Mehryn Kraker: „Wierzę, że nasza najlepsza koszykówka wciąż jest przed nami.”
Skrzydłowa Ślęzy Wrocław, Mehryn Kraker, podsumowuje sezon zasadniczy, mówi także o jedności w zespole i kluczach do sukcesu w fazie play-off.
Zbliżamy się do końca sezonu zasadniczego. Na dwa mecze przed jego finiszem, jak podsumowałabyś ten etap rozgrywek?
Myślę, że najlepszym momentem w naszym wykonaniu był Puchar Polski. Można było zobaczyć dobrą, drużynową koszykówkę, graliśmy z dużą energią i rozegraliśmy trzy naprawdę dobre spotkania przez trzy dni z rzędu. To była nasza najbardziej równa chwila w tym sezonie.
Przed play-offami bardzo ciekawa jest ta trzytygodniowa przerwa pomiędzy ostatnim meczem sezonu zasadniczego i pierwszymi meczami ćwierćfinałów. Myślę, że to tworzy wiele znaków zapytania i nikt nie wie, jak to się wszystko potoczy, bo nigdy wcześniej coś takiego się nie zdarzyło. Jest w związku z tym lekka niepewność, ale moim zdaniem dla nikogo nie jest to korzystne rozwiązanie, więc czemu nie spróbować obrócić tego w coś pozytywnego? Uważam, że udowodniłyśmy że gramy lepiej, gdy przerwy miedzy meczami są krótsze. Oczywiście sezon zasadniczy nie ma większego znaczenia w momencie, gdy rozpoczynają się play-offy i dla mnie to jest jedyny moment, w którym musimy martwić się naszą grą.
Oprócz Pucharu było jeszcze dużo powodów do świętowania, a co przed play-offami wskażesz jeśli chodzi o gorsze momenty?
Myślę, że dobrze poradziliśmy sobie w starciach z drużynami, z dolnej części tabeli. Ale nieco niepokojąca jest nasza postawa w pojedynkach z rywalami z czołówki. W pucharze pokazaliśmy, że potrafimy walczyć i wygrywać z Lublinem czy Gorzowem, a w lidze nie byliśmy w stanie ich pokonać. W play-offach na przestrzeni pięciomeczowej serii trzeba to wyeliminować.
Co w takim razie można zrobić, aby ta sytuacja nie powtórzyła się w momencie, gdy spotkamy się w play-offach?
Trudno wskazać jedną konkretną rzecz, bo koszykówka to zbiór naprawdę wielu czynników. Myślę, że musimy się skupić na tym, co jest w naszej kontroli. Koncentracja, regeneracja, odpowiednia dieta, właściwa troska o nasze ciała, dodatkowe rzuty. To wszystko będzie mieć znaczenie i niczego nie można pominąć.
Wspomniałaś o porażkach z zespołami z czołówki. Myślę, że jako zespół dobrze podnosiłyście się po tych przegranych meczach, była właściwa reakcja ze strony drużyny. Zgodzisz się z tym?
Zawsze masz nadzieję, że tak to będzie wyglądało. Jedna porażka i jedziemy dalej. Na pewno są sezony, w których jeden przegrany mecz sprawia, że rozpoczyna się równia pochyła i ta przegrana zmienia się w kilka, również w starciach z zespołami niżej sklasyfikowanymi. Dla mnie nasza zdolność do zwarcia szyków i nie dopuszczenia do sytuacji, o której wspomniałam to bardzo dobry znak. Oczywiście czasami trzeba dostać, kolokwialnie mówiąc, solidne lanie, aby się przegrupować i wrócić na właściwe tory. Ale to, że potrafimy się pozbierać po takich meczach napawa mnie optymizmem w kontekście play-offów.
A jakbyś opisała nasz zespół ogólnie, po byciu jego częścią przez kilka miesięcy? Jak i czy w ogóle różni się od Twoich przedsezonowych oczekiwań?
Słyszałam, że tu drużyny zawsze dogadują się ze sobą i dla mnie to jest najbardziej specjalna rzecz w tym sezonie. Wsparcie, jakie odczuwam każdego dnia od reszty dziewczyn jest niesamowite. Myślę, że nasz zespół jest pełen świetnych osób, a to sprawia, że łatwiej przychodzi się na treningi każdego dnia. Naprawdę to doceniam.
Ta zespołowość pozwala trzymać się razem pomimo wzlotów i upadków oraz podnosić się po porażkach?
Tak, na pewno. Kiedy wchodzisz do szatni, nikt nikogo nie obwinia, nie ma szukania kozła ofiarnego i zrzucania na niego całej odpowiedzialności. Nadal się wspieramy i jesteśmy razem. Zdecydowanie łatwiej jest funkcjonować jako grupa, gdy dzieli się wspólną wizję, ma się wspólny kierunek i wspiera się nawzajem.
W trakcie sezonu normalną rzeczą jest, że atmosfera się zagęszcza, a na treningach nie wszystko wychodzi. Jak radzicie sobie w tych momentach?
Sezon koszykarski jest naprawdę długi i nie każdy dzień może być idealny, słoneczny i pełen pozytywnej energii. Wszyscy jesteśmy tego bardzo świadomi. Ale gdy w szatni jest wasza mała świątynia i kiedy wiesz, że możesz polegać na swoich koleżankach, to jest to dobre remedium na gorsze dni.
Opowiedziałaś o wsparciu koleżanek z zespołu, teraz powiedz mi, jaką rolę w tym wszystkim odgrywają kibice.
Nasi kibice są wspaniali, cieszę się, że są naprawdę głośni i tworzą niesamowitą atmosferę. Podczas meczów domowych jest bardzo, bardzo głośno, a gra przy wypełnionych trybunach to wielka frajda. Nawet gdy przegrywamy, to zawsze otrzymujemy dużo słów otuchy i zapewnień, że kibice są z nami na dobre i na złe. To bardzo miłe i motywujące. Dla mnie czymś wspaniałym był finałowy mecz pucharu w Sosnowcu. To, jak licznie kibice stawili się na meczu z Gorzowem i jak celebrowali z nami zwycięstwo to niezapomniana rzecz.
Doping podczas meczów ze strony kibiców jest niepodważalny, a jak istotne są dla Ciebie rozmowy pomeczowe?
Czuję się, jakbyśmy byli wielką społecznością, co jest bardzo fajną sprawą. Zawsze dobrze widzieć dziewczynki z Akademii, które pojawiają się na meczach i z nami rozmawiają. Jednym z naszych zadań jest pokazywanie im, że mogą pójść w nasze ślady i grać zawodowo w koszykówkę. Chcemy być dla nich wzorami do naśladowania i dawać dobry przykład. Świetne jest to, że ludzie chcą rozmawiać z nami nie tylko jako z koszykarkami, ale po prostu jak z drugim człowiekiem.
Wracając do play-offów – jakie jest nastawienie przed tą fazą rozgrywek?
Już o tym wspomniałam, ale ten okres będzie czymś nowym i dziwnym. Nigdy wcześniej w mojej karierze nie spotkałam się z czymś takim, a z tego co wiem, jest to też precedens jeżeli chodzi o całą ligę. Zawodniczki, które pojadą na mecze reprezentacji grają swoje spotkania 17 marca, wracają do nas 18, a 21 już gramy pierwsze mecze play-offów. To naprawdę niewiele czasu, aby przygotować się wspólnie do tej rywalizacji.
Teraz skupiamy się na tym, aby wygrać dwa pozostałe mecze sezonu zasadniczego, a potem dobrze wykorzystać czas na odpoczynek dla naszych ciał i umysłów. Mam nadzieję, że kadrowiczki spiszą się dobrze i nie będą zbyt przemęczone na play-offy. Z jednej strony z dumą będą reprezentować swoje kraje, a z drugiej z tyłu głowy muszą mieć to, że play-offy zaczynają się niemalże natychmiast po powrocie. Jest w tym wszystkim dużo znaków zapytania, ale udowodniłyśmy, że potrafimy grać dobrze pomimo krótkich przerw między meczami i wierzę, że wykorzystamy tę przewagę. Myślę, że Puchar był dla nas dobrym testem przed napiętym kalendarzem play-offów.
Co powiesz o reszcie stawki? Na co trzeba zwrócić uwagę?
Myślę, że mistrzostwo jest jak najbardziej otwartą sprawą. Wierzę, że stać nas na walkę o tytuł i stawiam w tej walce na naszą drużynę. W ostatnich latach w lidze polskiej było kilku potentatów, a teraz gdy ich nie ma, każdy stoi przed szansą na sięgnięcie po tytuł. Wszystkie czołowe drużyny miały lepsze i gorsze momenty, co sprawia że faza play-off zapowiada się naprawdę ekscytująco i jest się o co bić.
Czy mimo tego, że prawdopodobnie skończymy sezon zasadniczy na trzecim miejscu, można powiedzieć, że jesteśmy trochę underdogiem w tej walce?
Myślę że tak. Oczywiście nie graliśmy w Eurolidze, myślę że nie mamy też największego budżetu w stawce. My liczymy na naszą zespołową grę, dobre przygotowanie do każdego rywala i chemię w drużynie. Jestem pewna, że w każdym meczu będziemy ciężko harować i damy z siebie absolutnie wszystko. Zdecydowanie jesteśmy underdogiem i będziemy chciały udowodnić, że nieprzypadkowo sięgnęliśmy po Puchar i że zasługujemy na bycie w rozmowach o najlepszej drużynie ligi. Ja wierzę, że możemy nią być.
Będąc na finiszu sezonu zasadniczego, jak nasza liga wygląda na tle innych krajów w których grałaś? Szwecji, Australii, Hiszpanii.
To trudne pytanie. Na pewno gra się tutaj inaczej niż wszędzie indziej, gdzie byłam. Poziom jest wysoki, to naprawdę fizyczna i silna liga. Myślę, że styl koszykówki jest inny niż w moich poprzednich ligach, ale Orlen Basket Liga Kobiet to dobre rozgrywki.
Czy coś Cię tu zaskoczyło? Jest coś, o czym myślałaś inaczej przed sezonem, a zostało to zweryfikowane?
Nie spodziewałam się, że przepis o dwóch Polkach na parkiecie, w tym koszykarce młodzieżowej, odegra tak wielką rolę. Nie sądziłam, że będzie to miało aż takie znaczenie w planowaniu meczu. Nigdy wcześniej nie grałam w lidze, która miała takie przepisy i naprawdę interesującą kwestią jest to, jaki ma to wpływ na strategię meczową.
Na koniec, tradycyjnie – czego życzysz sobie na końcówkę sezonu?
Wierzę, że nasza najlepsza koszykówka wciąż jest przed nami. Wiem, że będziemy ciężko pracować i wiem, że będziemy skoncentrowani. Wierzę, że bogowie koszykówki pozwolą nam trafić kilka rzutów więcej, unikać fauli i mieć więcej szczęścia od rywali w sytuacjach spornych. Jestem przekonana, że zadbamy o wszystko, na co mamy wpływ. Play-offy to ciekawy i czasami dziwny okres. Stawiam na nas przez całą drogę.





