W tym sezonie bije się o te lokaty sześć zespołów i żaden z nich nie jest bez szans na osiągnięcie swojego celu. W najlepszej pozycji znajduje się teoretycznie Energa Toruń, obecnie plasująca się na szóstej pozycji. Podopieczne trenera Elmedina Omanicia będą rywalizować jeszcze z MB Zagłębiem Sosnowiec i rozegrają derbowe starcie z Artego Bydgoszcz. Nie będą to zatem łatwe spotkania, a torunianki muszą oglądać się za siebie.

Na ich lokatę czyha już VBW Gdynia, mająca lepszy bilans bezpośrednich spotkań z drużyną z grodu Kopernika. Gdynianki mają przed sobą konfrontację z Wisłą Kraków i wspomniany pojedynek z MB Zagłębiem. Zwłaszcza starcie z Białą Gwiazdą będzie miało ogromne znaczenie. Pierwszy mecz padł łupem beniaminka i zakończył się wynikiem 91:83 dla Wisły. Wtedy jednak VBW grało praktycznie w szóstkę, a w kadrze nie było Leah Scott, Constance Hobby i Julii Piestrzyńskiej. Gdynianki będą zmotywowane do tego, aby pokonać drużynę z Małopolski, bo wygrana zagwarantuje im zajęcie co najmniej siódmego miejsca i pozwoli wywierać presję na Enerdze.

Wisła obecnie jest ostatnim zespołem w stawce play-off, ale tak jak wcześniej wspomnieliśmy, przed zespołem Jorge Aragonesa dwa bardzo trudne spotkania. A na potknięcia krakowianek czekają już rywale. W pierwszej kolejności jest to SKK Polonia Warszawa, zajmująca dziewiąte miejsce z takim samym bilansem, ustępująca Wiśle tylko za sprawą niekorzystnych wyników w bezpośrednich starciach. Koszykarki ze stolicy w przyszły poniedziałek zagrają w Bochni z Contimaxem i zważywszy na to, że kończą sezon zasadniczy pojedynkiem z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wlkp., muszą ten mecz wygrać. W przypadku porażki z beniaminkiem na powrót do TOP 8 będzie trzeba jeszcze poczekać.

Z tylnego szeregu na miejsca 6-8 zerkają zespoły z Bydgoszczy i Bochni. Artego ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań od Contimaxu, ale gorszy od VBW, Wisły i Polonii. Biorąc pod uwagę fakt, że Ślęza będzie chciała w Bydgoszczy zapewnić sobie trzecią lokatę, o play-offy nad Brdą będzie bardzo trudno. Z kolei beniaminek z Bochni lepiej wypadły tylko w starciu z Wisłą, choć mogą także wygrać rywalizację z Polonią i wygrywając z zespołem prowadzonym przez Jelenę Skerović, koszykarki z Bochni wciąż pozostaną w grze.

Oczywiście przy tak wielu zmiennych trudno cokolwiek przewidzieć ze stuprocentową pewnością. W tej chwili wszystko wskazuje jednak na to, że Energa obroni swoją lokatę, to samo powinna zrobić drużyna z Gdyni. Kto skończy na ósmym miejscu? Naszym zdaniem ta rywalizacja rozstrzygnie się pomiędzy Polonią a Contimaxem MOSiR Bochnia, z delikatnym wskazaniem na „Czarne Koszule”. Jest to jednak przewaga rzędu 51:49, absolutnie bez jakichkolwiek stanowczych deklaracji. W przypadku równego bilansu wszystkich trzech drużyn górą będzie zespół z Bochni.

WYŚCIG O PLAY-OFF

6. Energa Toruń (10-10)

7. VBW Gdynia (9-11)

8. Wisła Kraków (8-12)

9. SKK Polonia Warszawa (8-12)

10. Artego Bydgoszcz (7-13)

11. Contimax MOSiR Bochnia (7-13)


Wszystko wskazuje zatem na to, że koszykarki Ślęzy w pierwszej rundzie play-off pojadą na północ kraju. Czy zatrzymają się w Toruniu, czy też trzeba będzie udać się aż nad morze? Odpowiedź na to pytanie możemy poznać już w środę, 25 lutego.

Bezproblemowe zwycięstwo przybliża Ślęzę do podium

Koszykarki Ślęzy Wrocław bez większych problemów pokonały Polonię Warszawa w meczu 20. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Pewna wygrana sprawiła, że trzecie miejsce po sezonie zasadniczym jest dla 1KS-u już bardzo, bardzo blisko.

Od samego początku wrocławianki grały na wysokich obrotach, chcąc jak najszybciej „ustawić” przebieg spotkania pod siebie. Po niespełna czterech minutach meczu za sprawą rzutu półdystansowego autorstwa Digny Strautmane, żółto-czerwone prowadziły 12:4. Trenerka Jelena Skerović nie wzięła w tym momencie czasu, ale musiała to zrobić chwilę później, gdy akcję 2+1 przeprowadziła Aleksandra Mielnicka. Gospodynie nie zwalniały tempa, a kolejny fragment spotkania należał do G’mrice Davis. Amerykanka zdobyła osiem punktów z rzędu i dzięki niej Ślęza prowadziła 23:6. Ostatecznie po pierwszej kwarcie przewaga 1KS-u wynosiła 14 oczek.

Na początku drugiej części meczu Polonia próbowała zmniejszyć straty, lecz rywalki „Czarnych Koszul” miały odpowiedź na ich każdą udaną akcję. Ślęza szybko zneutralizowała zapędy gości i zabrała się za budowę prowadzenia. To w połowie drugiej kwarty urosło do 20 oczek, a po pięciu punktach z rzędu Mehryn Kraker było 46:21 dla gospodyń. Podopieczne Arkadiusza Rusina przed przerwą dopilnowały, aby nie stała się im krzywda i schodziły do szatni przy wyniku 51:26.

To prowadzenie naturalnie było bardzo komfortowe, ale Ślęza wciąż musiała „dowieźć” je do końca spotkania. W tym celu wystarczyła wymiana ciosów z Polonią, ale żółto-czerwone za szybko poczuły się zbyt pewnie. I gdy najpierw Travaria Watson trafiła za trzy, a z półdystansu nie pomyliła się Maja Kusiak, trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas. W trakcie przerwy przypomniał swoim zawodniczkom o konieczności zachowania koncentracji do samego końca. Odpowiedź zespołu była natychmiastowa – zza łuku przymierzyła Dominika Fiszer, a chwilę po niej to samo zrobiła Aleksandra Zięmborska. Te dwie akcje definitywnie ugasiły zapał koszykarek Polonii i pod koniec trzeciej kwarty żółto-czerwone odbudowały swoją 25 punktową przewagę.

Wrocławianki postawiły kropkę nad i na początku czwartej kwarty, w ciągu dwóch minut przeprowadzając serię punktową 8:0. W tej odsłonie nie było już zrywu ze strony koszykarek z Warszawy, więc zadanie Ślęzy było ułatwione. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska na dużym spokoju dokończyła mecz i ostatecznie pokonała Polonię 94:63.

Po dotkliwej porażce w Sosnowcu, Ślęza potrzebowała właśnie takiego spotkania, jakie miało miejsce w niedzielę w KGHM Ślęza Arenie. Wrocławianki z wyjątkiem kilku minut trzeciej kwarty kontrolowały w pełni przebieg wydarzeń na parkiecie, dzięki czemu trener Arkadiusz Rusin mógł szeroko rotować swoją kadrą. Tylko Digna Strautmane i G’mrice Davis zagrały ponad 25 minut, sporo odpoczynku dostała Aleksandra Mielnicka, godnie zastępowana przez Julię Jeziorną.

Wygrana z Polonią znacząco przybliżyła Ślęzę do zajęcia trzeciego miejsca po sezonie zasadniczym. Wciąż możliwy, choć bardzo mało prawdopodobny jest rozwój wydarzeń, w którym wrocławianki przegrywają oba mecze i ustępują w tabeli Enei AZS-owi Politechnice Poznań i MB Zagłębiu Sosnowiec. Ślęza może zapewnić sobie miejsce na podium po pierwszej fazie rozgrywek w najbliższą sobotę, gdy w Bydgoszczy zmierzy się z miejscowym Artego.

Ślęza Wrocław – SKK Polonia Warszawa 94:63 (25:11, 26:15, 19:22, 24:15).
Ślęza: Strautmane 20, Davis 16, Kraker 13, Zięmborska 11, Kulińska 9, Vihmane 8. Mielnicka 8, Jeziorna 6, Fiszer 3. Gajda DNP.
SKK Polonia: Watson 24, Davenport 11, Kusiak 8, Vitulova 6, Sosnowska 4, Rogozińska 4, Masłowska 3, Wesołowska 3, Wiklak, Barańska 0.

Ślęza – Polonia: zmazać plamę po dotkliwej porażce

Koszykarki Ślęzy Wrocław w niedzielę o 18:00 podejmą w KGHM Ślęza Arenie SKK Polonię Warszawa. Spotkanie to, jak przystało na koniec sezonu zasadniczego, będzie miało dla obu drużyn ogromne znaczenie w kontekście fazy play-off.

Można powiedzieć, że już tradycyjnie na trzy kolejki przed końcem pierwszego etapu rozgrywek, w tabeli Orlen Basket Ligi Kobiet nie wiadomo praktycznie nic. Z wyjątkiem beniaminka z Jeleniej Góry wszystkie zespoły wciąż są uwikłane w walkę o jak najlepsze miejsce w tabeli i konia z rzędem temu, kto teraz bezbłędnie przewidzi cały układ ligowej stawki. Dużo powie nam nadchodząca seria gier. W 20. kolejce dojdzie do starcia o 1. miejsce na linii Gorzów – Lublin, kluczowego meczu w grze o 6. lokatę pomiędzy Energą Toruń i Wisłą Kraków oraz dwóch istotnych gier w ramach rywalizacji o trzecią lokatę.

W tej ostatniej znajduje się właśnie Ślęza Wrocław, która zmierzy się Polonią Warszawa. Wrocławianki będą znać już rezultat korespondencyjnego pojedynku w Poznaniu pomiędzy Eneą AZS-em Politechniką Poznań i Contimaxem MOSiR Bochnia. Porażka poznanianek w zasadzie przekreśli szanse tej drużyny na podium po 22. kolejkach, ale w przypadku zwycięstwa zespół z Wielkopolski wciąż będzie wywierać presję na Ślęzie. Żółto-czerwone mają w tej chwili jeden mecz przewagi nad Eneą AZS-em i dodatkowy bufor bezpieczeństwa w postaci korzystnego bilansu bezpośrednich spotkań. Oznacza to, że Ślęza musiałaby przegrać dwa z trzech ostatnich meczów, a ekipa z Poznania zgarnąć pełną pulę. A po porażce 1KS-u w Sosnowcu ten scenariusz zapewne kiełkuje w niektórych głowach.

Wrocławiankom w konfrontacji z Zagłębiem nie wychodziło absolutnie nic. To był zdecydowanie najgorszy mecz żółto-czerwonych w tym sezonie Orlen Basket Ligi Kobiet. Cel na niedzielne spotkanie z Polonią może być zatem tylko jeden.

– Dla nikogo z nas mecz w Sosnowcu nie był przyjemnością, choćby przez sekundę. Jest w nas bardzo duża motywacja, żeby się zrehabilitować i podnieść morale zespołu. Play-offy coraz bliżej i to jest ostatni moment na to, żeby poczuć się lepiej, a w tym celu trzeba cieszyć się zwycięstwami – mówi Dominika Fiszer.

Ślęza była już dokładnie w tym samym miejscu dwa miesiące temu. W grudniu, również w środę, doszło do bolesnej porażki z Zagłębiem Sosnowiec, a w niedzielę wrocławianki powetowały sobie to niepowodzenie wygrywając z Polonią aż 103:57. 31 punktów zdobyła wtedy G’mrice Davis, dwucyfrowe dorobki zapisały na swoim koncie także Digna Strautmane, Aleksandra Zięmborska i Ketija Vihmane. Powtórka z rozrywki byłaby mile widziana.

– Pierwszy mecz z Polonią był dla nas udany i życzę nam, żeby ten drugi był równie dobry – przyznaje z przymrużeniem oka Fiszer. – Ale jeśli nie, to przede wszystkim liczę na to, aby poprawić te elementy, które mamy do poprawy i na których trzeba się skupić – podkreśla rozgrywająca Ślęzy.

Co to za rzeczy? Wrocławianki miały w czwartkowy wieczór długą analizę wszystkich błędów popełnionych w Sosnowcu, a Fiszer wskazała jeden z tych aspektów.

– Przede wszystkim komunikacja, bo od tego się wszystko zaczyna. Gdy tego brakuje, to potem całość szwankuje. Obrona jest spóźniona, rotacje są spóźnione i potem wygląda to tak, jak w Sosnowcu. Ja właśnie na to będę przede wszystkim zwracać uwagę, musimy lepiej się komunikować. To pozwala nam grać naszą koszykówkę, więc komunikacja będzie kluczem. Nie tylko ta w obronie, ale też ta w momentach, kiedy nie idzie, żebyśmy cały czas były razem i szukały wspólnie rozwiązań, a to pomoże nam ustrzec się wielu błędów – tłumaczy zawodniczka 1KS-u.

W niedzielę w KGHM Ślęza Arenie może być trudno o taki sam rezultat jak w Warszawie. Polonia od tego czasu wygrała siedem spotkań i jest w samym środku rywalizacji o miejsca 6-8. Koszykarki ze stolicy podczas tej dobrej serii pokonały chociażby MB Zagłębie, a w środę wygrały z Eneą AZS-em Politechniką Poznań. Trenerka Jelena Skerović odmieniła dyspozycję „Czarnych Koszul” i na pewno będzie liczyć na kolejny korzystny rezultat.

– Polonia sprawiła dużą niespodziankę z Poznaniem, prawie tak dużą jak my w Sosnowcu, tylko oczywiście one pozytywną, a my negatywną. Na pewno przyjadą zmotywowane, bo wciąż są w walce o play-offy. Dla Polonii każde spotkanie do końca sezonu jest niezwykle ważne właśnie w kontekście play-offów. Może one mają inne cele od nas, ale zapowiada się walka i w niedzielę żadna ze stron nie sprzeda tanio swojej skóry – twierdzi Dominika Fiszer.

Zespół z Warszawy opiera swoją grę na koszykarkach zagranicznych. Liderką Polonii jest Travaria Watson – wszechstronna Amerykanka zdobywa blisko 17 punktów na mecz, dokładając do tego 4.3 zbiórki i 4.3 asysty. Na obwodzie wielkim zagrożeniem jest Czeszka Tereza Vitulova (43 proc. skuteczności z dystansu), a pod koszem dobrze odnalazła się Erika Davenport, która dołączyła do klubu w grudniu. W polskiej rotacji najlepiej prezentuje się doskonale znana wrocławskiej publiczności Klaudia Sosnowska, ale i Marta Masłowska czy Weronika Wesołowska mogą zagrozić defensywie 1KS-u.

Ślęza absolutnie nie może zlekceważyć Polonii, ale zespół Arkadiusza Rusina musi podejść do tego meczu z zamiarem podyktowania swoich warunków gry i kontrolowania wydarzeń na parkiecie. Jeśli wrocławianki wyciągną wnioski ze środowego blamażu, powinny postawić kolejny duży krok w drodze do trzeciego miejsca po sezonie zasadniczym. Waleczna Polonia zrobi jednak wszystko, żeby wyjechać z Dolnego Śląska z dziewiątą wygraną w sezonie. To zapowiada wielkie emocje w KGHM Ślęza Arenie.

Początek meczu Ślęza Wrocław – SKK Polonia Warszawa w niedzielę o godzinie 18:00 w KGHM Ślęza Arenie. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z meczu będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV. Miesięczny abonament kosztuje 34 zł, dzienny pakiet 15 zł.

Druzgocąca porażka Ślęzy w Sosnowcu

Ślęza Wrocław wysoko przegrała w meczu 19. kolejki z MB Zagłębiem Sosnowiec. Żółto-czerwone odstawały od rywalek w każdym aspekcie koszykarskiego rzemiosła.

Już od samego początku meczu koszykarki Ślęzy miały ogromne problemy w ofensywie. Pierwsze osiem punktów zdobyły z linii rzutów osobistych. Dopiero po sześciu minutach spotkania przeprowadziły skuteczną akcję z gry, gdy po podaniu Dominiki Fiszer spod kosza trafiła G’mrice Davis. Jak się potem okazało, był to jedyny celny rzut 1KS-u w tej odsłonie. Takich zmartwień nie miał zespół z Sosnowca, który regularnie radził sobie z defensywą wrocławianek, systematycznie powiększając prowadzenie.

W drugiej kwarcie sytuacja uległa nieznacznej zmianie. Ślęza nieco lepiej zaczęła radzić sobie po obu stronach parkietu, ale wciąż nie było to wystarczające do nawiązania walki z gospodyniami. Seria 8:2 w wykonaniu Zagłębia na początku tej części meczu sprawiła, że koszykarki z Sosnowca prowadziły 34:14, a dwie minuty później było już 40:16. W tym momencie spotkania wrocławianki trafiły tylko trzy rzuty z gry, co przed meczem bardzo trudno było sobie wyobrazić nawet w najczarniejszym scenariuszu.

Energię do gry 1KS-u wniosła Julia Jeziorna, zdobywając sześć punktów z rzędu. Serię Ślęzy kontynuowały jeszcze Digna Strautmane i Aleksandra Zięmborska, przez co prowadzenie gospodyń stopniało do 13 oczek. Ale zanim obie drużyny zeszły na przerwę, Sydney Taylor i Catherine Reese zdobyły pięć punktów, ustalając wynik po 20 minutach na 45:27.

Wrocławianki potrzebowały znakomitego wejścia w drugą połowę, żeby spróbować nawiązać walkę i odwrócić losy spotkania. Seria 7:2 to był dobry start, ale ten zryw szybko został zneutralizowany przez drużynę Zagłębia. Kolejne chwile to prawdziwa wymiana ciosów pomiędzy obiema drużynami. W ciągu minuty wpadły cztery trójki – dwie dla gospodyń i dwie dla gości, a rozpędzone Zagłębie oznaczało niekorzystny obrót spraw dla Ślęzy. Żółto-czerwone po grudniowej porażce w KGHM Ślęza Arenie doskonale wiedziały, że taka gra z sosnowiczankami nie ma racji bytu, ale nie miały żadnych argumentów w defensywie, żeby odrabiać straty. W efekcie pomimo znacznie lepszej gry w ataku, kompletny brak organizacji w defensywie oznaczał, że podopieczne Arkadiusza Rusina odrobiły tylko dwa punkty.

W decydującej kwarcie Ślęza grała już bez wiary i zaangażowania. Po drugiej stronie parkietu trwał koncert Zagłębia. Podopiecznym Piotra Gliniaka wychodziło niemalże wszystko, a każda zawodniczka, która pojawiła się w akcji, dawała coś od siebie. Dzięki temu sosnowiczanki odniosły okazałe, 34 punktowe zwycięstwo.

Jedynym pocieszeniem dla zespołu z Wrocławia był fakt, że w późniejszym meczu SKK Polonia Warszawa pokonała Eneę AZS Politechnikę Poznań. Dzięki temu porażka żółto-czerwonych nie miała znaczących konsekwencji w tabeli Orlen Basket Ligi Kobiet. Ślęza wciąż ma mecz przewagi nad zespołem z Poznania, a za sprawą lepszego bilansu bezpośrednich meczów wciąż pozostaje w dogodnej pozycji do zajęcia trzeciego miejsca po sezonie zasadniczym. Jednak z taką grą o utrzymanie tej lokaty wcale nie będzie łatwo. Okazja do zaprezentowania się z diametralnie innej strony już w niedzielę o godzinie 18:00, gdy w KGHM Ślęza Arenie wrocławianki podejmą wspomnianą Polonię.

MB Zagłębie Sosnowiec – Ślęza Wrocław 97:63 (26:12, 19:15, 26:28, 26:8).
MB Zagłębie: Reese 31 (19 zb), Tadić 14, Pyka 14, Burliga 12, Taylor 12, Wembanyama 9, Jackowska 5, Kuczyńska, Kurach, Micek 0.
Ślęza: Davis 13, Zięmborska 13, Strautmane 11, Kulińska 8, Jeziorna 8, Fiszer 4, Mielnicka 4, Vihmane 2, Kraker 0. Gajda DNP.