Rozpędzona Bochnia wykorzystała błędy Ślęzy

Koszykarki Ślęzy Wrocław nie były w stanie zatrzymać najlepszej ofensywy PGE Basket Ligi Kobiet, w meczu 6. kolejki tych rozgrywek przegrywając z Contimaxem MOSiR Bochnia 81:89. 

Przyjezdne szybko nadały ton niedzielnemu starciu, zaczynając od wyniku 11:4. W połowie pierwszej kwarty wrocławianki miały pięć strat i dwa celne rzuty. Trener Arkadiusz Rusin musiał zareagować time-outem, ale nie przyniósł on od razu pozytywnego efektu. Dopiero po dwóch minutach od przerwy na żądanie ofensywa Ślęzy ruszyła. Seria punktowa 8:3 sprawiła, że wrocławianki przegrywały jednym oczkiem – 14:15. Przed końcem pierwszej kwarty żółto-czerwone zdążyły przejąć inicjatywę za sprawą trójki Weroniki Gajdy w ostatnich sekundach tej części meczu.

Na początku drugiej kwarty Ślęza zagrała tak, jak powinna. Wrocławianki konsekwentnie dogrywały piłkę do strefy podkoszowej, z czego punkty zdobyły Deyona Gaston i Natalia Rutkowska. Amerykańska środkowa w niewiele ponad minutę uzbierała sześć oczek, a po ostatniej takiej akcji trener Artur Włodarczyk poprosił o czas. Gospodynie prowadziły wówczas 29:24, ale kilkadziesiąt sekund później było już 30:29 dla Contimaxu za sprawą akcji Anayi Peoples i czterech celnych rzutów osobistych autorstwa Amerykanki i Jastiny Kosalewicz. Już wtedy rozpoczęły się problemy z faulami żółto-czerwonych, bo za trzy przewinienia parkiet musiała opuścić Deyona Gaston.

Wrocławianki oparły się wówczas na Natalii Rutkowskiej i Zuzannie Kulińskiej, które systematycznie powiększały dorobek swój i Ślęzy. Pod koniec drugiej kwarty koszykarki 1KS-u prowadziły 37:32, ale nie były w stanie odskoczyć rywalkom. Ofensywa Contimaxu raz po raz rozpracowywała szyki obronne gospodyń, utrzymując się w grze. Ataki Laury Stockton oraz Anayi Peoples pozwalały zespołowi z Bochni być na dystansie jednego posiadania do samego końca pierwszej połowy, która zakończyła się wynikiem 44:41 dla Ślęzy.

Wrocławianki chciały pójść za ciosem od początku trzeciej odsłony. Trójki Zuzanny Kulińskiej i Digny Strautmane dały żółto-czerwonym najwyższe prowadzenie w meczu – 52:43. Trener Włodarczyk zareagował przerwą na żądanie, po której za trzy trafiła Stockton i przywróciła Contimax do gry. Amerykańska obwodowa miała wsparcie w postaci swoich koleżanek, którym ten impuls był potrzebny. Dwie minuty później z przewagi 1KS-u zostały tylko dwa oczka, a po kolejnych 90 sekundach mieliśmy remis.

Od stanu 56:50 ofensywa Ślęzy przez trzy minuty nie była w stanie zdobyć punktów, a po drugiej stronie parkietu żółto-czerwone nie potrafiły zatrzymać rywalek inaczej niż faulem. W efekcie drużyna z Bochni co chwila stawała na linii rzutów osobistych, w ten sposób powiększając swój dorobek punktowy. Ostatnie sześć oczek przyjezdnych to właśnie efekt wizyt na linii. Wydawało się, że zespół gości zakończy trzecią kwartę na czteropunktowym prowadzeniu, ale równo z syreną z połowy trafiła Weronika Gajda, dając swojej drużynie bardzo ważne wsparcie.

Żółto-czerwone wykorzystały ten moment, aby ponownie przejąć inicjatywę w meczu. Za trzy trafiły Ameryst Alston i ponownie Gajda, wyprowadzając Ślęzę na prowadzenie 67:62. Po celnym rzucie Alston z półdystansu wrocławianki dołożyły jeszcze jeden punkt do swojej przewagi i wymusiły reakcję trenera gości. Przerwa na żądanie ponownie przyniosła efekt, bo koszykarki Contimaxu błyskawicznie zmniejszyły swoje straty do jednego punktu.

Ślęza jeszcze przez chwilę opierała się naporowi drużyny z Bochni, ale agresywna i konsekwentna gra przyjezdnych przeważyła i po kolejnych rzutach wolnych Anayi Peoples było 73:71 dla gości. W ciągu minuty z powodu pięciu przewinień parkiet musiały opuścić Digna Strautmane i Rutkowska, dołączając do wykluczonej już wcześniej Gaston. Amerykanka swoje pięć fauli uzbierała w zaledwie 15 minut, znacząco utrudniając zadanie reszcie zespołu.

Po raz ostatni remis mieliśmy przy stanie 78:78, gdy asystę Zuzanny Puc na punkty zamieniła Iga Jasik. Ale już w kolejnym posiadaniu za trzy trafiła Karolina Dżochowska, następnie z półdystansu trafiła Stockton i Ślęza przegrywała 78:83. Po time-oucie Alston trafiła za trzy, ale to były ostatnie punkty żółto-czerwonych w tym meczu, a rozpędzony zespół z Bochni dołożył jeszcze sześć oczek, wygrywając 89:81.

Zwycięstwo to było zdecydowanie zasłużone, a Ślęza po raz kolejny zagrała zły mecz i 81 zdobytych punktów nie może zamazywać obrazu tego spotkania. Wrocławianki znów popełniły katastrofalną liczbę strat, notując ich aż 22, co przełożyło się na 17 oczek przyjezdnych. Dały sobie także zebrać 19 piłek na bronionej tablicy, co poskutkowało 15 punktami drugiej szansy. Każda strata i zbiórka w ataku oznaczały także ryzyko złapania faulu, których koszykarki 1KS-u popełniły aż 25. Aż trzy podkoszowe 1KS-u opuściły przedwcześnie parkiet, a Zuzanna Kulińska zakończyła mecz z czterema faulami.

Żółto-czerwone mają wciąż sporo rzeczy do poprawy, a terminarz pozostaje nieubłagany. Już w środę o 18:30 w KGHM Ślęza Arenie kolejny mecz EuroCupu, tym razem do Wrocławia przyjedzie hiszpański BAXI Ferrol.

Ślęza Wrocław – Contimax MOSiR Bochnia 81:89 (21:20, 23:21, 17:21, 20:27).
Ślęza: Alston 22, Rutkowska 16, Kulińska 13, Gajda 11, Gaston 8, Strautmane 7, Jasik 2, Jeziorna 1, Puc 1, Poleszak DNP.
Contimax MOSiR: Stockton 22, Peoples 21, Jones 16, Kosalewicz 13, Puter 8, Marcinkowska 3, Winkel, Zając 0. Dubniuk, Litkowycz, Gołas DNP.