Porażka w Sosnowcu na własne życzenie
Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały mecz 3. kolejki z MB Zagłębiem Sosnowiec. Po raz czwarty z rzędu żółto-czerwone nie potrafiły odnaleźć się w hali MOSiR.
Początek spotkania w wykonaniu 1KS-u był bardzo obiecujący, bo za sprawą Deyony Gaston i Aleksandry Mielnickiej Ślęza szybko wyszła na prowadzenie 6:2. Sosnowiczanki doprowadziły do remisu, ale po chwili przyjezdne znowu przejęły inicjatywę, grając tak, jak życzy sobie tego trener Arkadiusz Rusin. Agresywna obrona i szybkie tempo konstruowania akcji w ataku sprawiały, że Zagłębie miało problem ze zdobywaniem punktów i bronieniem własnego kosza. W efekcie w połowie pierwszej kwarty żółto-czerwone miały aż 13 oczek zapasu przy stanie 19:6.
Zamiast iść za ciosem, w szeregach wrocławianek nastąpiło rozprzężenie, które pozwoliło gospodyniom powrócić do meczu. Sygnał do odrabiania strat dała Aleksandra Zięmborska, trafiając z dystansu, swoje oczka dołożyły też Justyna Adamczuk i Jada Walker. Ślęza w tym okresie popełniła trzy bardzo proste straty z rzędu, co napędziło drużynę z Sosnowca. Przez to zamiast komfortowej przewagi 1KS-u obie drużyny po 10 minutach dzieliło tylko 5 punktów.
Po wznowieniu gry podopieczne Arkadiusza Rusina dążyły do odbudowania swojej przewagi i ponownie ta sztuka udała im się w połowie kwarty. Po trzypunktowym trafieniu Ameryst Alston wrocławianki prowadziły 33:21, zmuszając trenera Piotra Gliniaka do wzięcia czasu. Po time-oucie punkty szybko zdobyła Walker, ale Ślęza odpowiedziała dwoma celnymi osobistymi Alston i skutecznym wejściem pod kosz Mielnickiej. Tym samym żółto-czerwone wypracowały sobie najwyższe prowadzenie w meczu – 14 oczek.
I ponownie zamiast kontynuować dobrą grę, żeby już do przerwy rozwiać marzenia gospodyń o nawiązaniu walki, koszykarki z Wrocławia zatrzymały się. Znów za odrabianie strat zabrała się Zięmborska, zdobywając sześć punktów w krótkim odstępie czasu. Z przewagi 1KS-u po 20 minutach zostało właśnie sześć oczek, ale to Zagłębie schodziło do szatni z inicjatywą i nadziejami na odwrócenie losów meczu.
Tak też się stało, bo koszykarki 1KS-u na początku trzeciej kwarty wyszły z szatni tylko teoretycznie. Zagłębie wykorzystało tę niemoc po obu stronach parkietu do odrobienia strat, a po trójce Beatrix Meresz wyszło na prowadzenie 45:43. Trener Rusin zareagował prośbą o czas, która przyniosła punkty Gaston, lecz nie zmieniło to obrazu gry. Wciąż to gospodynie nadawały ton wydarzeniom na parkiecie, a po akcji 3+1 Zięmborskiej było już 51:46 dla MB Zagłębia.
Ślęza dopiero w drugiej połowie trzeciej odsłony wróciła do gry, robiąc to w ostatnim możliwym momencie. Atak na kosz Aleksandry Mielnickiej dał wrocławiankom dwa punkty z linii rzutów wolnych, a trójka Weroniki Gajdy doprowadziła do remisu 53:53. W końcówce tej części spotkania to żółto-czerwone zdawały się być nieznacznie lepszą ekipą, co przełożyło się na minimalne prowadzenie, 57:55.
Czwarta kwarta to walka o każde posiadanie. Cztery punkty Nadii Kłobukowskiej dały przewagę Zagłębiu, którą podwyższyła Jada Rice. Ślęza odpowiedziała akcjami Mielnickiej, Gaston i Zuzanny Kulińskiej, doprowadzając do remisu 63:63. Kontra gospodyń to skuteczne zagrania Walker i Adamczuk. Ślęza jeszcze raz wyrównała stan gry po sześciu oczkach duetu Gaston-Alston. Decydujący cios zadała Nadia Kłobukowska, trafiając za trzy. Ślęza zbliżyła się jeszcze na dwa oczka i miała okazję żeby znów był remis, lecz Gaston spudłowała rzut z półdystansu. Wrocławianki musiały sfaulować trzy razy w ciągu ostatnich 14 sekund, co zajęło im zbyt dużo czasu, a ponadto potrzebowały, żeby Jada Walker spudłowała jeden z dwóch rzutów osobistych. To się nie wydarzyło i to koszykarki z Sosnowca cieszyły się ze zwycięstwa.
Zagłębie zagrało jak zespół, który powiedział sobie przed meczem, że tego spotkania nie przegra. Niezależnie od tego, jak w danym okresie spotkania prezentowała się Ślęza, gospodynie znajdowały sposób na utrzymanie się w walce i przechyliły szale na swoją korzyść.
Wrocławianki popełniły 19 strat, trafiły tylko trzy trójki i właściwie na własne życzenie przegrały to spotkanie. Nie brakowało bowiem okazji, żeby definitywnie odskoczyć Zagłębiu czy też zagrać na tyle bezpiecznie, żeby kontrolować losy wydarzeń na parkiecie. Zamiast tego spadło tempo gry, zaczęły się problemy z decyzjami i rytmem w ataku. Tak grające żółto-czerwone w sobotnim starciu z LOTTO AZS-em UMCS-em Lublin (sobota, godz. 16:00, KGHM Ślęza Arena) nie będą miały argumentów do pokonania mistrzyń Polski.
MB Zagłębie Sosnowiec – Ślęza Wrocław 76:72 (16:21, 21:22, 18:14, 21:15).
MB Zagłębie: Zięmborska 21, Walker 16, Meresz 14, Kłobukowska 9, Morawiec 6, Adamczuk 5, Micek 3, Rice 2, Vargas, Wojtysiak 0. Jasiulewicz, Maj DNP.
Ślęza: Gaston 19, Mielnicka 14, Alston 14, Kulińska 10, Rutkowska 9, Gajda 4, Strautmane 2, Jeziorna, Puc 0. Gultekin DNP.



