Kastanek: „Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej założonych celów”

Nie możemy popełniać tych samych błędów, musimy unikać tego, co robiłyśmy w Jeleniej Górze – mówi w krótkiej rozmowie przed turniejem w Krakowie Marissa Kastanek.

Jesteś jedną z zawodniczek, która pozostała w składzie na ten sezon i grasz tutaj najdłużej ze wszystkich koszykarek. Jak według Ciebie wyglądają przygotowania przed ich ostatnią prostą?

Myślę, że dobrze. My, zawodniczki, oraz członkowie sztabu musimy rozumieć, że minęły dopiero trzy tygodnie. Może i wydaje nam się, że za nami dwa-trzy miesiące, ale tak naprawdę to tylko trzy tygodnie. Musimy zatem być realistami i wiedzieć, co już jesteśmy w stanie robić, a nad czym musimy jeszcze pracować. Taki jest cel sparingów, taki jest cel treningów. Poznajemy się coraz lepiej. Gdyby ktoś zobaczył nasze spotkania na turnieju w Jeleniej Górze jedno po drugim, zobaczyłby progres. Nawet jeśli niektóre drużyny wykonywały zagrywki, których nie znałyśmy i nie wiedziałyśmy, jak je zatrzymać, na treningach nad tym pracujemy.

Uczymy się reagować na dane sytuacje. Wiadomo, że nie miałyśmy czasu, żeby nauczyć się wszystkiego, ale cały proces przebiega dobrze. Oprócz mnie są jeszcze dwie zawodniczki, które grały tu wcześniej i to jest dobra sytuacja, ale wszystkie dziewczyny wiedzą, jak grać w koszykówkę. Każda z nas pracuje ciężko i jest gotowa uczyć się tego, czego wymaga od nas trener. Z pomocą filmów ze spotkań i doświadczeń zawodniczek, które wróciły do drużyny, z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej założonych celów.

Sesje filmowe pomagają wam realizować te założenia i przyspieszyć proces nauki?

Tak, zdecydowanie. Trener tłumaczył nam wszystko już na treningach i w trakcie spotkań, cały czas wskazywał na rzeczy, które w jego mniemaniu nie wychodziły nam dobrze. Ale kiedy możemy to zobaczyć na własne oczy, uświadomić sobie, co robimy nie tak i kiedy trener jest w stanie poprawić to za sprawą filmu, to jest to bardzo dobra sytuacja. Trener Rusin bardzo dobrze pracuje z filmem, zawsze jest przygotowany i potrafi wyciągnąć najdrobniejsze szczegóły. Wiadomo, że czasami nam się te sesje podobają, czasami nie, ale film nie kłamie. Jeśli coś jest na nim pokazane i możemy to poprawić, to bardzo nam pomaga.

Z jakim nastawieniem jedziecie na turniej do Krakowa, co zamierzacie tam osiągnąć?

Wiadomo, że czekają na nas trudni rywale. Graliśmy z nimi wielokrotnie i na pewno przed nami są trudne spotkania. Ale przede wszystkim musimy w Krakowie naprawić rzeczy, które do tej pory nam nie wychodziły. Oczywiście każda z nas chce wygrywać i to zawsze jest cel, ale przede wszystkim mamy poprawić to, co mamy do poprawy. Te spotkania nie wliczają się do naszego bilansu i na szczęście możemy popełniać w nich błędy. Chodzi o to, że mamy się na nich uczyć i w przyszłości ich nie powtarzać.

Będziemy skupiać się na defensywie i na pewno nie możemy robić źle tych samych rzeczy, które robiłyśmy źle podczas poprzedniego turnieju. W każdym z trzech meczów w Jeleniej Górze popełniałyśmy różne błędy, teraz na pewno musimy tego uniknąć. Dzięki temu zobaczymy, czy jesteśmy dobrą drużyną, która uczy się na swoich błędach i czy są jeszcze obszary, w których musimy się poprawić.

Odchodząc na koniec od koszykówki – jaka to jest drużyna poza parkietem?

Drużyna jest naprawdę świetna, tak samo atmosfera. Nie wiem, jak trener to robi, ale zawsze potrafi dobrać zespół pod kątem charakterów. Na pewno relacje między nami są bardzo dobre, mamy kilka dziewczyn, które zawsze nas rozbawiają, jest też kilka, z których się śmiejemy, ale nie jest to wyśmiewanie się w złym zamiarze. Mamy naprawdę dobrą grupę dziewczyn. Oczywiście wszystko zaczyna się od ciężkiej pracy wykonywanej na parkiecie, ale potem wspólnie żartujemy i odpoczywamy. To jest bardzo ważne.

Turniej o Puchar Prezesa CANPACK – program rozgrywek
22.09.2018 (sobota)
I półfinał – godz. 15:30 Ślęza Wrocław – Artego Bydgoszcz
II półfinał – godz. 18:00 Wisła CANPACK Kraków – Enea AZS Poznań

23.09.2018 (niedziela)
mecz o 3. miejsce – godz. 10:00 przegrany II półfinał vs przegrany I półfinał
mecz o 1. miejsce – godz. 12:30 zwycięzca II półfinał vs zwycięzca I półfinał

Forma ma nadejść w październiku – podsumowanie turnieju w Jeleniej Górze

Za zawodniczkami Ślęzy Wrocław pierwszy przedsezonowy turniej. Wrocławianki wróciły z XI Memoriału Mariana Koczwary zajmując trzecie miejsce. Podopieczne Arkadiusza Rusin pokonały Ostrovię Ostrów Wlkp. i uległy CCC Polkowice oraz niemieckiemu Herner TC.

Zważywszy na fakt, iż to dopiero pierwsze sparingowe granie dla niemalże całkowicie przebudowanej drużyny, koszykarki Ślęzy Wrocław nie mogły zaprezentować optymalnej i stabilnej dyspozycji. W Jeleniej Górze żółto-czerwone przede wszystkim skupiały się na zgraniu oraz znalezieniu wspólnego języka na parkiecie w warunkach meczowych. Podczas trzech spotkań w stolicy Karkonoszy wyniki zeszły na nieco dalszy plan, a kluczowym było znalezienie wszystkich aspektów gry, które należy poprawić przed startem Energa Basket Ligi Kobiet. Wtedy ma nadejść dobra forma, co tłumaczyła Daria Marciniak, środkowa Ślęzy Wrocław.

– To dopiero pierwsze spotkania, na takie stuprocentowe zgranie przyjdzie jeszcze czas. Zgrane mamy być dopiero na szóstego października i to będzie dla nas bardzo ważne przetarcie. Wszystkie sprawdziany do tego czasu są meczami, w których przekonujemy się o tym, co mamy jeszcze poprawić. Ten turniej spełnił dokładnie taką rolę. Będziemy dawać z siebie wszystko na treningach, żeby nasza gra wyglądała dobrze w lidze, bo to tam mamy wygrywać. Wszystko jest na dobrej drodze – zapewniała Marciniak.

Tradycyjnie krytycznym okiem na występ swoich zawodniczek spojrzał Arkadiusz Rusin. Szkoleniowiec Ślęzy Wrocław mówił przed turniejem, że daleki jest od oczekiwania perfekcyjnego zgrania, ale znalazł w grze swoich podopiecznych elementy, które trzeba poprawić.

– Patrząc globalnie na koszykówkę i moje wymagania wobec koszykówki spodziewałem się innego poziomu, ale będziemy pracować nad tym żeby podnosić nasze umiejętności. Zdecydowanie było widać, że to dopiero nasze pierwsze spotkania, bo w każdym aspekcie naszej gry było widać mankamenty. Z racji tego, że były to nasze premierowe sparingi, brakowało nam stabilnej formy. W każdym meczu wyróżniało się kilka innych zawodniczek, pod koniec Amerykanki pokazywały swoje umiejętności. My musimy tej formy szukać, bo niepokojące jest, że w starciu z CCC, któremu brakowało pięciu zawodniczek, to rywal prowadziły grę – powiedział Rusin.

– Porażka z CCC była dla nas pierwszym meczem w tym składzie i pierwszym meczem po długiej przerwie od gry. Momentami w tym meczu panował chaos. Na pewno musimy popracować nad obroną i komunikacją, bo to szwankowało. W ofensywie trzeba jeszcze dopracować zagrywki i nasz spacing. Zawsze mogło być lepiej, ale tak jak mówiłam, po to są takie mecze, żebyśmy wiedziały, co mamy poprawić.  Chciałabym jeszcze bardzo podziękować kibicom, którzy przyjechali do Jeleniej Góry żeby nas wspierać. To naprawdę wiele dla nas znaczy i jest świetnym zwiastunem tego, co czeka nas już od października w hali AWF-u – cieszyła się środkowa Ślęzy.

Swoje szczegółowe przemyślenia na temat gry Ślęzy trener Rusin, co zrozumiałe, wolał zachować dla siebie.

– Wiem, jakie są mankamenty i moją rolą jest to, żeby nad nimi pracować z zespołem. Nie będziemy dawać atutów do rąk naszych rywalek, zadaniem przeciwników jest rozpracowanie naszej gry. Zazwyczaj po meczach staram się zapominać o tym, co było. Mamy nagrane na wideo mecze z CCC i Herner, przed nami nasza pierwsza sesja analiz. Będziemy punktować błędy, ale i chwalić za dobre akcje, bo tych też nie brakowało. Być może ten zespół będzie lubił pracować w ten sposób i dzięki temu sporo zyskamy. Na razie jest to swego rodzaju niewiadoma – zakończył szkoleniowiec 1KS-u.

W tym tygodniu wrocławianki mają zaplanowane sześć sesji treningowych i wspomnianą sesję wideo. W piątek w samo południe udadzą się do Krakowa na Turniej o Puchar Prezesa CANPACK. W sobotę o godz. 15.30 w hali przy ul. Reymonta Ślęza zmierzy się z Artego Bydgoszcz. Dzień później, w zależności od wyników, koszykarki 1KS-u zagrają z Wisłą CANPACK Kraków lub Eneą AZS-em Poznań.

Wyniki XI Memoriału Mariana Koczwary
Ślęza Wrocław – CCC Polkowice 78:95 (16:34, 17:16, 19:22, 26:23).
Ślęza: Marciniak 7, Dobrowolska 7, Burdick 9, Udodenko 10, Miletic 4, Kastanek 13, Szybała 3, Palenikova 12, Colson 11, Naczk 2.
Ślęza – Ostrovia Ostrów Wlkp. 97:38 (35:12, 22:7, 17:7, 23:11).
Ślęza: Marciniak 12, Dobrowolska 10, Burdick 20, Udodenko 5, Miletic 12, Kastanek 5, Szybała 9, Palenikova 13, Colson 2, Naczk 9, Łachacz 0.
Ślęza – Herner TC 60:63 (17:19, 11:14, 18:11, 14:19).
Ślęza: Marciniak 0, Dobrowolska 4, Burdick 13, Udodenko 3, Miletic 0, Kastanek 8, Szybała 5, Palenikova 4, Colson 22, Naczk 1.

Ślęza gorsza od Herner – turniej w Jeleniej Górze zakończony na III miejscu

W niedzielny poranek koszykarki Ślęzy Wrocław stoczyły swój ostatni bój w XI Memoriale Mariana Koczwary. Wrocławianki po zaciętym spotkaniu przegrały z niemieckim Herner TC i tym samym zajęły trzecie miejsce w tym turnieju.

Od pierwszych minut spotkanie z Herner zapowiadało się na wyrównaną konfrontację. Podopieczne Polaka, Marka Piotrowskiego, toczyły zaciętą walkę z zawodniczkami Ślęzy. Żadna ze stron nie była w stanie zbudować sobie wyraźnej przewagi. W niemieckim zespole najlepiej wystartowały Kujitoraz Bully, dla żółto-czerwonych szybko zaczęły punktować Sydney Colson oraz Marissa Kastanek. Po pierwszych dziesięciu minutach prowadzenie Herner było minimalne – 19:17.

Kolejna część spotkania to dalsza walka pomiędzy obiema drużynami. Rozgrzała się Jordan Frericks, która toczyła pojedynek strzelecki z amerykańską rozgrywającą Ślęzy – Colson. Na siedem oczek skrzydłowej Herner 29-letnia zawodniczka 1KS-u odpowiedziałą pięcioma swoimi. Wrocławianki miały spore problemy ze skutecznością rzutów za trzy punkty – w pierwszej połowie nie trafiły ani jednego rzutu z dystansu. Rywalki w ten sposób zdobyły sześć oczek. Obie celne „trójki” Herner były autorstwa Karin Kujit. Ta broń dała Niemkom nieco większe prowadzenie po 20 minutach – 33:28.

Po przerwie lepiej zaczęły wrocławianki – amerykański duet Sydney Colson-Cierra Burdick zdobył pierwsze osiem punktów dla Ślęzy. W siódmej minucie trzeciej kwarty za trzy trafiła Karina Szybała. Dodatkowo dobrze wyglądała defensywa zespołu prowadzonego przez Arkadiusza Rusina. W efekcie po celnej trójce Szybały mieliśmy remis 39:39. Wrocławianki wykorzystały dobry okres gry żeby wyjść na prowadzenie pod koniec trzeciej odsłony – 46:44.

To jednak wytrzymało zaledwie cztery minuty. Choć za trzy trafiła Taisiia Udodenko, Herner szybko rzuciło sześć punktów i zrobiło się 50:49 dla Niemek. Colson i Burdick nadal dobrze punktowały i ponownie wyprowadziły Ślęzę na prowadzenie, lecz końcówka należała do rywalek. Zespołowa gra Herner w połączeniu z problemami ofensywnymi 1KS-u sprawiły, że ostatecznie po triumf w meczu oraz w całym turnieju sięgnęły zawodniczki zza zachodniej granicy.

Ostatecznie koszykarki Ślęzy Wrocław zajęły trzecie miejsce w XI Memoriale Mariana Koczwary. Druga lokata przypadła w udziale CCC Polkowice, które nie rozegrało ostatniego meczu z Ostrovią Ostrów Wlkp. Jak czytamy w oświadczeniu drużyny z Ostrowa, zdecydowała się ona powrócić do domu już w sobotę dowiedziawszy się, że polkowiczanki zamierzają rozegrać to spotkanie drużyną rezerw.

Z wyróżnień indywidualnych możemy pochwalić się miejscem Terezii Palenikovej w najlepszej piątce turnieju. Słowacka skrzydłowa Ślęzy rzuciła w trzech meczach 29 punktów.

Ślęza Wrocław – Herner TC 60:63 (17:19, 11:14, 18:11, 14:19).
Ślęza: Marciniak 0, Dobrowolska 4, Burdick 13, Udodenko 3, Miletic 0, Kastanek 8, Szybała 5, Palenikova 4, Colson 22, Naczk 1.

Okazałe zwycięstwo Ślęzy nad Ostrovią w Jeleniej Górze

W drugim meczu turnieju w Jeleniej Górze Ślęza Wrocław wyciągnęła wnioski z porażki z CCC Polkowice i rozbiła Ostrovię Ostrów Wlkp. Przed wrocławiankami jeszcze starcie z niemieckim Herner TC. 

Losy spotkania już po pierwszych pięciu minutach przechyliły się na stronę Ślęzy. Mocny początek ze strony duetu Lea Miletić-Terezia Palenikova dał wrocławiankom prowadzenie 15:2. Słowaczka i Chorwatka zdobyły w cztery minuty łącznie 11 oczek. W następnym etapie spotkania nie do zatrzymania była Cierra Burdick, która sama dołożyła kolejne osiem punktów. Wrocławianki prowadziły już wtedy 25:7 i nie miały powodów do tego, żeby oglądać się za siebie. Pierwszą odsłonę mocno zakończyła Daria Marciniak, ustalając wynik pierwszych 10 minut na 35:12.

W drugiej części starcia doskonale funkcjonowała defensywa 1KS-u, zatrzymując praktycznie każdą akcję rywalek. Dość powiedzieć, że Ostrovia pierwsze punkty w drugiej kwarcie zdobyła dopiero po ośmiu minutach. Kosz odblokowała Karolina Podkańska. Ślęza prowadziła wtedy już 44:15. Ofensywa wrocławianek pracowała na pełnych obrotach – punkty zdobyło aż sześć różnych zawodniczek.

Po przerwie kibice w hali w Jeleniej Górze nie zobaczyli zmian w przebiegu gry. Dalej to zawodniczki Arkadiusza Rusina w pełni kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Ostrovię stać było jedynie na przerywanie serii punktowych wrocławianek, ale nie na zmniejszanie prowadzenia, które systematycznie rosło. Pod koniec trzeciej kwarty zapas punktowy Ślęzy był już bardzo blisko granicy pięćdziesięciu punktów.

Celny rzut za trzy punkty Agaty Dobrowolskiej na niecałe pięć minut przed końcem spotkania zmienił wynik na 86:35, a zanim rozbrzmiała ostatnia syrena, wrocławianki powiększyły jeszcze i tak już niezwykle okazałe prowadzenie.

– Dziś zagrałyśmy z większą intensywnością w defensywie. Obrona musi być naszym priorytetem i znakiem firmowym. Jeśli spełnimy założenia w tym aspekcie gry, zawsze będziemy miały spore szanse na zwycięstwo. W ataku szanowałyśmy piłkę, dobrze się nią dzieliłyśmy. Zagrałyśmy bardzo zespołowo i trzymałyśmy się planu na to spotkanie. Oczywiście pomógł też fakt, że nie popełniłyśmy tylu strat, co wczoraj – podsumowała to spotkanie Cierra Burdick.

W niedzielę o godz. 9.30 Ślęza Wrocław zagra z niemieckim Herner TC, które wygrało oba swoje spotkania. Trenerem Herner jest Polak, Marek Piotrowski.

Ślęza Wrocław – Ostrovia Ostrów Wlkp. 97:38 (35:12, 22:7, 17:7, 23:11).
Ślęza: Marciniak 12, Dobrowolska 10, Burdick 20, Udodenko 5, Miletic 12, Kastanek 5, Szybała 9, Palenikova 13, Colson 2, Naczk 9, Łachacz 0.

Porażka Ślęzy w pierwszym meczu kontrolnym w Jeleniej Górze

Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały pierwszy mecz podczas XI Memoriału Mariana Koczwary. Lepsze od wrocławianek okazały się zawodniczki CCC Polkowice, które wygrały 95:78.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w pierwszej kwarcie, kiedy to polkowiczanki zdobyły aż 34 punkty. W ofensywie nie do zatrzymania był duet Karolina Puss – Sofia Aleksandravicius, które raz po raz z dużą łatwością zdobywały punkty. Atakiem CCC dyrygowała Johannah Leedham-Warner. Choć to Ślęza prowadziła nawet 12:5, seria 16 punktów bez odpowiedzi sprawiła, że to podopieczne Marosa Kovacika przejęły inicjatywę. Chwilę potem kolejna seria, tym razem 10 punktowa, dała CCC ogromny komfort przed następnymi częściami gry.

–  W pierwszej kwarcie brakowało nam agresji w obronie, trener podkreślał to już w zeszłym tygodniu w trakcie treningów. Słabo porozumiewałyśmy się ze sobą w defensywie, miałyśmy problem z obroną pick and rolli, pozwoliłyśmy rywalkom na seryjne rzucanie trójek. Na pewno nie pomogły nam też straty, rywalki zdobyły sporo punktów po przechwytach. Sama miałam trzy albo cztery straty i muszę postarać się lepiej organizować ofensywę – podsumowała występ swoich koleżanek i swoją grę Sydney Colson.

Wrocławianki otrząsnęły się po słabym starcie, ale choć Marissa Kastanek zdobyła siedem punktów w dwie minuty na początku drugiej kwarty, przewaga CCC wciąż wynosiła ponad dziesięć oczek. W połowie drugiej odsłony było już 44:24, bo dwukrotnie za trzy trafiła Leedham-Warner. Ślęza straty odrobiła minimalnie, bo uszczknęła przed przerwą zaledwie trzy punkty z zapasu rywalek.

Kolejne dwie odsłony to już bardziej wyrównana gra. Żadna ze stron nie potrafiła stworzyć długiej serii punktowej, a zawodniczki Arkadiusza Rusina nie zmniejszyły deficytu. CCC kontrolowało spotkanie pomimo krótszej ławki – w zespole z Polkowic brakowało zawodniczek z USA.

– Nasza ofensywa nie była zbyt płynna, ale kilka dziewczyn zaczęło agresywnie atakować kosz w drugiej połowie i na tym musimy budować naszą grę w kolejnych spotkaniach. Miałyśmy momenty, w których mogłyśmy oddawać rzuty, ale wolałyśmy wykonać dodatkowe podanie. Cieszę się, że drużyna już teraz potrafi dzielić się piłką, to bardzo ważne. Na pewno poprawimy nasze problemy w defensywie i to pozwoli nam zagrać lepsze spotkanie przeciwko Ostrovii – zakończyła rozgrywająca Ślęzy.

Już jutro o godz. 15 Ślęza Wrocław zmierzy się z Ostrovią Ostrów Wlkp w hali przy ul. Sudeckiej 42 w Jeleniej Górze. Wstęp wolny.

Ślęza Wrocław – CCC Polkowice 78:95. (16:34, 17:16, 19:22, 26:23).
Ślęza:
Marciniak 7, Dobrowolska 7, Burdick 9, Udodenko 10, Miletic 4, Kastanek 13, Szybała 3, Palenikova 12, Colson 11, Naczk 2.
CCC: Tyszkiewicz 4, Leedham-Warner 21, Kaczmarczyk 7, Gajda 14, Stępień 5, Aleksandravicius 19, Idziorek 3, Puss 22.