Ślęza Wrocław czwartą drużyną w Polsce

Koszykarki Ślęzy Wrocław ambitnie goniły KSSSE Eneę AJP Gorzów Wielkopolski w drugim meczu o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet, ale ostatecznie przegrały rywalizację o brąz i ponownie zakończyły sezon na czwartym miejscu.

Wrocławianki podchodziły do drugiego aktu rywalizacji o brąz z czternastopunktowym deficytem i błyskawicznie mogły te straty znacząco zmniejszyć, lecz po celnej trójce Digny Strautmane na otwarcie meczu spudłowały kolejne trzy próby z dogodnych pozycji. Po drugiej stronie parkietu tego problemu nie miała Klaudia Gertchen, która do spółki z Courtney Hurt dała swojej drużynie prowadzenie 9:3. Ślęza za sprawą Mehryn Kraker i Aleksandry Mielnickej szybko odrobiła pięć punktów, lecz gorzowianki nie zamierzały się zatrzymać i po siedmiu minutach rywalizacji było 18:10 dla gospodyń.

Sytuacja żółto-czerwonych z trudnej zaczynała się robić bardzo trudna, ale koszykarki 1KS-u otrząsnęły się po tym ciosie i powróciły do gry. Zuzanna Kulińska wraz z Mielnicką odgrywały w tym momencie meczu ważną rolę, zmniejszając straty do czterech oczek. Dzięki trzem oczkom z linii rzutów osobistych autorstwa G’mrice Davis i Ketiji Vihmane po 10 minutach na tablicy widniał wynik 21:20.

Tuż po wznowieniu gry Ślęza objęła prowadzenie za sprawą łotewskiej rozgrywającej, po czym nastąpił okres gry „wet za wet”. Raz punktowały gorzowianki, raz do swojego dorobku punkty dopisywały zawodniczki z Wrocławia. Kolejne siedem oczek duetu Hurt-Gertchen wyprowadziło KSSSE Eneę na prowadzenie 32:27, a po trafieniu Magdaleny Szymkiewicz kilka minut później było 36:30. Ostatni akcent drugiej kwarty należał do żółto-czerwonych, które dzięki serii 9:0 nie tylko odrobiły straty, ale i wyszły na prowadzenie. Obie drużyny skierowały się do szatni przy wyniku 42:39 dla Ślęzy, co było kroplą w morzu potrzeb brązowych medalistek z zeszłego sezonu, ale dawało im nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu po przerwie.

I właśnie z tą nadzieją żółto-czerwone wyszły do walki na rozpoczęcie drugiej połowy. Najpierw punkty zdobyła Strautmane, chwilę po niej Davis. Gorzowiankom zostało już tylko siedem punktów zapasu, a mógł być on jeszcze bardziej skromny gdyby nie strata Mielnickiej i pudło Strautmane w dwóch kolejnych posiadaniach 1KS-u. Zamiast tego KSSSE Enea AJP przetrwała najtrudniejszy moment, a Ślęza straciła swoją jedyną szansę na przejęcie inicjatywy. Ofensywa 1KS-u przez następne pięć minut nie zdobyła punktu, a w tym czasie podopieczne Dariusza Maciejewskiego odrobiły straty i wyszły na prowadzenie. Jasnym stało się, że choć żółto-czerwone mogą powalczyć o zwycięstwo w meczu, to na odrobienie strat z porażki w KGHM Ślęza Arenie nie ma zbyt wielkich szans. Ostatnim pozytywnym akcentem spotkania w wykonaniu wrocławianek był rzut z połowy boiska Ketiji Vihmane równo z syreną kończącą trzecią kwartę.

Ostatnia odsłona przebiegła już w aurze odroczonej celebracji drużyny z Gorzowa, do rozstrzygnięcia pozostała tylko kwestia końcowego wyniku. KSSSE Enea AJP ostatecznie zwyciężyła 70:65 i mogła świętować kolejny brązowy medal w historii tego klubu. Ślęza musiała zadowolić się drugim w ciągu trzech lat czwartym miejscem.

Pomimo niezadowalającego końca sezonu, rozgrywki 2025/2026 można uznać za udane, chociażby ze względu na historyczny, pierwszy Puchar Polski stojący w klubowych biurach. Na szersze podsumowania przyjdzie jeszcze czas.

Orlen Basket Liga Kobiet – mecze o 3. miejsce

Mecz nr 2

KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski – Ślęza Wrocław 70:65 (21:20, 18:22, 18:13, 13:10)
KSSSE Enea AJP: 
Hurt 23, Owusu 17, Gertchen 13, Szymkiewicz 11, Lebiecka 4, Telenga 2, Kuczyńska, Osborne, Kloska, Molik, Steblecka, Stasiak 0.
Ślęza: Vihmane 22, Mielnicka 12, Davis 11, Kulińska 7, Kraker 6, Strautmane 5, Zięmborska 2, Fiszer, Jeziorna 0. Jasik DNP.

Stan rywalizacji: 147:128 dla KSSSE Enei AJP.

Ślęza spróbuje odwrócić losy walki o brąz

W piątek, 17 kwietnia o godzinie 17:00 w Arenie Gorzów rozegrany zostanie drugi mecz o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet. Koszykarki Ślęzy są zdeterminowane, aby odrobić straty w pierwszego spotkania.

Przypomnijmy, że żółto-czerwone przegrały we własnej hali 63:77 i właśnie z czternastopunktową stratą podchodzą do rewanżowej konfrontacji. Cel nie może być zatem inny niż zwycięstwo co najmniej 15 punktami. W przypadku wygranej dokładnie czternastoma oczkami będziemy świadkami dogrywki w Arenie Gorzów, w której nadal obowiązywać będzie różnica z pierwszego meczu.

Wrocławianki są w stanie tego dokonać, co pokazały w Sosnowcu, gdy w finale Pucharu Polski wygrały z KSSSE Eneą AJP 87:68. O tym, że zespół z Gorzowa w ich własnej hali da się ograć taką różnicą punktów przekonaliśmy się w trakcie półfinałów. W piątym meczu tej serii Enea AZS Politechnika Poznań wygrała na wyjeździe 80:60. Historia starć 1KS-u z KSSSE Eneą również wskazuje na to, że jest to możliwe. Podczas rywalizacji półfinałowej sezonu 2024/2025 w trzecim meczu Ślęza zwyciężyła aż 85:61.

Oczywiście, choć zdarzały się mecze zakończone rezultatami, które zadowolą wrocławianki w piątkowy wieczor, w żadnym wypadku nie będzie to zadanie łatwe do zrealizowania. Gorzowianki bez dwóch zdań nie będą usatysfakcjonowane wyłącznie chronieniem zaliczki wypracowanej w KGHM Ślęza Arenie. Wręcz przeciwnie, można w ciemno założyć, że ich plan to jak najszybsze zbudowanie prowadzenia i w drugim meczu, aby pozbawić Ślęzę złudzeń o odwróceniu losów rywalizacji. Będzie im o to zdecydowanie łatwiej, jeśli zagrają tak, jak w trzeciej kwarcie we Wrocławiu. To właśnie wtedy zespół prowadzony przez Dariusza Maciejewskiego wypracował sobie całą przewagę, wygrywając tę część spotkania 26:10.

– W takich meczach, gdzie jest system mecz i rewanż, a każdy punkt ma znaczenie nie można zagrać tak, jak my zagraliśmy w trzeciej kwarcie. Gorzów grał wtedy mądrze, wykorzystywał wszystkie nasze głupoty w defensywie, a my nie byliśmy w stanie robić tego, co jest najważniejsze w koszykówce, czyli trafiać do kosza – mówił na pomeczowej konferencji trener Arkadiusz Rusin.

Pomimo tego, szkoleniowiec Ślęzy nie przekreślił szans swojego zespołu na odwrócenie losów meczu.

– Tak, teraz jest bardzo duża różnica do nadrobienia. Kluczowe jest to, jak nasze zawodniczki będą w stanie sobie to wszystko w głowach poukładać. Mamy dwa dni na to, żeby to zrobić, a potem wyjść na parkiet w Gorzowie i zagrać najlepszą koszykówkę, jaką jesteśmy w stanie – podkreśla trener 1KS-u.

Z determinacją w głosie wypowiadała się także kapitan Ślęzy, Digna Strautmane.

– Jesteśmy świadome tego, że musimy zostawić na parkiecie absolutnie wszystko. To nasz ostatni mecz sezonu i nie ma mowy o oszczędzaniu się. Wiemy, że przed nami jest bardzo trudna misja, ale wiemy też, że jest to zadanie, które możemy zrealizować. Podchodzimy do tego meczu pełne wiary – mówi reprezentantka Łotwy.

O tym, czy koszykarkom 1KS-u uda się wygrać w Gorzowie wystarczającą liczbą punktów i sięgnąć po brązowy medal przekonamy się w piątek około godziny 19:00. Mecz KSSSE Enel AJP ze Ślęzą rozpocznie się o godzinie 17:00 w Arenie Gorzów. Transmisję z tego spotkania będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV.

Pora na grę o brąz! Pierwszy akcent w KGHM Ślęza Arenie

We wtorek, 14 kwietnia o godz. 18:30 koszykarki Ślęzy Wrocław rozegrają pierwszy z dwóch meczów o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone podejmą w KGHM Ślęza Arenie KSSSE Eneę AJP Gorzów Wielkopolski, przeciwnika doskonale znanego w play-offowej rywalizacji.

Na przestrzeni ośmiu ostatnich sezonów będzie to piąte starcie pomiędzy obiema drużynami w fazie play-off. Można powiedzieć, że trwa gorzowska klątwa 1KS-u, bo w czterech poprzednich pojedynkach górą był zespół z Lubuszczyzny. Ostatnia taka konfrontacja miała miejsce w minionym sezonie, gdy po niezwykle zaciętej, pięciomeczowej rywalizacji KSSSE Enea AJP pokonała Ślęzę w półfinale. Teraz obie drużyny po raz pierwszy spotkają się w zmaganiach o brąz. Dla ekipy z Gorzowa jest to zdecydowanie dwumecz pocieszenia, bowiem lider po sezonie zasadniczym Orlen Basket Ligi Kobiet niespodziewanie uległ drużynie z Poznania w 1/2 finału, przegrywając 2:3. Gorzowianki bez dwóch zdań miały ambicje na walkę o złoto i za wszelką cenę będą chciały zakończyć tegoroczne rozgrywki przynajmniej z brązowym medalem. Z racji lokaty po pierwszej fazie rozgrywek zespół KSSSE Enei AJP będzie gospodarzem drugiego, decydującego spotkania.

W przeciwieństwie do poprzednich lat, kiedy to rywalizacja o najniższy stopień ligowego podium toczyła się do dwóch zwycięstw, tym razem władze PZKosz postawiły na dwumecz o 3. miejsce. Oznacza to, że decydować będzie suma małych punktów z obu spotkań, a w przypadku remisu po 80 minutach zmagań będziemy świadkami dogrywki. Przewaga w pierwszym meczu postawi zwycięski zespół w dobrej pozycji przed rewanżem, ale, jak mówi Dominika Fiszer, o niczym nie będzie przesądzać.

– Bardzo ważne jest to, żeby zbudować zaliczkę w pierwszym meczu. To jest jednak takie uczucie, że nawet jak wygrasz albo przegrasz dużą różnicą punktów, to kolejny mecz zaczynasz od zera i czujesz, że jest szansa na odwrócenie wszystkiego. Życzę nam, żeby ta przewaga była bezpieczna, ale to nie znaczy, że do Gorzowa możemy jechać rozluźnione i liczyć, że te czterdzieści minut na wyjeździe jakoś minie i zdobędziemy medal – uczula rozgrywająca Ślęzy.

Wtorkowi rywale w tym sezonie mierzyli się ze sobą trzykrotnie. W lidze w obu przypadkach górą był zespół z Gorzowa, wygrywając 71:68 we Wrocławiu i 77:66 w Gorzowie. Ślęza naturalnie triumfowała tylko raz, ale za to w najważniejszym z dotychczasowych starć. W styczniowym finale Bank Pekao S.A. Pucharu Polski Kobiet żółto-czerwone pokonały swoje przeciwniczki aż 87:68, w pewnym momencie notując serię 26:2. W tym spotkaniu koszykarki 1KS-u udowodniły sobie, że da się ograć drużynę z Gorzowa w ważnym meczu, a to z pewnością pomoże wrocławiankom w nadchodzącej rywalizacji o brąz. Ślęza jest jednak pomna dwóch ligowych porażek i determinacji gorzowianek do zakończenia sezonu z medalem. Nawet fakt, że żółto-czerwone w półfinałach zagrały trzy mecze, a Enea AJP pięć, w tym ostatni w sobotę, nie zmienia ostrożnego podejścia wrocławianek do nadchodzącego dwumeczu.

– Mam nadzieję, że w nas tej świeżości będzie więcej i teoretycznie tak powinno być. To są jednak mecze o brąz, dwa decydujące starcia, nie ma miejsca na remis i decydujące starcie. Wiemy, że gramy dwa spotkania i ktoś musi wygrać, a to oznacza, że nikt nie odpuści – obie drużyny chcą zakończyć sezon celebracją – mówi Fiszer.

Trener Dariusz Maciejewski na konferencji po piątym meczu półfinałów podkreślał rolę Rebeki Mikulasikovej w swoim zespole. Słowaczki z powodu kontuzji zabrakło, a gwarantowała ona 9.5 punktu oraz 7.7 zbiórki na mecz. Szkoleniowiec gorzowianek nie może też liczyć na Stephanie Reid (15.5 pkt, 3.7 zb, 5.2 asysty), która w październiku rzuciła Ślęzie 18 punktów i rozdała 6 asyst. Australijka skorzystała z zapisu w kontrakcie i po odpadnięciu Enei AJP z EuroCupu opuściła zespół. Jej zastępczyni, Charisma Osborne, nie potrafi w pełni zastąpić Reid, legitymując się średnimi na poziomie 8.3 punktu i 3 asysty, grając o dziewięć minut na mecz mniej od zawodniczki z Antypodów.

Tych dwóch elementów brakuje w gorzowskiej układance, ale to wciąż niezwykle mocny kadrowo zespół. Liderki pod kątem zdobywania punktów to Courtney Hurt i Ashley Owusu, obie oscylują w okolicach 15 punktów na mecz, dokładając łącznie ponad 11 zbiórek na spotkanie. Na tablicach dwoi się i troi Weronika Telenga, która sama zbiera ponad 10 piłek na mecz, w tym blisko 4 w ataku. Obwód to reprezentantki Polski – Magdalena Szymkiewicz oraz Klaudia Gertchen. Ta pierwsza lepiej czuje się atakując obręcz, druga zaś ma znakomicie ustawiony celownik z dystansu. Łącznie gwarantują swojej drużynie blisko 19 punktów na mecz. Obok Gertchen znakomicie zza łuku wygląda Wiktoria Stasiak (7.4 punktu na mecz, 45 proc. skuteczności za 3). W półfinale trener Maciejewski znów postawił na Gabrielę Lebiecką, która była X-Factorem zeszłorocznej serii o awans do finału. W zeszłym roku Lebiecka zdobyła przeciwko Ślęzie 43 punkty w trzech meczach i na pewno będzie chciała to powtórzyć.

Ślęza naturalnie zmaga się ze swoimi problemami. Jak zawsze trudnym zadaniem jest podniesienie się po półfinałowej porażce. Żółto-czerwone po raz trzeci z rzędu powalczą o brązowy medal, więc nieco kąśliwie można powiedzieć, że w tym aspekcie wrocławianki mają już doświadczenie. Każdy przypadek trzeba jednak rozpatrywać indywidualnie, zwłaszcza że w trzech spotkaniach z drużyną z Lublina koszykarki 1KS-u nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Teraz trzeba zebrać siły na dwa ostatnie mecze. Co będzie najistotniejsze w walce o brąz?

– Klucze? Przede wszystkim nasza zespołowość. Mam nadzieję, że odzyskamy trochę radości z gry, której zabrakło w serii półfinałowej. To najważniejsze kwestie. Oczywiście twarda defensywa, taka agresywna. Po prostu nasz styl, który prezentowaliśmy cały sezon, czyli mocna defensywa, kontra i dużo radości oraz uśmiechu – kończy Dominika Fiszer.

Pierwszy mecz Ślęzy Wrocław z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski odbędzie się we wtorek, 14 kwietnia, o godzinie 18:30 w KGHM Ślęza Arenie. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu danego meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z wtorkowego spotkania będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV.

Ślęza znów zagra o brązowy medal

Cudu nie było. Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały trzeci mecz półfinałów Orlen Basket Ligi Kobiet z AZS-em UMCS-em Lublin i trzeci sezon z rzędu zagrają o brązowy medal.

Ślęza potrzebowała dobrego wejścia w mecz, aby uwierzyć w możliwość nawiązania rywalizacji z AZS-em UMCS-em. Zamiast tego dostała 11 punktów z rzędu autorstwa Robbi Ryan, która trafiła pierwsze cztery rzuty z gry. Akcję 2+1 dołożyła Markeisha Gatling i po czterech minutach zrobiło się 14:2 dla przyjezdnych. Koszykarki 1KS-u zostały kompletnie zaskoczone tym obrotem wydarzeń i nie były w stanie zrobić wiele, żeby szybko wrócić do gry. Jedynym przebłyskiem były trzy punkty Ketiji Vihmane, ale wciąż ton nadawały przyjezdne. Po trójce Aleksandry Wojtali było 19:5 i dopiero wtedy w grze żółto-czerwonych coś drgnęło. Punkty Mehryn Kraker i G’mrice Davis przynajmniej zatrzymały natarcie lublinianek, ale o odrabianiu strat wciąż nie mogło być mowy.

Wydawało się, że rozmowa trenera Arkadiusza Rusina z zespołem w przerwie między kwartami przyniosła efekt, gdyż w krótkim odstępie czasu Kraker i Digna Strautmane zdobyły pięć punktów. Strata Ślęzy wynosiła tylko pięć oczek i to był dobry czas, aby spróbować przejąć inicjatywę. Zamiast tego żółto-czerwone w dwie minuty dały sobie rzucić trzynaście punktów bez odpowiedzi, w tym uciszające trybuny 4 oczka Ryan po akcji 3+1. Lublinianki wyszły na prowadzenie 38:19 i pozbawiły gospodynie złudzeń na nawiązanie walki. Wrocławianki nie otrząsnęły się po tym ciosie i przed przerwą były w stanie tylko ograniczyć swoje problemy. Do szatni schodziły przy wyniku 45:25 dla drużyny z Lublina.

Gdyby Ślęza planowała po przerwie wykonać jeszcze jeden zryw, zawodniczki z Lublina postanowiły wyprzedzić ten potencjalny cios, zdobywając siedem punktów z rzędu na otwarcie 3. kwarty. Przewaga 25 punktów utrzymywała się przez większość tej odsłony meczu. Podopieczne Karola Kowalewskiego miały odpowiedź na nieliczne udane akcje żółto-czerwonych, a czas ewidentnie grał na korzyść AZS-u UMCS-u. Na półtorej minuty przed końcem Ślęza rzuciła wszystko na szalę i w krótkim odstępie czasu zdobyła osiem punktów, zmuszając trenera gości do wzięcia czasu, choć zostało tylko 21 sekund do końca trzeciej kwarty.

Decydująca odsłona to dalszy nacisk Ślęzy. W tym fragmencie gry brylowała Julia Jeziorna, swoją walecznością wlewając choć trochę nadziei w serca koszykarek i kibiców 1KS-u. Po jej trzypunktowym rzucie żółto-czerwone przegrywały tylko 53:66. Aby odrobić straty potrzeba było jednak jeszcze więcej dobrych akcji, a zgoła odmienne plany miały zawodniczki z Lublina, konkretnie Dragana Stanković. Lublinianki trzy razy z rzędu zagrały tę samą zagrywkę, wyprowadzającą reprezentantkę Serbii na dogodną pozycję rzutową, a ta trzykrotnie trafiała. AZS UMCS nie zamierzał pozwolić sobie na nerwową końcówkę i skutecznie odpowiadał na każde kolejne akcje Ślęzy. W efekcie, pomimo dużej ambicji żółto-czerwonych, koszykarki z lubelskiego wygrały 82:70 i awansowały do finału Orlen Basket Ligi Kobiet.

Przed Ślęzą teraz rywalizacja o brązowy medal. Wciąż nieznany jest rywal, gdyż w rywalizacji KSSSE Enei AJP Gorzów Wlkp. z Eneą AZS-em Poznań jest 2:1 dla poznanianek. W przypadku awansu drużyny Wojciecha Szawarskiego, pierwszy mecz walki o brąz odbędzie się 14 kwietnia we Wrocławiu, rewanż 17.04 w Gorzowie. Gdyby jednak to zespół Dariusza Maciejewskiego walczył o złoto, dwumecz o brązowy medal rozpocznie się 14.04 w Poznaniu, a w piątek, 17.04 będzie mieć miejsce decydujące starcie w KGHM Ślęza Arenie.

Orlen Basket Liga Kobiet – półfinał

Mecz nr 3

Ślęza Wrocław – AZS UMCS Lublin 70:82 (12:23, 13:22, 21:19, 24:18)
Ślęza: Davis 16, Strautmane 14, Vihmane 11, Kulińska 9, Jeziorna 8, Kraker 7, Mielnicka 4, Fiszer 1, Zięmborska 0. Jasik DNP.
AZS UMCS:
Ryan 26, Stanković 16, Gatling 11, Williams 8, Borkowska 8, Wnorowska 6, Wojtala 5, Ullmann 2, Morawiec 0. Pogorzelska, Kaczmarek DNP.

Stan rywalizacji: 3:0 dla AZS UMCS.

Dwie porażki Ślęzy w Lublinie

Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały pierwsze dwa mecze półfinałów Orlen Basket Ligi Kobiet. Na przestrzeni obu spotkań były w ich grze dobre momenty, ale na tak mocne rywalki to nie wystarczyło.

Ślęza zagrała de facto dwie dobre kwarty – przełom trzeciej i czwartej w pierwszym meczu oraz pierwszą w drugim. W spotkaniu numer jeden wrocławianki przegrywały nawet 22 punktami, żeby w tym właśnie momencie rzucić się w szaleńczy pościg i spróbować postraszyć rywalki. Ta sztuka się udała, bo żółto-czerwone odrobiły 17 oczek deficytu, ale w kluczowym momencie nie były w stanie dołożyć jeszcze kilku udanych akcji. W efekcie nie były w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, a gdy ich passa dobiegła końca, zespół z Lublina odzyskał kontrolę nad spotkaniem i ostatecznie zwyciężył 85:69.

W drugim meczu Ślęza zaczęła znakomicie, wychodząc na prowadzenie 20:6 i pudłując do tego momentu zaledwie jeden rzut. Ale skuteczność wrocławianek w końcu spadła, a do głosu zaczęły dochodzić gospodynie. I choć żółto-czerwone po 10 minutach wciąż miały przewagę, tak gdy schodziły do szatni na przerwę, było już 47:38 dla lublinianek. Podopieczne Karola Kowalewskiego po przerwie wciąż grały bardzo dobrze, a ton w ofensywie nadawała Dominika Ullmann, która trafiła sześć trójek w drodze po 24 punkty. Żółto-czerwone nie miały pomysłu na regularne zdobywanie punktów i przegrały aż 60:89.

Przed rozpoczęciem rywalizacji wiadomo było, że AZS UMCS ma znaczącą przewagę jeżeli chodzi o parametry. Lublinianki bardzo mocno zacieśniały przestrzeń w strefie podkoszowej, a dzięki dobrej grze na tablicach nie dawały Ślęzie zbyt wielu okazji do napędzania szybkich kontrataków. Atuty żółto-czerwonych zostały dobrze zneutralizowane, a wrocławianki nie były w stanie odpowiedzieć tym samym przy bronionym przez nie koszu.

W efekcie Ślęza Wrocław znajduje się pod ścianą przed trzecim meczem. Porażka skaże 1KS na kolejny sezon walki o brązowy medal. Początek meczu numer trzy we wtorek, 7 kwietnia, o godz. 18:30 w KGHM Ślęza Arenie. Bilety wciąż można kupić na Going i Empik Bilety, wejściówki będą także dostępne w kasie hali w dniu meczu.

Orlen Basket Liga Kobiet – półfinał

Mecz nr 1

AZS UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 85:69 (19:16, 24:14, 20:15, 22:14).
AZS UMCS: Wnorowska 16, Gatling 16, Borkowska 15, Ryan 12, Stanković 11, Ullmann 8, Williams 5, Wojtala 2, Pogorzelska, Kaczmarek 0. Morawiec DNP.
Ślęza: Strautmane 18, Davis 14, Vihmane 9, Fiszer 8, Kulińska 7, Mielnicka 5, Jeziorna 5, Kraker 3, Jasik, Zięmborska 0.

Mecz nr 2

AZS UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 89:60 (22:30, 25:8, 24:11, 18:11).
AZS UMCS: 
Ullmann 24, Ryan 18, Borkowska 15, Williams 9, Stanković 6, Wnorowska 6, Morawiec 5, Wojtala 4, Gatling 2, Pogorzelska, Kaczmarek 0.
Ślęza: Strautmane 14, Davis 13, Kulińska 11, Kraker 9, Mielnicka 5, Vihmane 4, Zięmborska 3, Fiszer 1, Jasik, Jeziorna 0.