Ślęza spróbuje sprawić półfinałową niespodziankę

W środę i czwartek, 1 i 2 kwietnia, koszykarki Ślęzy Wrocław rozegrają pierwsze dwa mecze półfinałów Orlen Basket Ligi Kobiet. Na drodze żółto-czerwonych stoi AZS UMCS Lublin, który jest gospodarzem tych spotkań i faworytem całej serii.

Oba zespoły w tym sezonie spotkały się ze sobą już trzykrotnie. W sezonie zasadniczym dwa razy górą były lublinianki, wygrywając 68:55 i 88:74. Ślęza zwyciężyła w najważniejszym jak do tej pory meczu, pokonując AZS UMCS 75:74 w ćwierćfinale Bank Pekao S.A. Pucharu Polski Kobiet. Wówczas w ostatnich sekundach meczu rzut na zwycięstwo trafiła Ketija Vihmane.

Koszykarki z Lublina w sezonie zasadniczym zajęły drugie miejsce, kończąc ten etap rozgrywek z bilansem 17 zwycięstw i 5 porażek. O ile dwie przegrane z liderem z Gorzowa są do wytłumaczenia, tak wpadki przeciwko Wiśle Kraków czy bardzo osłabionej VBW Gdyni są trudne do wytłumaczenia przy tak klasowym zespole, jakim jest AZS UMCS. Lublinianki w play-offach trzykrotnie pokonały Wisłę, wygrywając kolejno 98:55, 66:57 i 60:51. Warto podkreślić też sukcesy na arenie europejskiej, gdzie koszykarki z lubelszczyzny awansowały do ćwierćfinałów FIBA EuroCup Women.

– Z pewnością nie będzie to łatwa seria. Myślę, że Lublin to jeden z głównych pretendentów do złotego medalu. W sezonie zasadniczym dwukrotnie mieliśmy problemy z powstrzymaniem ich wysokich koszykarek. Mają w miarę kompletny skład – gdy skupimy się na graczach podkoszowych, otworzymy obwód, a gdy skupimy się na obwodzie, to niestety w trumnie nie mamy siły, żeby się przeciwstawić – mówi trener Arkadiusz Rusin.

Słowa szkoleniowca Ślęzy o kompletnym składzie rywalek znajdują potwierdzenie w statystykach. Każda z 11 zawodniczek zdobywa co najmniej pięć punktów na mecz – w zespole 1KS-u takich koszykarek jest siedem. Liderką AZS-u UMCS-u jeśli chodzi o punktowanie jest Brooque Williams, która dołączyła do drużyny w trakcie sezonu. Na przestrzeni dziewięciu meczów Amerykanka zdobywa 15.4 punktu przy imponującej jak na skrzydłową skuteczności 54,9 procent z gry. Pod kątem celności swoich prób niekwestionowanym numerem jeden jest Markeisha Gatling, która na punkty zamienia 65,5 procent swoich prób, co daje jej 14.2 oczka na mecz. Na podobnym pułapie znajduje się także Robbi Ryan. Była koszykarka Ślęzy i MVP sezonu zasadniczego 2024/2025 notuje 14 punktów na spotkanie, brylując zwłaszcza jeśli chodzi o skuteczność zza łuku. Amerykańska obwodowa trafia 43,9 procent swoich rzutów dystansowych.

Dwucyfrową zdobycz co mecz na swoim koncie ma także Kamila Borkowska. Reprezentantka Polski w grudniu opuściła Athinaikos na rzecz AZS-u UMCS-u i z miejsca stała się ważnym elementem układanki trenera Karola Kowalewskiego. 10.4 punktu i 8.7 zbiórki w 26,5 minuty to dobry wynik. Podobnie solidne liczby notuje również Klaudia Wnorowska, legitymując się średnimi na poziomie 8 punktów, 3.6 zbiórek i 2.6 asysty. Idąc dalej, pozostałe zawodniczki w rotacji drużyny z Lublina to Dragana Stanković (7.4 punktu, 7.5 zbiórki), Dominika Ullmann (6.9 pkt), Aleksandra Wojtala (5.6 pkt, 3.8 asysty) i Aldona Morawiec (5.4 punktu). Jak widać, w zespole gospodyń pierwszych dwóch półfinałowych starć nie brakuje opcji ofensywnych i trener Kowalewski może szukać wielu różnych rozwiązań w ataku.

– Za nami cały tydzień treningów, w których mieliśmy czas, by doszlifować pewne elementy taktyczne. Skupiliśmy się głównie na podkreśleniu własnych atutów: agresywnej obrony i szybkiego ataku. W planie pojawiły się również pewne założenia, zarówno w ataku jak i w obronie, które zneutralizują znaczącą przewagę wzrostu, jaka ma nad nami drużyna z Lublina. Jedziemy dobrze przygotowane, bardzo zmotywowane (w końcu to czas play-off!) i myślę, że możemy spodziewać się dwóch bardzo dobrych, zaciętych spotkań. Jedziemy do Lublina w bojowych nastrojach – mówi Zuzanna Kulińska.

– Myślę, że dużo rozegra się w sferze mentalnej. Musimy dążyć do tego, aby Lublin wywalczył sobie każde posiadanie, nie możemy nic łatwo oddać. Nie raz w tym sezonie pokazaliśmy, że być może nie mamy parametrów, ale ambicji i walki nie można nam zarzucić – podkreśla szkoleniowiec Ślęzy.

Wrocławianki z pewnością podchodzą do tej rywalizacji z pozycji underdoga, bo cała presja ciąży na drużynie z Lublina. Przypomnijmy, że w minionym sezonie AZS UMCS nie przeszedł fazy ćwierćfinałowej, co przy tak mocnym zespole nie powinno mieć miejsca. Podobnie brak awansu do finału bez dwóch zdań będzie w Lublinie rozpatrywany w kategorii porażki. Ślęza spróbuje podczas tego wyjazdu sprawić niespodziankę i wrócić do domu przynajmniej z jednym zwycięstwem. Będzie o to bardzo trudno, ale dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe, o czym najlepiej można było się przekonać w pucharowym starciu obu drużyn.

Pierwszy mecz pomiędzy AZS-em UMCS-em Lublin i Ślęzą Wrocław rozegrany zostanie w środę, 1 kwietnia, o godz. 17:00. Transmisję z tego spotkania przeprowadzi TVP Sport na swojej stronie internetowej oraz w aplikacji. Dzień później o godzinie 18:00 odbędzie się mecz numer dwa. Trzecie spotkanie zaplanowano na wtorek, 7 kwietnia o 18:30 w KGHM Ślęza Arenie. Ewentualny czwarty mecz będzie mieć miejsce w środę, 8.04, również o 18:30 we domowej hali żółto-czerwonych.