Niewykorzystana szansa na niespodziankę z mistrzyniami

Ślęza Wrocław postawiła się mistrzyniom EuroCupu z zeszłego sezonu, ale ostatecznie drużyna CIMSA CBK Mersin zwyciężyła 72:59 w pierwszej serii gier grupy D.

W pierwszych minutach żółto-czerwone wyglądały na sparaliżowane grą przeciwko tak utytułowanej drużynie, złożonej z gwiazd europejskiej i światowej koszykówki. Choć przez chwilę nawet prowadziły, gdy akcję 2+1 przeprowadziła Aleksandra Mielnicka, był to tylko krótki moment inicjatywy. Tę szybko przejęły koszykarki z Mersinu – cztery punkty zdobyła Carla Leite, dwa dołożyła Kennedy Burke i było 15:7 dla gospodyń. Ślęzie nadal nie układała się gra, a mistrzynie kontynuowały budowanie przewagi. Ta ostatecznie po 10 minutach zatrzymała się na 13 punktach.

Żółto-czerwone dobrze weszły w drugą kwartę. Za trzy trafiła Ameryst Alston, z półdystansu przymierzyła Aleksandra Mielnicka, a Natalia Rutkowska odpowiedziała na popełnioną stratę skutecznym atakiem na kosz. Seria 7:0 autorstwa zagranicznych zawodniczek Ślęzy w połowie tej odsłony zmniejszyła deficyt wrocławianek do zaledwie trzech punktów. Zespół z Turcji szybko odzyskał inicjatywę trzema szybkimi akcjami, po których trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas. Przed przerwą wrocławianki urwały jeszcze dwa oczka ze swojej straty, ostatecznie schodząc do szatni przegrywając tylko siedmioma punktami.

Ślęza utrzymywała się w grze przez większość trzeciej kwarty, nieustannie wywierając presję na rywalkach. Koszykarki z Mersinu nie były w stanie odskoczyć żółto-czerwonym, głównie za sprawą świetnego fragmentu Ameryst Alston. Amerykańska rzucająca w krótkim odstępie czasu zdobyła sześć punktów i bez jej wkładu w tym momencie spotkanie mogło być już rozstrzygnięte. Turczynki w końcu postawiły na swoim, gdy Carla Leite najpierw trafiła za trzy, a następnie przebiła się pod kosz. Ostatnim akcentem kwarty była trójka Jessici Thomas, powiększająca prowadzenie Mersinu do 11 punktów.

Taki rozwój wydarzeń mógł zdemotywować koszykarki Ślęzy, ale zamiast tego żółto-czerwone postanowiły podjąć jeszcze jedną próbę zaskoczenia rywalek. Tym razem bardzo dużą rolę odegrała Deyona Gaston, raz po raz zdobywając punkty na różne sposoby. W połowie decydującej części meczu Amerykanka trafiła z półdystansu i miała już 10 punktów w czwartej kwarcie. Ślęza zbliżyła się na cztery oczka i miała aż pięć szans, żeby zmniejszyć straty nawet do jednego punktu, lecz żadna z tych prób nie znalazła drogi do kosza. Po drugiej stronie za trzy trafiła Karlie Samuelson, a chwilę później Burke zamieniła stratę Mielnickiej na punkty i zamknęła emocje w tym meczu. Do końca spotkania wrocławianki zdobyły tylko dwa oczka za sprawą Zuzanny Kulińskiej. Ostatecznie Ślęza przegrała 59:72.

Wrocławianki po raz kolejny miały ogromny problem ze stratami, momentami popełniając bardzo proste błędy. Ostatecznie żółto-czerwone pozbawiły się piłki aż 20 razy, pozwalając rywalkom na 23 punkty. Ślęza przegrała też walkę na tablicach, dając Mersinowi zdobyć 14 punktów drugiej szansy. Żal zwłaszcza wspomnianego momentu w czwartej kwarcie, gdzie zamiast różnicy 1-2 oczek szybko zrobiło się dziewięć. W tej porażce umiarkowanie cieszyć może jej relatywnie niski rozmiar – jak przekonaliśmy się w zeszłym sezonie, korzystna różnica „małych punktów” ma znaczenie w kontekście rywalizacji o wyjście z grupy.

Przed Ślęzą teraz kluczowy domowy mecz z Olympiacosem. Greczynki w pierwszej kolejce pokonały BAXI Ferrol aż 96:68 i w starciu we Wrocławiu będą chciały potwierdzić swoje aspiracje do walki o drugie miejsce w grupie. Początek pojedynku w KGHM Ślęza Arenie w środę, 21 października o 18:30, bilety są dostępne w serwisach Empik Bilety i Going.

CIMSA CBK Mersin – Ślęza Wrocław 72:59 (22:9, 14:20, 18:14, 18:16).
CIMSA CBK: Burke 23 (10 zb), Leite 18 (11 a), Diaby 10, Thomas 6, Iagupova 6, Samuelson 4, Akbas 3, Harma 2, Atas, Ercelik, Ural 0. Ozek DNP.
Ślęza: Gaston 20 (12 zb), Alston 15, Mielnicka 11, Gultekin 5, Rutkowska 4, Kulińska 2, Gajda 2, Puc, Strautmane 0. Jeziorna DNP.