Nieskuteczna Ślęza przegrywa w hicie
Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały w meczu 16. kolejki z AZS UMCS Lublin. Porażka 55:68 bardzo ograniczyła szanse 1KS-u na zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc po sezonie zasadniczym.
Wrocławianki zaczęły to starcie znakomicie, czując energię płynącą z wypełnionej po brzegi KGHM Ślęza Areny. Wszystkie pięć pierwszych posiadań ofensywnych zamieniły na punkty, a po drugiej stronie parkietu skutecznie zatrzymywały zespół z Lublina. W efekcie trener Karol Kowalewski musiał poprosić o czas przy stanie 10:2 dla gospodyń.
Time-out przyniósł korzyść, bowiem całkowicie odwrócił bieg zdarzeń na parkiecie. W ciągu następnych trzech minut straty lublinianek zmniejszyły się do dwóch oczek. Ślęza za sprawą dwóch udanych akcji G’mrice Davis powiększyła chwilowo swoją przewagę, lecz żółto-czerwone nie były w stanie jej utrzymać. Konsekwencja ich rywalek opłaciła się, bo po 10 minutach zamiast prowadzenia Ślęzy na tablicy wyników widniał remis.
Po wznowieniu gry zespół z Lublina nadal grał „swoje”, a ofensywa wrocławianek kompletnie stanęła. Arkadiusz Rusin mógł tylko rozkładać ręce widząc, jak jego podopieczne popełniały proste straty, czym napędzały swoje przeciwniczki. A te realizowały swój plan i gdy Ślęza oddawała im piłkę za darmo, to AZS UMCS dokładał kolejne punkty do swojego dorobku. Kwintesencją niemocy gospodyń w ofensywie była sytuacja, w której koszykarki 1KS-u zanotowały cztery kolejne zbiórki w ataku, a i tak skończyło się na błędzie 24 sekund. Po drugiej stronie parkietu prowadzenie lublinianek rosło i osiągnęło 11 punktów. Gospodynie przed przerwą odrobiły tylko trzy oczka i schodziły do szatni przegrywając 29:37.
Cel Ślęzy na trzecią kwartę był jednoznaczny – przejęcie inicjatywy i jak najszybszy powrót do gry. Problem żółto-czerwonych polegał oczywiście na tym, że zgoła inne założenia miał zespół z Lublina. Gdy tylko gospodynie przeprowadzały skuteczne akcje, ich rywalki odpowiadały tym samym. Przeszkodą w realizacji celu 1KS-u była także ciągła nieskuteczność wrocławianek, która nie pozwalała im się napędzić.
Kluczowym momentem spotkania był krótki okres, w którym Ślęza zmniejszyła straty do zaledwie czterech oczek. Trener Karol Kowalewski poprosił o czas i zatrzymał pościg 1KS-u. Po wznowieniu rywalizacji AZS UMCS przeprowadził serię 7:0. W tym czasie ofensywa wrocławianek przez niecałe cztery minuty nie zdobyła żadnego punktu, czym niezwykle mocno skomplikowała swoją sytuację. W efekcie pogoń żółto-czerwonych nie tylko nie przyniosła im skutku, a nawet straciła jeszcze jeden punkt.
Szanse Ślęzy definitywnie przekreśliły pierwsze trzy minuty czwartej kwarty. Lublinianki wyszły z chęcią zakończenia tej rywalizacji i zrobiły swoje, zdobywając 9 punktów bez odpowiedzi rywalek. Prowadzenie AZS-u UMCS-u urosło do 18 punktów i kwestią do rozstrzygnięcia pozostało tylko to, jaką różnicą punktów rozstrzygnie się to starcie.
Wrocławianki próbowały jeszcze jednego zrywu, ale przy stanie 60:48 dla lublinianek po przekroczeniu limitu fauli parkiet opuściła najpierw Davis, a następnie Digna Strautmane. Na ostatnie trzy minuty meczu najwyższą koszykarką Ślęzy była mierząca 183 cm Mehryn Kraker. Z oczywistych względów trudno było się wrocławiankom przeciwstawić dwumetrowej Kamili Borkowskiej i mierzącej 195 cm Draganie Stanković. W efekcie goście bez problemów dowiozły bezpieczne prowadzenie i AZS UMCS wygrał 68:55.
Ślęza przez cały mecz miała ogromne problemy ze skutecznością, trafiając tylko 26 procent rzutów z gry. Wrocławianki popełniły w dodatku 18 strat, a zanotowały tylko pięć przechwytów. Przy takich statystykach nie da się myśleć o wygraniu meczu, nawet trafiając 21 rzutów osobistych. Gospodyniom nie da się odmówić zaangażowania, lecz walka nie zawsze wystarczy.
Porażka 1KS-u z AZS-em UMCS-em w zasadzie przekreśla szanse Ślęzy na zajęcie jednego z pierwszych dwóch miejsc po sezonie zasadniczym. Wrocławianki tracą dwa mecze do lublinianek i drużyny z Gorzowa, mając jednocześnie gorszy bilans bezpośrednich spotkań z obiema drużynami. W efekcie jedni bądź drudzy musieliby przegrać trzy z ostatnich sześciu spotkań, a Ślęza wygrać wszystkie żeby awansować w ligowej tabeli. Zdecydowanie bardziej realnym celem żółto-czerwonych jest odparcie presji ze strony Enei AZS-u Poznań i obrona trzeciego miejsca. Bezpośrednie starcie obu drużyn w niedzielę, 1 lutego o godzinie 18:00.
Ślęza Wrocław – AZS UMCS Lublin 55:68 (18:18, 11:19, 11:12, 15:19).
Ślęza: Davis 17, Mielnicka 12, Kraker 9, Zięmborska 8, Kulińska 5, Vihmane 4, Strautmane, Fiszer, Jeziorna 0. Jasik DNP.
AZS UMCS: Stanković 16, Borkowska 15, Ullmann 10, Wnorowska 9, Ryan 7, Slocum 6, Wojtala 5, Morawiec, Pogorzelska 0. Adamczuk, Rakowska DNP.



