Aleksandra Mielnicka zostaje w Ślęzie Wrocław

Aleksandra Mielnicka, jedna z najlepszych młodych koszykarek w Orlen Basket Lidze Kobiet, sezon 2024/2025 rozegra w żółto-czerwonych barwach Ślęzy Wrocław. Umowa utalentowanej obwodowej została przedłużona na kolejne rozgrywki.

Niespełna 20-letnia rozgrywająca w sezonie 2023/2024 postawiła kolejny krok w swoim rozwoju, stając się bardzo ważnym ogniwem w układance trenera Arkadiusza Rusina. To właśnie zawodniczka z Kłodzka najczęściej była pierwszą rezerwową, która wchodziła na parkiet. W akcji spędzała średnio 20,5 minuty na mecz, co nie stanowi wielkiego wzrostu w porównaniu do 17 minut w ubiegłym sezonie, ale ogólnie rzecz ujmując czasu spędzonego w grze było znacznie więcej. Mielnicka na stałe zagościła w ekstraklasowej rotacji Ślęzy, występując we wszystkich 27 ligowych spotkaniach. To przełożyło się na niewiele ponad 550 minut na parkietach OBLK, aż o 330 więcej niż w rozgrywkach 2022/2023. A to dla młodej koszykarki było bezcenne doświadczenie w kontekście dalszego rozwoju.

Na przestrzeni wspomnianych 27 spotkań Mielnicka zdobywała średnio 6.4 punktu na mecz, dodając do tego 3.4 zbiórki i 1.3 asysty. To przełożyło się na średni EVAL w wysokości 6.4, co było szóstym wynikiem w lidze w kategorii U23. Trzeba jednak podkreślić, że cała pierwsza piątka miała co najmniej o 5 minut więcej na mecz. Reprezentantka Polski U-20 miała najlepszą skuteczność rzutów za 3 punkty spośród wszystkich młodzieżowych koszykarek w lidze – 40.4 procent przy dwóch próbach na mecz. Jakby na statystyki nie spojrzeć, to Aleksandra Mielnicka była jedną z czołowych młodych zawodniczek Orlen Basket Ligi Kobiet, a przed nią jeszcze trzy sezony gry „pod przepisem”. Jeśli utrzyma swój rozwój, ma szansę zakończyć swój okres młodzieżowca jako najlepsza koszykarka U23 OBLK. W którym elemencie zrobiła największy krok do przodu? Najlepiej w tym temacie oddać głos trenerowi Ślęzy, Arkadiuszowi Rusinowi.

– W tym sezonie Ola zanotowała progres w ofensywie, ona ma dużą lekkość w uczeniu się nowych umiejętności. Piłka jej nie przeszkadza i wachlarz zagrań w ataku ma dobry. Tutaj trener Krzysztof Wilkosz stara się jeszcze bardziej go poszerzać, bo jest w tym zdecydowanie lepszy ode mnie. To na pewno poszło do przodu – mówi szkoleniowiec 1KS-u.

Kibice z pewnością pamiętają świetne występy Mielnickiej w drugiej połowie sezonu. Dwukrotnie (przeciwko KGHM BC Polkowice i Enei AZS-owi Poznań) zanotowała 10 punktów, 5 zbiórek i 2 asysty. Świetnie zaprezentowała się przeciwko Polonii Warszawa – 13 punktów, 5 zbiórek, 6 asyst, odegrała też dużą rolę w play-offowej wygranej nad Zagłębiem Sosnowiec, do 15 oczek dokładając 5 zbiórek, asystę i przechwyt. Te wszystkie spotkania doskonale pokazywały spory potencjał zawodniczki Ślęzy, choć naturalnie jak na młodą koszykarkę przystało, nie brakowało także meczów złych. Widać jednak było, że czyni systematyczne postępy i zostawiła za sobą słaby początek sezonu. Przyczyny wolnego startu tłumaczył trener Ślęzy.

– Początek sezonu nie był dobry w jej wykonaniu. Po mistrzostwach Europy U20, w których zaprezentowała się słabo, widać było, że jest mentalnie „zakopana” i trzeba było się skupić na tym, żeby wróciła do tego, co prezentowała w końcówce minionego sezonu. To była jej najlepsza forma fizyczna, ale w trakcie przygotowań do ME straciła 2-3 tygodnie lecząc uraz kostki i później długo odbudowywała się mentalnie – przyznaje szkoleniowiec Ślęzy i dodaje, że on też widział progres w grze swojej podopiecznej. – Z każdym miesiącem to wyglądało lepiej, a później tak naprawdę każdy tydzień pokazywał, że to już jest pewny punkt na parkiecie i nie było żadnych obaw, wpuszczając ją na boisko – podkreśla Rusin.

Już teraz rozgrywająca pracuje nad wyeliminowaniem niedoskonałości w swojej grze, będąc częścią wąskiej grupy zawodniczek trenujących w KGHM Ślęza Arenie podczas okresu offseason. Pod okiem trenera Arkadiusza Rusina dąży do wzmocnienia swojej pozycji w rotacji 1KS-u na nadchodzący sezon. Na czym konkretnie musi się skupić Ola Mielnicka?

– Ważna dla niej będzie praca nad cechami fizycznymi. Przez to, że ze względu na szkołę tylko raz dziennie mogła z nami trenować, brakowało jej dodatkowej siłowni i motoryki. Myślę, że w tym sezonie będziemy mogli się nad tym skupić tak, żeby w defensywie i grze 1 na 1 była fizycznie mocniejszym graczem, żeby mogła się przeciwstawiać przede wszystkim zawodniczkom zagranicznym – objaśnia trener żółto-czerwonych.

– Na pewno muszę poprawić swoją decyzyjność i dać od siebie więcej w obronie. Znajdą się jeszcze bez wątpienia inne rzeczy w trakcie sezonu, ale to już będziemy z trenerami rozwiązywać na bieżąco. Chciałabym dawać od siebie dużo na korzyść zespołu, żebyśmy mogły jeszcze więcej wygrywać i osiągać kolejne sukcesy. Chciałabym spróbować też być bardziej przebojową koszykarką, pokazać kilka nieszablonowych, ale przy tym efektywnych zagrań. Będziemy szukać nowych rozwiązań jako zespół, a osobiście oczywiście mam nadzieję na dalszy rozwój – mówi zawodniczka 1KS-u. Młoda rozgrywająca podkreśla także wagę częstszej obecności na treningach.

– Myślę, że jeszcze częstsze treningi z zespołem dadzą mi naprawdę dużo, bo teraz jestem „w plecy” z pracą nad swoim rozwojem przez szkołę. W tym okresie posezonowym staram się to nadrabiać, a jak wejdę w regularny trening to na pewno będzie to dla mnie na plus – zaznacza Mielnicka.

Przed zawodniczką z Kłodzka nie tylko intensywna praca na treningach indywidualnych, ale i kolejne lato z reprezentacją Polski. Już w kwietniu rozpoczną się przygotowania do kolejnych mistrzostw Europy U20, które między 6 a 14 lipca odbędą się w Wilnie. Dla Mielnickiej będzie to ostatni turniej w młodzieżowej Kosz Kadrze i celem będzie zdecydowanie lepszy występ niż przed rokiem, co ma dać energię do świetnego wejścia w sezon 2024/2025 Orlen Basket Ligi Kobiet.

– Myślę, że ona sama będzie chciała udowodnić po tych zeszłorocznych mistrzostwach, że dorosła do europejskiego poziomu. Trzeba rozgrywać turniej i cały czas patrzeć, czego nam brakuje, żeby nawiązać dobrą grę z tymi zawodniczkami z Europy. W Wilnie będzie kilka koszykarek na wysokim poziomie, z którymi Ola będzie musiała się zmierzyć – kończy trener Rusin.

Aleksandra Mielnicka to druga zawodniczka Ślęzy Wrocław z ważnym kontraktem na sezon 2024/2025 Orlen Basket Ligi Kobiet. Oprócz niej klub ogłosił pozostanie we Wrocławiu reprezentantki Łotwy Digny Strautmane.

Aleksandra Mielnicka
ur. 5 września 2004 r. w Kłodzku
wzrost: 176 cm
pozycja: rozgrywająca
przebieg kariery:
2017-2023: MKS MOS Wrocław
2022-obecnie: Ślęza Wrocław

Digna Strautmane zostaje w Ślęzie Wrocław!

25-letnia reprezentantka Łotwy Digna Strautmane podpisała nową umowę ze Ślęzą Wrocław. Ulubienica wrocławskiej publiczności będzie grać w stolicy Dolnego Śląska również w sezonie 2024/2025 Orlen Basket Ligi Kobiet.

Strautmane przyszła do Wrocławia po długiej rehabilitacji spowodowanej kontuzją więzadeł krzyżowych odniesioną podczas gry w Olympiakosie Pireus. Miniony sezon Orlen Basket Ligi Kobiet był zaledwie pierwszym krokiem w powrocie Łotyszki do pełni zdrowia i optymalnej formy. Oczywistym było, że po tylu miesiącach przerwy i ciężkiej pracy w trakcie rozgrywek pojawią się lepsze i gorsze momenty. Tych dobrych było zdecydowanie więcej, zarówno na parkiecie, jak i poza nim. 25-latka skończyła sezon 2023/2024 ze średnimi na poziomie 8.2 punktu, 5.3 zbiórki, 2 asyst i 1.4 przechwytu na mecz, pokazując kilkukrotnie, że jest niezwykle wszechstronną i zdeterminowaną koszykarką.

– Wiemy, jaki to był dla niej sezon. Sezon po powrocie, po ciężkiej kontuzji. Myślę, że nie pokazała jeszcze pełni swoich umiejętności przez te minione rozgrywki. Były wahania i w pewnym momencie widzieliśmy, że przyszedł kryzys. Rozmawialiśmy, że wciąż ma dużą przestrzeń do tego, aby pewne rzeczy mogła jeszcze nadrobić i poprawić. Przed poprzednim sezonem tak naprawdę rehabilitacja była połączona z wejściem w trening w preseasonie – tłumaczy trener Arkadiusz Rusin.

Warto też podkreślić, że tylko dziewięć koszykarek trafiało rzuty z dystansu z lepszą skutecznością niż Strautmane (37.7 proc.), a tylko cztery miały na koncie więcej celnych prób z dystansu niż skrzydłowa Ślęzy (49). Trzykrotnie notowała double-double (przeciwko Polonii Warszawa, Basketowi Bydgoszcz i Enerdze Toruń), a za mecz z Basketem została wybrana MVP kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Godny uwagi jest także występ przeciwko Polskiemu Cukrowi AZS-owi UMCS-owi Lublin. Strautmane zanotowała wówczas 9 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty i 5 bloków, prowadząc swój zespół do arcyważnej wygranej nad mistrzyniami Polski. Te występy dokumentują spory potencjał reprezentantki Łotwy, która w przyszłym sezonie będzie chciała stać się bardziej powtarzalną zawodniczką. Oprócz tych doskonałych spotkań były też mecze, w których skrzydłowa 1KS-u nie była w optymalnej dyspozycji i musi je wyeliminować w następym sezonie, jeśli ma urosnąć do miana jednej z gwiazd OBLK, a przede wszystkim odegrać ważną rolę w zdobyciu medalu przez Ślęzę. Łotyszka podkreśla, że jednym z głównych powodów wpływających na jej decyzję o pozostaniu we Wrocławiu.

– Ważnym aspektem w moim procesie podejmowania decyzji było zakończenie sezonu na czwartym miejscu. Nie skończyłam tutaj swojego zadania, nie zdobyliśmy medalu. Walka o krążki w przyszłym sezonie jest dla mnie i dla naszej drużyny bardzo ważna – podkreśla Strautmane i dodaje, że aspekt sportowy nie jest jedynym, który odegrał rolę w podpisaniu nowej umowy ze Ślęzą. – Zbudowałam tutaj wspaniałe relacje ze wszystkimi, zwłaszcza z ludźmi, którzy pracują w klubie. Wszyscy na czele z kibicami przywitali mnie niezwykle ciepło, mamy niesamowitych kibiców. Cieszę się również na możliwość kontynuacji gry z tak wieloma koleżankami z drużyny z zeszłego sezonu – mówi reprezentantka Łotwy.

Na razie jednak przyszedł czas na przystanek w Australii. Strautmane wraca do ligi NBL1 i do drużyny Ringwood Hawks. Latem 2022 roku w 28 meczach zdobywała średnio 15.9 punktu na spotkanie, dokładając 8.7 zbiórki i 3.1 asysty, docierając ze swoim zespołem do krajowych finałów NBL1 jako mistrz konferencji południowej. Teraz Łotyszka będzie chciała sięgnąć po mistrzostwo, jednocześnie pracując nad aspektami gry, które pomogą jej po powrocie do Wrocławia. Co konkretnie chce poprawić skrzydłowa 1KS-u? Najlepiej na to pytanie odpowie sama zainteresowana.

– Bez wątpienia będę pracować nad tym, żeby lepiej grać pod koszem. Muszę zwiększyć repertuar swoich zagrań w pomalowanym i poczuć się pewniej w tego typu grze. Chcę dać więcej zespołowi w roli prawdziwej podkoszowej. Oczywiście nie zabraknie także pracy nad kondycją i szybkością, bo wiem doskonale, jak często biegamy do szybkiego ataku i jak dobrze nam to wychodzi. Mam jeszcze spore rezerwy jako koszykarka, ale na pewno na tych kwestiach będę się skupiać najbardziej. Więcej pewności siebie w atakach na kosz i grze w pomalowanym, to moje cele na lato – podkreśla Digna Strautmane.

Wtóruje jej trener Arkadiusz Rusin, który również dostrzegał możliwość poszerzenia repertuaru gry swojej skrzydłowej w tych elementach koszykarskiego rzemiosła.

– Wiemy, że wyjeżdża do Australii, gdzie będzie grać w lidze letniej. Myślę, że to jest dobry wybór dla niej, że będzie dalej w kontakcie z koszykówką. Na pewno po jej stronie jest poprawa defensu, szczególnie w grze 1 na 1. Chcemy także, żeby miała większą rolę na pozycji numer 3, czyli wracamy do tych elementów, które miała Olympiakosie.  Brakuje Diggy gry tyłem do kosza czy elementów pozwalających jej na atak pod kosz z dystansu. O tym wszystkim rozmawialiśmy, teraz pozostaje kwestia tego, w jak wielkim zakresie uda nam się to wdrożyć przed przyszłym sezonem – podsumowuje szkoleniowiec Ślęzy.

Praca nad rozwojem indywidualnym to jedno, ale dla Digny równie ważna jest postawa całego zespołu. Zarówno jeśli chodzi o nastawienie, jak i o samą grę. Łotyszka zawsze wnosi na treningi pozytywną energię, której nie brakuje jej również podczas meczów. Swoim zaangażowaniem i wolą walki oraz odpowiednim nastawieniem zaraża resztę zespołu i, jak deklaruje, nic w tym zakresie się nie zmieni.

– Chcę, żebyśmy czuły się w zespole co najmniej tak dobrze, jak w zeszłym sezonie. Każdej z nas zależy na odpowiedniej atmosferze i na pewno będę robić wszystko, żeby nastawienie w zespole było jak najlepsze. Ale oprócz humorów ważne są także wyniki, a tutaj liczę na medal. Oczywiście celujemy w złoto – mówi z pełnym przekonaniem skrzydłowa Ślęzy.

Z podpisania nowej umowy z drużyną z Wrocławia cieszą się nie tylko Strautmane oraz trener Rusin. Ta informacja powinna również uradować wrocławskich kibiców, bowiem Digna z miejsca stała się ulubienicą publiczności zajmującej miejsca w KGHM Ślęza Arenie. Łotyszka zawsze zostaje po meczach tak długo, jak jest to konieczne, podpisując mnóstwo gadżetów i pamiątek, nigdy nie odmawia także wspólnych zdjęć. Zawodniczka z ogromną radością podkreśla rolę kibiców Ślęzy w swoim powrocie do stolicy Dolnego Śląska.

– Jestem bardzo podekscytowana możliwością powrotu do Wrocławia. Nie mogę się doczekać ponownego spotkania z naszymi kibicami w naszej hali, ale też w innych halach, bo przecież fani wspierają nas także na wyjazdach. To bardzo miłe i niezmiernie na to czekam. Korzystając z okazji chciałabym też podziękować sztabowi oraz pani prezes i wszystkim innym, którzy przyczynili się do tego, że mogę wrócić do Ślęzy i ponownie być w tym wspaniałym klubie. Do zobaczenia we wrześniu – kończy Digna Strautmane.

Łotyszka to pierwsza zagraniczna koszykarka w kadrze Ślęzy Wrocław na sezon 2024/2025. Oprócz tego klub będzie mieć w składzie trzy inne zawodniczki z zagranicy. O nich, a także o polskich koszykarkach powracających i dołączających do dwukrotnych mistrzyń Polski będziemy informować w nadchodzących tygodniach.

Digna Strautmane
ur. 
18 września 1998 w Rydze (Łotwa)
wzrost: 
188 cm
pozycja: 
silna skrzydłowa
przebieg kariery:
2014-2017: TTT Ryga (Łotwa)
2017-2021: Syracuse Orange (NCAA, USA)
2021/2022: Georgia Tech Yellow Jackets (NCAA, USA)
2022: Ringwood Hawks (NBL1, Australia)
2022/2023: Olympiakos Pireus (Grecja)
2024: Ringwood Hawks (NBL1, Australia)
2023-obecnie: Ślęza Wrocław

Ślęza Wrocław czwartą drużyną w Polsce!

Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały drugi mecz o brązowy medal z VBW Arką Gdynia 77:80, a w dwumeczu 133:142. Żółto-czerwone zostały czwartą drużyną w Polsce, co jest ogromnym osiągnięciem dla tej drużyny.

Gospodynie wyszły na parkiet zmotywowane do tego, żeby jak najszybciej zbudować sobie komfortową przewagę. Zaczęły od pięciu punktów duetu Mikayla Cowling-Rennia Davis, ale Ślęza miała odpowiedź w postaci siedmiu oczek Natalii Kurach i Angel Baker. Wszyscy zebrani w Polsat Plus Arenie mieli w głowie nie tylko wynik tego spotkania, ale i znacznie ważniejszy rezultat dwumeczu. Ślęza musiała bowiem wygrać co najmniej siedmioma punktami, żeby odrobić straty z pierwszego spotkania i sięgnąć po medal. W związku z tym dla wrocławianek niezwykle istotny był ciągły nacisk na swoje rywalki.

I koszykarki Ślęzy do połowy pierwszej kwarty bardzo dobrze radziły sobie z tym zadaniem, po dwóch skutecznych akcjach Martyny Pyki prowadząc 14:11. Wtedy jednak do pracy wrócił duet Cowling-Davis, zdobywając dziewięć punktów przerwanych jedynie dwoma oczkami Baker. To pozwoliło Arce osiągnąć 10 oczek przewagi w dwumeczu, co natychmiast wymusiło time-out dla trenera Arkadiusza Rusina. Po przerwie sytuacja wrocławianek nie tylko się nie poprawiła, ale i uległa zmianie na gorsze. Pierwszą odsłonę zakończyła Laura Miskiniene, trafiając za trzy i z półdystansu. 25:18 dla Arki i aż 13 punktów zapasu w całej rywalizacji.

Drugą część meczu otworzyła Julia Bazan skutecznym wejściem pod kosz, ale po tej akcji do pracy zabrały się koszykarki Ślęzy. Za trzy trafiła Digna Strautmane, z czterech metrów przymierzyła Baker, a pod kosz przebiła się Natalia Kurach. W ten sposób w dwie minuty przewaga Arki stopniała do dwóch oczek, a niewiele ponad 60 sekund później to żółto-czerwone prowadziły już 30:27. W cztery minuty wrocławianki przeprowadziły serię 12:2, odzyskując inicjatywę w meczu i wracając do walki o brąz. Arka wreszcie przełamała się za sprawą Marissy Kastanek, ale wciąż to przyjezdne nadawały ton wydarzeniom na parkiecie.

W drużynie z Gdyni Rennia Davis dwoiła się i troiła, żeby przywrócić przewagę swojemu zespołowi, trafiając najpierw za dwa, potem za trzy. Ślęza miała bardziej zbalansowany atak, bo w krótkim odstępie czasu trafiły Kurach, Strautmane i Alexa Held. Ta ostatnia za trzy, dając koszykarkom 1KS-u prowadzenie 41:36. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Cowling i Davis – amerykański duet zdobył cztery punkty i oddalił zagrożenie. Po 20 minutach wrocławianki prowadziły, ale tylko jednym oczkiem. Potrzebowały zatem sześciu, aby cieszyć się z brązowych medali.

Trzecią kwartę zaczęła mocno Held, trafiając za trzy. W następnej akcji Baker przechwyciła złe podanie Cowling i pognała pod kosz, zdobywając punkty w kontrze. 46:40 dla Ślęzy i rywalizacja o brąz zaczęła się od nowa. Pierwszy cios wyprowadziła Baker, ale szybko z półdystansu odpowiedziała Wrzesiński, a po niej poprawiła Laura Miskiniene, dobijając niecelny rzut Kamili Borkowskiej. Następnie przyszła kolej Ślęzy – świetnie pod kosz przebiła się Kurach, celny rzut odnotowała także Anna Wińkowska i wrocławianki znów miały dwa punkty przewagi w dwumeczu.

Dziesięć sekund później punkty zdobyła Kastanek, a w kolejnym posiadaniu Aleksandra Mielnicka zaatakowała strefę podkoszową, trafiając przy faulu Alicji Żytkowskiej. Skompletowała akcję 2+1 i Ślęza prowadziła 55:46. Wrocławianki utrzymywały inicjatywę przez kolejną minutę, prowadząc 60:53. Wymiana ciosów musiała dobiec kiedyś końca i tak też się stało pod koniec trzeciej odsłony – obie strony przez dwie i pół minuty nie zdobyły punktów. Uczyniła to dopiero Anna Wińkowska, trafiając jeden z rzutów osobistych. Ostatnie słowo w tej części meczu należało do Laury Miskiniene, która łatwo przebiła się pod kosz po asyście Bazan.

Arka dobrze weszła w ostatnią kwartę za sprawą Borkowskiej i Miskiniene, ale Ślęza odpowiedziała akcjami Held i Kurach. Fenomenalnie grająca Litwinka ponownie odzyskała prowadzenie w dwumeczu dla gdynianek, najpierw trafiając za trzy, a następnie dobijając niecelny rzut Davis. Do remisu w rywalizacji doprowadziła Martyna Pyka rzutem z dystansu, ale podopieczne Philipa Mestdagha pozostały rozpędzone i nie zamierzały wypuścić brązowych medali z rąk. Za każdym razem, gdy wrocławianki wyrównywały stan dwumeczu, gospodynie zdobywały punkty.

Gwoździem zamykającym zmagania było pięć punktów Davis w 20 sekund, po których przewaga Ślęzy stopniała do jednego oczka. Trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas, ale jego zespół nie miał już mocy, żeby nawiązać walkę. Przez to końcówka meczu należała do Arki, a szalę zwycięstwa definitywnie na korzyść gdynianek przechyliła Laura Miskiniene, trafiając swój czwarty rzut za trzy. Litwinka przez cały sezon rzuciła pięć trójek, ale w sobotni wieczór była absolutnie nie do zatrzymania. Gospodynie wyszły na prowadzenie 80:74 po dwóch celnych osobistych Barbory Wrzesiński i choć za trzy przymierzyła Held, było to jedynie godne zakończenie przegranego spotkania.

Choć to koszykarki VBW Arki Gdynia cieszyły się przed własną publicznością z brązowych medali, zespół Ślęzy Wrocław mógł opuszczać parkiet z podniesionymi głowami. Oczywiście w pierwszych chwilach pojawiły się łzy, ale gdy emocje opadły, smutek zastąpiła duma z osiągniętego rezultatu.

Przed sezonem absolutnie nikt nie spodziewał się, że żółto-czerwone najpierw wygrają 14 spotkań w sezonie zasadniczym, a następnie znajdą się w strefie medalowej. Wrocławianki postraszyły mistrzynie Polski z Polkowic i zmusiły do maksymalnego wysiłku EuroCupowy zespół Arki. Ślęza stanowiła w tym sezonie kolektyw, który dzięki wspólnemu wysiłkowi sztabu szkoleniowego oraz zawodniczek, a także za sprawą wsparcia wspaniałych kibiców wykręcił wynik znacząco ponad stan.

Wszystkim, którzy przyłożyli choćby malutką cegiełkę do tego osiągnięcia należą się ogromne podziękowania i wyrazy uznania. Koszykarki 1KS-u pomimo licznych problemów dzielnie stawiały czoła każdemu wyzwaniu, z determinacją prąc do przodu w kierunku spełnienia swoich marzeń. Pomimo tego, iż zabrakło ostatecznie wisienki na torcie w postaci medalu, wrocławski underdog pokazał całej lidze, że stanowiąc jedność i ciężko pracując można zniwelować wszelkie różnice. To była wspaniała drużyna, która w pełni zasłużenie znalazła się w gronie czterech najlepszych zespołów w kraju. Przed nami teraz bardzo długa przerwa od rywalizacji w Orlen Basket Lidze Kobiet, ale można być pewnym, że w sezonie 2024/2025 Ślęza Wrocław znów namiesza w ligowej hierarchii. Żółto-czerwone zawsze są na medal.

VBW Arka Gdynia – Ślęza Wrocław 80:77 (25:18, 15:23, 15:20, 25:16).
VBW Arka: Miskiniene 26, Davis 23, Cowling 11, Wrzesiński 10, Kastanek 4, Borkowska 4, Bazan 2, Podgórna 0, Puter 0, Żytkowska 0, Szymkiewicz 0, Gilmajster 0.
Ślęza: Held 19, Baker 18, Kurach 15, Strautmane 10, Pyka 7, Mielnicka 5, Wińkowska 3. Stefańczyk, Skowron, Furman DNP.

Pierwszy akt dwumeczu o brąz dla Arki Gdynia

W pierwszym meczu o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały z VBW Arką Gdynia 56:62. Rewanż w sobotę o godzinie 18:00 w Gdyni.

Gdynianki szybko zaczęły budować przewagę, zdobywając sześć punktów w trzy minuty. Od razu przywołane zostały wspomnienia ze styczniowego meczu obu drużyn, w którym zespół znad morza zdecydowanie zwyciężył różnicą aż 41 punktów. Jednak Ślęza przebudziła się i odpowiedziała swoją serią 6:0, na którą wrocławianki potrzebowały niespełna minuty. Od tego momentu rozpoczęła się rywalizacja cios za cios. Na trójkę Marissy Kastanek odpowiedziała rzutem z dystansu Natalia Kurach. Gdy cztery punkty zdobyła Schaquilla Nunn, to skuteczne akcje przeprowadziły Kastanek i Laura Miskiniene. Arka nie znalazła odpowiedzi dopiero, gdy po asyście Alexy Held pod kosz przebiła się Natalia Kurach. Te punkty dały wrocławiankom prowadzenie 17:15 po pierwszych 10 minutach.

W drugiej odsłonie Ślęza zdobyła dwa punkty za sprawą rzutów wolnych Martyny Pyki, kolejne dwa dołożyła Nunn i ofensywa żółto-czerwonych stanęła w miejscu. Gospodynie nie były w stanie znaleźć żadnego sposobu na powiększenie swojego dorobku punktowego. Straty i niecelne rzuty koszykarek 1KS-u powinny napędzać ich przeciwniczki, ale Arka też nie kwapiła się do budowania przewagi, co było zbawieniem dla podopiecznych Arkadiusza Rusina.

Gdynianki co prawda objęły prowadzenie, ale wreszcie niemoc ofensywną swojego zespołu przełamała Angel Baker, zdobywając pierwsze punkty dla wrocławianek po pięciu minutach. To zmusiło trenera Philipa Mestdagha do wzięcia czasu, po którym duet Marissa Kastanek – Barbora Wrzesiński zdobył sześć punktów i Arka odskoczyła Ślęzie na siedem punktów. W odpowiedzi za trzy trafiła Kurach, ale ostatnim akcentem pierwszej połowy były dwa punkty Rennii Davis. Dzięki nim koszykarki znad morza schodziły do szatni przy prowadzeniu 32:26.

Po przerwie inicjatywa została przy drużynie gości – za trzy trafiła Kastanek, z półdystansu przymierzyła Davis i Arka miała już 11 punktów przewagi. Ofensywa Ślęzy wciąż miała ogromne problemy ze zdobywaniem punktów z gry. Udało się to Alexie Held dopiero po 4,5 minutach trzeciej kwarty, gdy zespoł trenera Mestdagha prowadził 42:28. Przyjezdne nie zamierzały zwalniać tempa i chciały zbudować sobie bezpieczny zapas punktowy, a następnie kontrolować mecz. Jeden rzut wolny trafiła Kamila Borkowska, a z półdystansu nie pomyliła się Cowling – 45:30 Arka.

W kolejnej akcji Borkowska sfaulowała Nunn, która mocno uderzyła głową o parkiet, a następnie z powodu urazu nosa musiała opuścić parkiet. Jej występ w Gdyni stoi pod znakiem zapytania. Amerykankę zmieniła Karolina Stefańczyk, która trafiła jeden z dwóch osobistych w zastępstwie Nunn. Sygnał do lepszej gry dała swoim koleżankom Digna Strautmane, trafiając trudne rzuty w dwóch kolejnych akcjach. W dwóch kolejnych akcjach Held zdobyła pięć punktów i przewaga gdynianek zmalała do siedmiu oczek. Koszykarki Ślęzy wciąż nie mogły jednak zanotować serii punktowej, która pozwoliłaby im doskoczyć do przeciwniczek na dystans jednego posiadania, a nawet doprowadzić do remisu.

Drużyna znad morza skutecznie kontrolowała wydarzenia na parkiecie w czwartej kwarcie. Po trójce Podgórnej prowadzenie VBW Arki ponownie urosło do dwucyfrowej różnicy – 54:42. Ślęza szybko odpowiedziała trafieniem Anny Wińkowskiej, a chwilę później Baker trafiła w odpowiedzi na dwa celne osobiste Wrzesiński. W ostatnich pięciu minutach meczu gospodynie wreszcie się przebudziły. Z półdystansu trafiła Kurach, to samo chwilę później zrobiła Held. Po trójce amerykańskiej rzucającej wrocławianki zeszły na pięć punktów straty, ale ten dobry fragment przerwała Baker podając w ręce Wrzesiński, która asystowała przy kontrze Cowling. Ślęza zbiła jeszcze punkt ze swojego deficytu po trójce Martyny Pyki, ale ostatnie słowo należało do Davis, która ustaliła wynik na 62:56 dla VBW Arki.

Sześć punktów to nie jest strata, której nie da się odrobić. Potrzebna będzie jednak o wiele lepsza skuteczność, jeśli Ślęza chce wyjechać z Gdyni z brązowymi medalami. Wrocławianki trafiły zaledwie 32.2 procent swoich rzutów z gry. Na ich szczęście przyjezdne nie były o wiele lepsze, zamieniając na punkty 37 procent prób. W sobotę o godzinie 18:00 rozpocznie się rewanż, w którym obie drużyny z pewnością zostawią na parkiecie absolutnie wszystko. Losy miejsca na najniższym stopniu podium wciąż pozostają nierozstrzygnięte. Choć faworytem będą gospodynie sobotniego starcia, nie można przekreślać szans Ślęzy na sprawienie niespodzianki. Piłka wciąż jest w grze.

Ślęza Wrocław – VBW Arka Gdynia 56:62 (17:15, 9:17, 14:17, 16:13).
Ślęza: Held 14, Kurach 11, Pyka 8, Baker 8, Nunn 6, Wińkowska 4, Strautmane 4, Stefańczyk 1, Mielnicka 0. Skowron, Furman DNP.
VBW Arka: Cowling 13, Davis 12, Wrzesiński 11, Kastanek 11, Podgórna 10, Miskiniene 2, Bazan 2, Borkowska 1, Puter 0, Szymkiewicz 0. Żytkowska, Gilmajster DNP.

Ostatni akcent sezonu – Ślęza powalczy o brąz

W środę, 13 marca o godzinie 18:00 w KGHM Ślęza Arenie koszykarki Ślęzy Wrocław podejmą VBW Arkę Gdynia w pierwszym meczu rywalizacji o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet. Zwycięzca tego starcia będzie miał zaliczkę przed rewanżowym pojedynkiem w Gdyni. 

Ze względu na skondensowany terminarz Orlen Basket Ligi Kobiet rywalizacja o trzecie miejsce została sprowadzona do dwumeczu. W związku z tym najważniejsze są „małe punkty” i to one zadecydują o tym, kto zakończy sezon na najniższym stopniu podium. To daje obu zespołom walczącym o ten krążek nieco większy spokój w środowym spotkaniu – minimalna porażka niczego nie przekreśla, bo straty wciąż można odrobić w rewanżu. Oczywiście z psychologicznego punktu widzenia zwycięstwo daje sporą przewagę i w środę będzie ono celem Ślęzy i Arki. Zdecydowanym faworytem jest drużyna znad morza, która w sezonie zasadniczym dwukrotnie pokonała wrocławianki. W Gdyni było 83:68, zaś we Wrocławiu doszło do pogromu – gdynianki zwyciężyły 83:42, deklasując Ślęzę, dla której była to druga najwyższa porażka w sezonie 2023/2024. Jeśli chodzi o rywalizację półfinałową, to podopieczne Philipa Mestdagha stoczyły dwa zacięte boje z PSI Eneą AJP Gorzów Wielkopolski, ale dwukrotnie po przerwie oddawały inicjatywę koszykarkom z Gorzowa i przegrały serię 0:2 (72:74, 66:73).

Defensywa Ślęzy musi koniecznie znaleźć sposób na ograniczenie poczynań Rennii Davis. Amerykanka jest niekwestionowaną liderką VBW Arki i w pełni zasłużenie znalazła się w najlepszej piątce sezonu zasadniczego Orlen Basket Ligi Kobiet. 25-letnia skrzydłowa notuje średnio 18.5 punktu na mecz, trafiając blisko 43 proc. rzutów za trzy punkty. Przeciwko Ślęzie zagrała na poziomie swoich średnich, choć warto podkreślić, że w wysokiej wygranej we Wrocławiu spędziła na parkiecie zaledwie 25 minut, przez co nie zdążyła wyśrubować swoich statystyk. Powyżej 10 oczek na spotkanie zdobywa także Kamila Borkowska, najlepsza zawodniczka U23 Orlen Basket Ligi Kobiet. Do 10.8 punktu dokłada 6.8 zbiórki oraz 1.8 bloku i tworzy bardzo solidny duet podkoszowy z Laurą Miskiniene. Litwinka w serii z Gorzowem nie cieszyła się wielkim zaufaniem trenera Mestdagha, będąc w grze przez niespełna pół godziny na przestrzeni obu spotkań. To wynik zdecydowanie poniżej średniej w wysokości 21.5 minuty. 31-letnia podkoszowa wciąż ma wiele do zaoferowania i będzie chciała wrócić w tej rywalizacji do swojej optymalnej formy.

W tej znajduje się Barbora Wrzesiński, dyrygentka gry VBW Arki. Słowaczka gwarantuje mądrość i doskonały przegląd pola, podejmuje też bardzo dobre decyzje, stawiając na pierwszym miejscu dobro drużyny, jak na klasyczną rozgrywającą przystało. Obrona Ślęzy musi być gotowa na wszelkie rozwiązania gdy Wrzesiński znajduje się przy piłce, bo 29-letnia koszykarka wielokrotnie zaskakiwała niekonwencjonalnymi pomysłami na rozegranie akcji, które regularnie przekładały się na punkty dla swojego zespołu. Jej umiejętność gry pick and roll jest kluczem do sukcesów zespołu znad morza. Na podania swojej koleżanki z zespołu regularnie czekają Marissa Kastanek oraz Mikayla Cowling, które dysponują bardzo groźnymi rzutami z dystansu. Wrocławianki przekonały się o tym w styczniu, kiedy wspomniane zawodniczki pięciokrotnie znalazły drogę do kosza właśnie próbami dystansowymi. Ponadto Cowling świetnie czuje się w walce na tablicach i jako rozgrywająca z pozycji skrzydłowej, zaś Kastanek niezmiennie ciężko pracuje w obronie i jest zawsze gotowa do wspierania swoich koleżanek z drużyny pozytywną energią.

Swoje trzy grosze do sukcesu gdynianek w rywalizacji o brąz mogą też dołożyć pozostałe zawodniczki z polskiej części rotacji. Bożena Puter, Kamila Podgórna czy Julia Bazan to koszykarki, które danego dnia mogą wstrzelić się z formą i być bardzo ważną częścią układanki trenera Mestdagha. Podgórna zdobyła 15 oczek w styczniowym meczu ze Ślęzą, Puter uzbierała 10 punktów przeciwko Enerdze Toruń, Bazan 11 w starciu z PSI Eneą Gorzów. Każda z nich będzie chciała powtórzyć te występy w dwóch ostatnich meczach sezonu.

Koszykarki Ślęzy podchodzą do tego dwumeczu w pełni zmobilizowane i, tak jak przez niemal cały sezon, w roli underdoga. Presja zdecydowanie ciąży na gdyniankach, które przecież miały apetyt na występ w finale Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone stoją przed ogromną szansą sprawienia niespodzianki i odpłacenia się Arce za przegraną rywalizację o brąz z sezonu 2018/2019. Tę rywalizację mogą pamiętać wyłącznie trener Arkadiusz Rusin, Marissa Kastanek (wówczas w barwach Ślęzy), Kamila Podgórna i Barbora Wrzesiński. Przypomnijmy, że wtedy Arka wygrała brąz przed własną publicznością. Czy tym razem faworytki z Gdyni powtórzą to osiągnięcie? A może to Ślęza zwieńczy magiczny sezon pełen perturbacji kolejnym brązowym medalem? O tym, kto będzie bliżej realizacji swoich marzeń przekonamy się w środowy wieczór.

Początek pierwszego meczu o brązowy medal pomiędzy Ślęzą Wrocław i VBW Arką Gdynia w środę, 13 marca o godzinie 18:00 w KGHM Ślęza Arenie. Bilety w cenie 30 i 15 złotych można kupować online na platformie sleza.abilet.pl bądź stacjonarnie w kasie hali na godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Do dyspozycji kibiców będą parkingi przy hali oraz Centrum Piłkarskim Ślęza Wrocław – Kłokoczyce. Transmisję z meczu przeprowadzi platforma emocje.tv w systemie PPV. Miesięczny abonament kosztuje 34 złote, można również wykupić dostęp na 24 godziny w cenie 15 złotych.