Ślęza nie ma presji, Contimax nie ma nic do stracenia

W niedzielę, 1 marca o godzinie 17:00 koszykarki Ślęzy Wrocław zakończą sezon zasadniczy Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone zagwarantowały sobie 3. miejsce po tej fazie rozgrywek, a ich rywalki, Contimax MOSiR Bochnia, muszą wygrać aby zachować szansę na grę w play-offach. Zapowiada się kolejne emocjonujące starcie w KGHM Ślęza Arenie.

Przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego Orlen Basket Ligi Kobiet wciąż pozostaje kilka niewiadomych. Wciąż nieustalona jest kolejność zespołów na miejscach 4-11, choć kilka rozstrzygnięć jest bardziej prawdopodobnych niż innej. Wszystko wskazuje na to, że Ślęza Wrocław w ćwierćfinale fazy play-off zmierzy się z Energą Toruń, choć szanse na zajęcie szóstej lokaty mają także koszykarki VBW Gdynia. Musiałyby jednak wygrać z bardzo rozpędzonym MB Zagłębiem Sosnowiec, a Energa musiałaby przegrać z Artego Bydgoszcz. Jest to oczywiście możliwe, bo nie takie historie widział świat sportu, lecz patrząc obiektywnie, Energa powinna pokonać będące już bez szans na play-off Artego, zaś porażka Zagłębia z VBW byłaby dużą sensacją.

Niezależnie od tego, na kogo trafi Ślęza, w niedzielnym meczu na żółto-czerwonych nie ciąży żadna presja. Wrocławianki będą chciały jednak mocno zakończyć sezon zasadniczy i budować pewność siebie przed walką o medale. Potknięcie w starciu z beniaminkiem z Bochni nie będzie miało konsekwencji w zakresie układu tabeli, może jednak mieć negatywny wpływ na morale zespołu przed trwającą trzy tygodnie przerwą na mecze reprezentacyjne. W pierwszym meczu obu drużyn żółto-czerwone pokonały Contimax MOSiR 89:66 i był to najgorszy występ ofensywny zespołu z Małopolski na własnym parkiecie. Podopieczne Artura Włodarczyka mają szóstą najlepszą ofensywę Orlen Basket Ligi Kobiet, ale pod kątem straconych punktów znajdują się na 2. miejscu od końca, ustępując tylko czerwonej latarni z Jeleniej Góry. To właśnie problemy w obronie kosztowały drużynę z Bochni parę punktów i sprawiły, że przed ostatnią kolejką nie mają losu w swoich rękach.

Bocheńskie koszykarki będą jednak bić się o każdą piłkę i na pewno spróbują powalczyć o zwycięstwo w KGHM Ślęza Arenie. Trener Włodarczyk swoją ofensywę opiera przede wszystkim na dwóch koszykarkach z USA. Sierra Moore dołączyła do drużyny w trakcie sezonu i z miejsca stała się najlepszą strzelczynią zespołu, notując 18.5 punktu i 8.3 zbiórki. Na obwodzie bryluje Britney Jones, była koszykarka Ślęzy Wrocław. Zawodniczka, która w 2019 roku zagrała osiem spotkań w żółto-czerwonych barwach, prezentuje się ze znakomitej strony w drużynie Contimaxu MOSiRu. 39-letnia obwodowa do 16 oczek dokłada 3.4 asysty, a do tego trafia 39,4 proc. swoich rzutów z dystansu. Najlepszy sezon w karierze rozgrywa także Martyna Walczak. 25-letnia podkoszowa spędza na parkiecie blisko 30 minut, w tym czasie rzuca blisko 15 punktów i zbiera niemal 9 piłek, trafiając 37,5 prób zza łuku.

Ważne role w rotacji odgrywają także Marta Marcinkowska (8.6 pkt, 2.8 zb) oraz Greczynka Lilia Karakasidou (7.1 pkt, 1.3 as). Obowiązki koszykarki młodzieżowej pełnią głównie Alicja Jarząb i Kornelia Bukowczan, a po transferze z Jeleniej Góry na parkiecie w tej roli pojawia się również Karolina Dżochowska. Dużą stratą dla drużyny z Bochni jest kontuzja Marty Wdowiuk, innej byłej koszykarki Ślęzy Wrocław. Słynąca z ogromnej determinacji i zaangażowania zawodniczka doznała urazu podczas meczu z VBW Gdynia, który wykluczył ją z reszty rozgrywek. Wdowiuk na przestrzeni 25 minut zdobywała 8.3 punktu i zbierała 6.5 piłki.

Koszykarki z Bochni nie będą miały w niedzielę nic do stracenia i zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby pokonać Ślęzę. O tym, że stać je na zacięte boje z zespołami z czołówki przekonały się już drużyny z Gorzowa Wielkopolskiego i Lublina. Na inaugurację Contimax MOSiR wygrał z KSSSE Eneą AJP 81:76, a kilka tygodni temu był bardzo blisko powtórzenia tej sztuki w Lublinie, przegrywając z AZS-em UMCS-em zaledwie 74:76. Przed Ślęzą zatem trudne spotkanie, w którym trzeba będzie zachować pełną koncentrację. Czy wrocławianki poradzą sobie z tą sytuacją, choć nie będzie na nich ciążyć presja? A może to beniaminek sprawi kolejną niespodziankę i rzutem na taśmę zamelduje się w fazie play-off? Wszystko będzie jasne w niedzielę około godziny 19:00.

Spotkanie Ślęzy z Contimaxem MOSiR Bochnia będzie miało specjalny charakter. W KGHM Ślęza Arenie odbędzie się dzień meczowy realizowany pod szyldem kampanii społecznej #PijKranówkę prowadzonej przez MPWiK Wrocław. Organizatorzy przygotowali moc atrakcji i konkursów dla kibiców. Jednym z zadań jest zaprojektowanie transparentu łączącego wsparcie Ślęzy i kampanię #PijKranówkę. Początek meczu w niedzielę o godzinie 17:00, bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z meczu będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV. Miesięczny abonament kosztuje 34 zł, dzienny pakiet 15 zł.

Spokojne zwycięstwo w Bydgoszczy

Ślęza Wrocław bez większych trudności pokonała Artego Bydgoszcz w meczu 21. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Wygrana zagwarantowała żółto-czerwonym trzecie miejsce po sezonie zasadniczym.

Przed meczem kapitan Ślęzy, Digna Strautmane, podkreślała wagę mocnego startu i narzucenia swoich warunków gry. Łotyszka wraz ze swoimi koleżankami zrealizowała te założenia i wrocławianki po czterech minutach prowadziły 8:3. Choć po tym dobrym początku żółto-czerwone nieco zwolniły, to i tak były w stanie kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie. Prowadzenie przez całą pierwszą kwartę oscylowało w okolicach dwóch-trzech posiadań, osiągając nawet 9 punktów.

Bydgoszczanki na samym początku drugiej kwarty zmniejszyły swoje straty do czterech oczek, ale to był ostatni moment, w którym zbliżyły się do Ślęzy na tak mały dystans. Aleksandra Zięmborska wykończyła kontratak na 24:18, a po tej akcji żółto-czerwone dołożyły jeszcze 11 punktów bez odpowiedzi rywalek i odskoczyły im na 17 punktów.

Koszykarki Artego za sprawą trzech udanych akcji Amelii Pawlikowskiej odrobiły sześć oczek, ale ostatni akcent pierwszej połowy należał do wrocławianek, które odbudowały swoją okazałą przewagę. Podopieczne Arkadiusza Rusina schodziły na przerwę przy prowadzeniu 48:30.

Pierwsze fragmenty drugiej połowy należały do gospodyń. To był dla nich zdecydowanie ostatni dzwonek na to, aby chociaż spróbować nawiązać walkę ze Ślęzą. Choć wynik trzeciej odsłony otworzyła G’mrice Davis, kolejne dziewięć punktów zapisało sobie Artego, zmniejszając straty do 11 punktów. Trener Arkadiusz Rusin nie wziął czasu w tym fragmencie gry, robiąc to dopiero ponad dwie minuty później, gdy atak Ślęzy nadal nie funkcjonował tak, jak powinien.

Rozmowa z zespołem przyniosła efekt i Ślęza wróciła na właściwą ścieżkę. Żółto-czerwone po wskazówkach od swojego szkoleniowca przeprowadziły serię punktową 11:2, czym definitywnie rozstrzygnęły losy meczu. Na 3 minuty przed końcem prowadziły 65:42 i do rozstrzygnięcia był tylko końcowy rezultat spotkania. Po rozpoczęciu czwartej kwarty koszykarki 1KS-u powiększyły swoją przewagę do 34 oczek i gdyby nie dwie trójki młodych zawodniczek Artego w samej końcówce, Ślęza drugi mecz z rzędu rozstrzygnęłaby właśnie różnicą ponad 30 punktów.

To jednak oczywiście byłaby tylko ciekawostka. Najważniejsze dla wrocławianek jest to, że z Bydgoszczy wywiozły zwycięstwo, czym zapewniły sobie trzecie miejsce po sezonie zasadniczym. Trener Rusin może zatem inaczej rozplanować ostatni tydzień tego etapu rozgrywek i podejść do niego z myślą o fazie play-off. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje to, przeciwko komu Ślęza powalczy o awans do najlepszej czwórki Orlen Basket Ligi Kobiet. Rywalem żołto-czerwonych będzie ktoś z pary Energa Toruń – VBW Gdynia.

Artego Bydgoszcz – Ślęza Wrocław 61:88 (14:20, 16:28, 16:21, 15:19).
Artego: Taylor 14, Pawlikowska 11, Michałek 8, Maławy 8, Pokk 6, Keller 4, Sobiech 3, Szymkiewicz 3, Jones 2, Pawłowska 2, Perzyna, Uziałło 0.
Ślęza: Davis 23, Zięmborska 15 (12 zb), Vihmane 11, Kraker 9, Mielnicka 8, Jeziorna 8, Kulińska 7, Strautmane 5, Fiszer 2, Jasik DNP.

Mehryn Kraker: „Wierzę, że nasza najlepsza koszykówka wciąż jest przed nami.”

Skrzydłowa Ślęzy Wrocław, Mehryn Kraker, podsumowuje sezon zasadniczy, mówi także o jedności w zespole i kluczach do sukcesu w fazie play-off.

Zbliżamy się do końca sezonu zasadniczego. Na dwa mecze przed jego finiszem, jak podsumowałabyś ten etap rozgrywek?

Myślę, że najlepszym momentem w naszym wykonaniu był Puchar Polski. Można było zobaczyć dobrą, drużynową koszykówkę, graliśmy z dużą energią i rozegraliśmy trzy naprawdę dobre spotkania przez trzy dni z rzędu. To była nasza najbardziej równa chwila w tym sezonie.

Przed play-offami bardzo ciekawa jest ta trzytygodniowa przerwa pomiędzy ostatnim meczem sezonu zasadniczego i pierwszymi meczami ćwierćfinałów. Myślę, że to tworzy wiele znaków zapytania i nikt nie wie, jak to się wszystko potoczy, bo nigdy wcześniej coś takiego się nie zdarzyło. Jest w związku z tym lekka niepewność, ale moim zdaniem dla nikogo nie jest to korzystne rozwiązanie, więc czemu nie spróbować obrócić tego w coś pozytywnego? Uważam, że udowodniłyśmy że gramy lepiej, gdy przerwy miedzy meczami są krótsze. Oczywiście sezon zasadniczy nie ma większego znaczenia w momencie, gdy rozpoczynają się play-offy i dla mnie to jest jedyny moment, w którym musimy martwić się naszą grą.

Oprócz Pucharu było jeszcze dużo powodów do świętowania, a co przed play-offami wskażesz jeśli chodzi o gorsze momenty?

Myślę, że dobrze poradziliśmy sobie w starciach z drużynami, z dolnej części tabeli. Ale nieco niepokojąca jest nasza postawa w pojedynkach z rywalami z czołówki. W pucharze pokazaliśmy, że potrafimy walczyć i wygrywać z Lublinem czy Gorzowem, a w lidze nie byliśmy w stanie ich pokonać. W play-offach na przestrzeni pięciomeczowej serii trzeba to wyeliminować.

Co w takim razie można zrobić, aby ta sytuacja nie powtórzyła się w momencie, gdy spotkamy się w play-offach?

Trudno wskazać jedną konkretną rzecz, bo koszykówka to zbiór naprawdę wielu czynników. Myślę, że musimy się skupić na tym, co jest w naszej kontroli. Koncentracja, regeneracja, odpowiednia dieta, właściwa troska o nasze ciała, dodatkowe rzuty. To wszystko będzie mieć znaczenie i niczego nie można pominąć.

Wspomniałaś o porażkach z zespołami z czołówki. Myślę, że jako zespół dobrze podnosiłyście się po tych przegranych meczach, była właściwa reakcja ze strony drużyny. Zgodzisz się z tym?

Zawsze masz nadzieję, że tak to będzie wyglądało. Jedna porażka i jedziemy dalej. Na pewno są sezony, w których jeden przegrany mecz sprawia, że rozpoczyna się równia pochyła i ta przegrana zmienia się w kilka, również w starciach z zespołami niżej sklasyfikowanymi. Dla mnie nasza zdolność do zwarcia szyków i nie dopuszczenia do sytuacji, o której wspomniałam to bardzo dobry znak. Oczywiście czasami trzeba dostać, kolokwialnie mówiąc, solidne lanie, aby się przegrupować i wrócić na właściwe tory. Ale to, że potrafimy się pozbierać po takich meczach napawa mnie optymizmem w kontekście play-offów.

A jakbyś opisała nasz zespół ogólnie, po byciu jego częścią przez kilka miesięcy? Jak i czy w ogóle różni się od Twoich przedsezonowych oczekiwań?

Słyszałam, że tu drużyny zawsze dogadują się ze sobą i dla mnie to jest najbardziej specjalna rzecz w tym sezonie. Wsparcie, jakie odczuwam każdego dnia od reszty dziewczyn jest niesamowite. Myślę, że nasz zespół jest pełen świetnych osób, a to sprawia, że łatwiej przychodzi się na treningi każdego dnia. Naprawdę to doceniam.

Ta zespołowość pozwala trzymać się razem pomimo wzlotów i upadków oraz podnosić się po porażkach?

Tak, na pewno. Kiedy wchodzisz do szatni, nikt nikogo nie obwinia, nie ma szukania kozła ofiarnego i zrzucania na niego całej odpowiedzialności. Nadal się wspieramy i jesteśmy razem. Zdecydowanie łatwiej jest funkcjonować jako grupa, gdy dzieli się wspólną wizję, ma się wspólny kierunek i wspiera się nawzajem.

W trakcie sezonu normalną rzeczą jest, że atmosfera się zagęszcza, a na treningach nie wszystko wychodzi. Jak radzicie sobie w tych momentach?

Sezon koszykarski jest naprawdę długi i nie każdy dzień może być idealny, słoneczny i pełen pozytywnej energii. Wszyscy jesteśmy tego bardzo świadomi. Ale gdy w szatni jest wasza mała świątynia i kiedy wiesz, że możesz polegać na swoich koleżankach, to jest to dobre remedium na gorsze dni.

Opowiedziałaś o wsparciu koleżanek z zespołu, teraz powiedz mi, jaką rolę w tym wszystkim odgrywają kibice.

Nasi kibice są wspaniali, cieszę się, że są naprawdę głośni i tworzą niesamowitą atmosferę. Podczas meczów domowych jest bardzo, bardzo głośno, a gra przy wypełnionych trybunach to wielka frajda. Nawet gdy przegrywamy, to zawsze otrzymujemy dużo słów otuchy i zapewnień, że kibice są z nami na dobre i na złe. To bardzo miłe i motywujące. Dla mnie czymś wspaniałym był finałowy mecz pucharu w Sosnowcu. To, jak licznie kibice stawili się na meczu z Gorzowem i jak celebrowali z nami zwycięstwo to niezapomniana rzecz.

Doping podczas meczów ze strony kibiców jest niepodważalny, a jak istotne są dla Ciebie rozmowy pomeczowe?

Czuję się, jakbyśmy byli wielką społecznością, co jest bardzo fajną sprawą. Zawsze dobrze widzieć dziewczynki z Akademii, które pojawiają się na meczach i z nami rozmawiają. Jednym z naszych zadań jest pokazywanie im, że mogą pójść w nasze ślady i grać zawodowo w koszykówkę. Chcemy być dla nich wzorami do naśladowania i dawać dobry przykład. Świetne jest to, że ludzie chcą rozmawiać z nami nie tylko jako z koszykarkami, ale po prostu jak z drugim człowiekiem.

Wracając do play-offów – jakie jest nastawienie przed tą fazą rozgrywek?

Już o tym wspomniałam, ale ten okres będzie czymś nowym i dziwnym. Nigdy wcześniej w mojej karierze nie spotkałam się z czymś takim, a z tego co wiem, jest to też precedens jeżeli chodzi o całą ligę. Zawodniczki, które pojadą na mecze reprezentacji grają swoje spotkania 17 marca, wracają do nas 18, a 21 już gramy pierwsze mecze play-offów. To naprawdę niewiele czasu, aby przygotować się wspólnie do tej rywalizacji.

Teraz skupiamy się na tym, aby wygrać dwa pozostałe mecze sezonu zasadniczego, a potem dobrze wykorzystać czas na odpoczynek dla naszych ciał i umysłów. Mam nadzieję, że kadrowiczki spiszą się dobrze i nie będą zbyt przemęczone na play-offy. Z jednej strony z dumą będą reprezentować swoje kraje, a z drugiej z tyłu głowy muszą mieć to, że play-offy zaczynają się niemalże natychmiast po powrocie. Jest w tym wszystkim dużo znaków zapytania, ale udowodniłyśmy, że potrafimy grać dobrze pomimo krótkich przerw między meczami i wierzę, że wykorzystamy tę przewagę. Myślę, że Puchar był dla nas dobrym testem przed napiętym kalendarzem play-offów.

Co powiesz o reszcie stawki? Na co trzeba zwrócić uwagę?

Myślę, że mistrzostwo jest jak najbardziej otwartą sprawą. Wierzę, że stać nas na walkę o tytuł i stawiam w tej walce na naszą drużynę. W ostatnich latach w lidze polskiej było kilku potentatów, a teraz gdy ich nie ma, każdy stoi przed szansą na sięgnięcie po tytuł. Wszystkie czołowe drużyny miały lepsze i gorsze momenty, co sprawia że faza play-off zapowiada się naprawdę ekscytująco i jest się o co bić.

Czy mimo tego, że prawdopodobnie skończymy sezon zasadniczy na trzecim miejscu, można powiedzieć, że jesteśmy trochę underdogiem w tej walce?

Myślę że tak. Oczywiście nie graliśmy w Eurolidze, myślę że nie mamy też największego budżetu w stawce. My liczymy na naszą zespołową grę, dobre przygotowanie do każdego rywala i chemię w drużynie. Jestem pewna, że w każdym meczu będziemy ciężko harować i damy z siebie absolutnie wszystko. Zdecydowanie jesteśmy underdogiem i będziemy chciały udowodnić, że nieprzypadkowo sięgnęliśmy po Puchar i że zasługujemy na bycie w rozmowach o najlepszej drużynie ligi. Ja wierzę, że możemy nią być.

Będąc na finiszu sezonu zasadniczego, jak nasza liga wygląda na tle innych krajów w których grałaś? Szwecji, Australii, Hiszpanii.

To trudne pytanie. Na pewno gra się tutaj inaczej niż wszędzie indziej, gdzie byłam. Poziom jest wysoki, to naprawdę fizyczna i silna liga. Myślę, że styl koszykówki jest inny niż w moich poprzednich ligach, ale Orlen Basket Liga Kobiet to dobre rozgrywki.

Czy coś Cię tu zaskoczyło? Jest coś, o czym myślałaś inaczej przed sezonem, a zostało to zweryfikowane?

Nie spodziewałam się, że przepis o dwóch Polkach na parkiecie, w tym koszykarce młodzieżowej, odegra tak wielką rolę. Nie sądziłam, że będzie to miało aż takie znaczenie w planowaniu meczu. Nigdy wcześniej nie grałam w lidze, która miała takie przepisy i naprawdę interesującą kwestią jest to, jaki ma to wpływ na strategię meczową.

Na koniec, tradycyjnie – czego życzysz sobie na końcówkę sezonu?

Wierzę, że nasza najlepsza koszykówka wciąż jest przed nami. Wiem, że będziemy ciężko pracować i wiem, że będziemy skoncentrowani. Wierzę, że bogowie koszykówki pozwolą nam trafić kilka rzutów więcej, unikać fauli i mieć więcej szczęścia od rywali w sytuacjach spornych. Jestem przekonana, że zadbamy o wszystko, na co mamy wpływ. Play-offy to ciekawy i czasami dziwny okres. Stawiam na nas przez całą drogę.

Kto z kim: play-offowe kalkulacje

Faza play-off w Orlen Basket Lidze Kobiet zbliża się wielkimi krokami. Pozostały zaledwie dwie kolejki sezonu zasadniczego, po których zapadną ostateczne rozstrzygnięcia w ligowej tabeli. To dobry moment na to, aby przeanalizować sytuację w stawce i popatrzeć na jej układ, oczywiście przede wszystkim z perspektywy Ślęzy Wrocław.

Wiemy już na pewno, kto zajmie pierwsze dwa miejsca po 22 kolejkach OBLK. Najlepszą drużyną sezonu zasadniczego będzie KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski, która po zwycięstwie w Lublinie nie da się już dogonić koszykarkom z Koziego Grodu. Zespół LOTTO AZS UMCS Lublin teoretycznie może jeszcze zamienić się pozycjami ze Ślęzą, ale w praktyce szanse na to są mikroskopijne. O ile żółto-czerwone mogą wygrać oba spotkania, tak naprawdę trudno uwierzyć, że podopieczne Karola Kowalewskiego przegrają u siebie z Isands Wichosiem Jelenia Góra i Wisłą Kraków. A tylko dwie porażki lublinianek przy dwóch zwycięstwach 1KS-u spowodowałyby roszadę.

PIERWSZA DWÓJKA

1. KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski (bilans 17 zwycięstw – 3 porażki)

2. LOTTO AZS UMCS Lublin (15-5)


Za plecami pierwszej dwójki ważą się losy miejsc 3-5. W najbardziej uprzywilejowanej pozycji w tym wyścigu znajduje się Ślęza, która ma wszystko w swoich rękach. Wrocławianki muszą wygrać jeden z dwóch ostatnich meczów aby zapewnić sobie trzecią lokatę i będą chciały zrealizować to zadanie już w najbliższą sobotę w Bydgoszczy. Jeśli potkną się nad Brdą, wszystkie siły będą musiały zostać rzucone na starcie ostatniej kolejki z Contimaxem MOSiR Bochnia, które odbędzie się 1 marca o godzinie 17:00 w KGHM Ślęza Arenie. Gdyby żółto-czerwone przegrały również z beniaminkiem, do gry o miejsce na podium po sezonie zasadniczym wchodzą pozostali rywale.

Na czwartym miejscu plasuje się obecnie Enea AZS Politechnika Poznań, mając na koncie o jedną wygraną mniej od Ślęzy. Problem poznanianek polega jednak na tym, że nie wystarczy im zrównać się punktami z koszykarkami z Wrocławia. W bezpośrednich starciach dwukrotnie lepsze były zawodniczki ze stolicy Dolnego Śląska, co przy tym samej liczbie „dużych” punktów plasuje Ślęzę wyżej niż Eneę AZS Politechnikę. Przed zespołem Wojciecha Szawarskiego mecz z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wlkp. i spotkanie z Isands Wichosiem Jelenia Góra. Poznanianki potrzebują wygrać jedno z tych spotkań, aby zapewnić sobie czwarte miejsce po sezonie zasadniczym.

Piątą pozycję w ligowej tabeli zajmuje MB Zagłębie Sosnowiec. Koszykarki Zagłębia są niepokonane od pięciu spotkań, ale wcześniej przegrały ich zdecydowanie za dużo, bo aż osiem. W efekcie nawet dwie wygrane w ostatnich dwóch kolejkach (z Energą Toruń i VBW Gdynia) mogą nie poprawić lokaty zajmowanej przez drużynę Piotra Gliniaka. Zespół z Sosnowca może mieć cień nadziei na awans w stawce, ale do tego potrzebna byłaby szalona sekwencja zdarzeń. Konkretnie: dwie porażki Ślęzy, porażka Enei AZS-u Politechniki i dwa zwycięstwa MB Zagłębia. W takim przypadku wszystkie trzy ekipy zakończyłyby sezon zasadniczy z bilansem 14-8, a to oznacza ulubioną przez wszystkich „małą tabelę”. Ta prezentowałaby się następująco:

KlubMeczePunktyMałe punktyBilans punktów
1. MB Zagłębie Sosnowiec46333:316 +17
2. Enea AZS Politechnika Poznań46311:312-1
3. Ślęza Wrocław46313:329-16

To naturalnie byłby najlepszy możliwy rozwój wydarzeń dla MB Zagłębia i jednocześnie katastrofalny dla Ślęzy. Sport już nie takie historie widział, dlatego wrocławianki muszą być maksymalnie skoncentrowane w ostatnich meczach sezonu zasadniczego.

WALKA O PODIUM

3. Ślęza Wrocław (14-6)

4. Enea AZS Politechnika Poznań (13-7)

5. MB Zagłębie Sosnowiec (12-8)


Do rozdania pozostały jeszcze trzy miejsca w fazie play-off. W tym sezonie bije się o te lokaty sześć zespołów i żaden z nich nie jest bez szans na osiągnięcie swojego celu. W najlepszej pozycji znajduje się teoretycznie Energa Toruń, obecnie plasująca się na szóstej pozycji. Podopieczne trenera Elmedina Omanicia będą rywalizować jeszcze z MB Zagłębiem Sosnowiec i rozegrają derbowe starcie z Artego Bydgoszcz. Nie będą to zatem łatwe spotkania, a torunianki muszą oglądać się za siebie.

Na ich lokatę czyha już VBW Gdynia, mająca lepszy bilans bezpośrednich spotkań z drużyną z grodu Kopernika. Gdynianki mają przed sobą konfrontację z Wisłą Kraków i wspomniany pojedynek z MB Zagłębiem. Zwłaszcza starcie z Białą Gwiazdą będzie miało ogromne znaczenie. Pierwszy mecz padł łupem beniaminka i zakończył się wynikiem 91:83 dla Wisły. Wtedy jednak VBW grało praktycznie w szóstkę, a w kadrze nie było Leah Scott, Constance Hobby i Julii Piestrzyńskiej. Gdynianki będą zmotywowane do tego, aby pokonać drużynę z Małopolski, bo wygrana zagwarantuje im zajęcie co najmniej siódmego miejsca i pozwoli wywierać presję na Enerdze.

Wisła obecnie jest ostatnim zespołem w stawce play-off, ale tak jak wcześniej wspomnieliśmy, przed zespołem Jorge Aragonesa dwa bardzo trudne spotkania. A na potknięcia krakowianek czekają już rywale. W pierwszej kolejności jest to SKK Polonia Warszawa, zajmująca dziewiąte miejsce z takim samym bilansem, ustępująca Wiśle tylko za sprawą niekorzystnych wyników w bezpośrednich starciach. Koszykarki ze stolicy w przyszły poniedziałek zagrają w Bochni z Contimaxem i zważywszy na to, że kończą sezon zasadniczy pojedynkiem z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wlkp., muszą ten mecz wygrać. W przypadku porażki z beniaminkiem na powrót do TOP 8 będzie trzeba jeszcze poczekać.

Z tylnego szeregu na miejsca 6-8 zerkają zespoły z Bydgoszczy i Bochni. Artego ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań od Contimaxu, ale gorszy od VBW, Wisły i Polonii. Biorąc pod uwagę fakt, że Ślęza będzie chciała w Bydgoszczy zapewnić sobie trzecią lokatę, o play-offy nad Brdą będzie bardzo trudno. Z kolei beniaminek z Bochni lepiej wypadły tylko w starciu z Wisłą, choć mogą także wygrać rywalizację z Polonią i wygrywając z zespołem prowadzonym przez Jelenę Skerović, koszykarki z Bochni wciąż pozostaną w grze.

Oczywiście przy tak wielu zmiennych trudno cokolwiek przewidzieć ze stuprocentową pewnością. W tej chwili wszystko wskazuje jednak na to, że Energa obroni swoją lokatę, to samo powinna zrobić drużyna z Gdyni. Kto skończy na ósmym miejscu? Naszym zdaniem ta rywalizacja rozstrzygnie się pomiędzy Polonią a Contimaxem MOSiR Bochnia, z delikatnym wskazaniem na „Czarne Koszule”. Jest to jednak przewaga rzędu 51:49, absolutnie bez jakichkolwiek stanowczych deklaracji. W przypadku równego bilansu wszystkich trzech drużyn górą będzie zespół z Bochni.

WYŚCIG O PLAY-OFF

6. Energa Toruń (10-10)

7. VBW Gdynia (9-11)

8. Wisła Kraków (8-12)

9. SKK Polonia Warszawa (8-12)

10. Artego Bydgoszcz (7-13)

11. Contimax MOSiR Bochnia (7-13)


Wszystko wskazuje zatem na to, że koszykarki Ślęzy w pierwszej rundzie play-off pojadą na północ kraju. Czy zatrzymają się w Toruniu, czy też trzeba będzie udać się aż nad morze? Odpowiedź na to pytanie możemy poznać już w środę, 25 lutego.

Bezproblemowe zwycięstwo przybliża Ślęzę do podium

Koszykarki Ślęzy Wrocław bez większych problemów pokonały Polonię Warszawa w meczu 20. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Pewna wygrana sprawiła, że trzecie miejsce po sezonie zasadniczym jest dla 1KS-u już bardzo, bardzo blisko.

Od samego początku wrocławianki grały na wysokich obrotach, chcąc jak najszybciej „ustawić” przebieg spotkania pod siebie. Po niespełna czterech minutach meczu za sprawą rzutu półdystansowego autorstwa Digny Strautmane, żółto-czerwone prowadziły 12:4. Trenerka Jelena Skerović nie wzięła w tym momencie czasu, ale musiała to zrobić chwilę później, gdy akcję 2+1 przeprowadziła Aleksandra Mielnicka. Gospodynie nie zwalniały tempa, a kolejny fragment spotkania należał do G’mrice Davis. Amerykanka zdobyła osiem punktów z rzędu i dzięki niej Ślęza prowadziła 23:6. Ostatecznie po pierwszej kwarcie przewaga 1KS-u wynosiła 14 oczek.

Na początku drugiej części meczu Polonia próbowała zmniejszyć straty, lecz rywalki „Czarnych Koszul” miały odpowiedź na ich każdą udaną akcję. Ślęza szybko zneutralizowała zapędy gości i zabrała się za budowę prowadzenia. To w połowie drugiej kwarty urosło do 20 oczek, a po pięciu punktach z rzędu Mehryn Kraker było 46:21 dla gospodyń. Podopieczne Arkadiusza Rusina przed przerwą dopilnowały, aby nie stała się im krzywda i schodziły do szatni przy wyniku 51:26.

To prowadzenie naturalnie było bardzo komfortowe, ale Ślęza wciąż musiała „dowieźć” je do końca spotkania. W tym celu wystarczyła wymiana ciosów z Polonią, ale żółto-czerwone za szybko poczuły się zbyt pewnie. I gdy najpierw Travaria Watson trafiła za trzy, a z półdystansu nie pomyliła się Maja Kusiak, trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas. W trakcie przerwy przypomniał swoim zawodniczkom o konieczności zachowania koncentracji do samego końca. Odpowiedź zespołu była natychmiastowa – zza łuku przymierzyła Dominika Fiszer, a chwilę po niej to samo zrobiła Aleksandra Zięmborska. Te dwie akcje definitywnie ugasiły zapał koszykarek Polonii i pod koniec trzeciej kwarty żółto-czerwone odbudowały swoją 25 punktową przewagę.

Wrocławianki postawiły kropkę nad i na początku czwartej kwarty, w ciągu dwóch minut przeprowadzając serię punktową 8:0. W tej odsłonie nie było już zrywu ze strony koszykarek z Warszawy, więc zadanie Ślęzy było ułatwione. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska na dużym spokoju dokończyła mecz i ostatecznie pokonała Polonię 94:63.

Po dotkliwej porażce w Sosnowcu, Ślęza potrzebowała właśnie takiego spotkania, jakie miało miejsce w niedzielę w KGHM Ślęza Arenie. Wrocławianki z wyjątkiem kilku minut trzeciej kwarty kontrolowały w pełni przebieg wydarzeń na parkiecie, dzięki czemu trener Arkadiusz Rusin mógł szeroko rotować swoją kadrą. Tylko Digna Strautmane i G’mrice Davis zagrały ponad 25 minut, sporo odpoczynku dostała Aleksandra Mielnicka, godnie zastępowana przez Julię Jeziorną.

Wygrana z Polonią znacząco przybliżyła Ślęzę do zajęcia trzeciego miejsca po sezonie zasadniczym. Wciąż możliwy, choć bardzo mało prawdopodobny jest rozwój wydarzeń, w którym wrocławianki przegrywają oba mecze i ustępują w tabeli Enei AZS-owi Politechnice Poznań i MB Zagłębiu Sosnowiec. Ślęza może zapewnić sobie miejsce na podium po pierwszej fazie rozgrywek w najbliższą sobotę, gdy w Bydgoszczy zmierzy się z miejscowym Artego.

Ślęza Wrocław – SKK Polonia Warszawa 94:63 (25:11, 26:15, 19:22, 24:15).
Ślęza: Strautmane 20, Davis 16, Kraker 13, Zięmborska 11, Kulińska 9, Vihmane 8. Mielnicka 8, Jeziorna 6, Fiszer 3. Gajda DNP.
SKK Polonia: Watson 24, Davenport 11, Kusiak 8, Vitulova 6, Sosnowska 4, Rogozińska 4, Masłowska 3, Wesołowska 3, Wiklak, Barańska 0.