Nieskuteczność prowadzi do wysokiej porażki Ślęzy w Krakowie

W meczu 22. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Ślęza Wrocław przegrała na wyjeździe z Wisłą CanPack Kraków 46:72. Tym samym obie drużyny zrównały się w liczbie porażek, która obecnie wynosi sześć. 

Mecz lepiej rozpoczęła Wisła, która w pierwszych dwóch minutach dwukrotnie trafiła za trzy – autorkami celnych rzutów dystansowych były Maria Conde oraz Leonor Rodriguez. Ślęzę w grze próbowała utrzymać Cierra Burdick, która zdobyła pierwsze sześć punktów dla zespołu z Wrocławia, ale na trzecią udaną próbę amerykańskiej skrzydłowej 1KS-u trójką odpowiedziała Rodriguez i Wisła prowadziła 10:6. Wrocławianki stać było jeszcze na dwa oczka z linii rzutów osobistych Sydney Colson, lecz od tego momentu przewaga gospodyń zaczęła rosnąć.

Pierwsze ciosy wyprowadziła Justyna Żurowska-Cegielska, która trafiła z półdystansu za dwa, a w kolejnej akcji wykorzystała stratę Taisii Udodenko i pewnie weszła pod kosz. Następnie do pracy zabrała się Mercedes Russell, która wykorzystywała w pełni swój wzrost oraz siłę aby wypracowywać sobie dobre pozycje do rzutów. Podkoszowe Ślęzy nie potrafiły zatrzymać mierzącej 198 cm środkowej i nawet gdy mistrzyni WNBA z Seattle Storm pudłowała, to i tak potrafiła zebrać piłkę na atakowanej tablicy i dać swojemu zespołowi kolejną szansę. Po dwóch szybkich akcjach Russell przedzielonych celnym rzutem Marissy Kastanek Wisła prowadziła 18:10.

Krakowianki kontrolowały wydarzenia na parkiecie, a Ślęza nie potrafiła wykorzystywać swoich sytuacji, pudłując większość rzutów. To pozwalało gospodyniom powiększać przewagę, która pod koniec pierwszej kwarty rosła systematycznie. Na półtorej minuty przed końcem pierwszych dziesięciu minut Leonor Rodriguez trafiła na 28:14. Zawodniczki Arkadiusza Rusina zdołały zmniejszyć straty o pięć punktów, ale i tak schodziły na krótki odpoczynek przegrywając dość wyraźnie.

Druga kwarta rozpoczęła się od szybkiej wymiany punktów pomiędzy Mercedes Russell i Eliną Dikeoulakou, a chwilę potem amerykańska środkowa odpowiedziała akcją dwa plus jeden na dwa oczka Marissy Kastanek. Problemy Ślęzy ze skutecznością uniemożliwiały wrocławiankom złapanie rytmu i zbudowanie serii punktowej, która zmniejszyłaby straty 1KS-u.

Wisła też nie prezentowała się tak dobrze jak w pierwszych dziesięciu minutach, ale robiła wystarczająco dużo, żeby powiększać swoją przewagę. Absolutnie nie do zatrzymania była Mercedes Russell i choć dobrą dyspozycję od samego początku pokazywała Cierra Burdick, to próżno było szukać innej regularnie punktującej zawodniczki Ślęzy Wrocław, która wspierałaby Burdick w poprawianiu dorobku punktowego wrocławianek. Na wszelki wypadek po celnym rzucie Sydney Colson na 31:39 trener Wojciech Eljasz-Radzikowski poprosił o czas i uspokoił trochę swoje zawodniczki, jednocześnie przerywając niezły fragment gry żółto-czerwonych.

Timeout przyniósł szkoleniowcowi „Białej Gwiazdy” połowiczny sukces. Z jednej strony Ślęza po przerwie nie zdobyła już ani jednego punktu, z drugiej jego koszykarki dołożyły zaledwie dwa. To jednak wystarczyło, żeby Wisła schodziła na przerwę z prowadzeniem 41:31.

Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Ślęza zaczęła drugą połowę od niecelnego rzutu i straty, dwóch elementów, które towarzyszyły im przez większość spotkania. Na każde punkty zdobyte przez wrocławianki, Wiślaczki dokładały co najmniej o dwa więcej, dzięki czemu przewaga krakowianek ponownie rosła. Nie pomagały przerwy na żądanie brane przez Arkadiusza Rusina, nie pomagały rotacje składem – żadne zestawienie personalne nie było w stanie grać na tyle skutecznie, żeby odrabiać straty. Nie można było odmówić Ślęzie walki i determinacji, ale przez większość spotkania brakowało skuteczności zarówno w rzutach, jak i w podaniach.

Koszykarki z Wrocławia przez niemal sześć minut nie potrafiły powiększyć swojego dorobku punktowego – Wisła w tym czasie dołożyła dwanaście oczek i gdy w końcu Cierra Burdick zdobyła dwa punkty celnym layupem, to Ślęza przegrywała już 37:56. Ponownie w końcówce kwarty straty zostały nieznacznie zmniejszone, a ostatnim akcentem ofensywnym 1KS-u była trafiony przez Elinę Dikeoulakou rzut za trzy punkty. Był on na tyle istotny, że był pierwszą celną trójką Ślęzy w tym meczu. Poprzednie 13 prób nie znalazło drogi do kosza.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się źle dla reprezentantki Łotwy, która najpierw spudłowała rzut spod kosza, a następnie sfaulowała Jordin Canadę. Do tego sędziowie odgwizdali Dikeoulakou przewinienie techniczne i Arkadiusz Rusin musiał zdjąć ją z boiska. Ślęza próbowała jeszcze podjąć walkę, ale szybko stało się jasne, że to nie był dzień zawodniczek ze stolicy Dolnego Śląska. Kolejne pudła wraz z upływającym czasem przybliżały Wisłę do wygranej, a krakowianki będąc pewne swego podwyższyły jeszcze przewagę. Przed końcową syreną obaj szkoleniowcy desygnowali do gry zawodniczki rezerwowe i pewne zwycięstwo „Białej Gwiazdy” stało się faktem. Podopieczne Wojciecha Eljasza-Radzikowskiego zarówno w ofensywie, jak i w defensywie były w sobotnie popołudnie lepiej dysponowane.

Ta wygrana nie tylko pozwala Wiśle CanPack zrównać się ze Ślęzą w liczbie przegranych, ale daje jej też przewagę w meczach bezpośrednich, bowiem Wiślaczki z nawiązką odrobiły 11 punktów straty, które miały po konfrontacji obu drużyn we Wrocławiu. W najbliższą sobotę Ślęza Wrocław podejmie we własnej hali Widzew Łódź.

Wisła CanPack Kraków – Ślęza Wrocław 72:46 (28:19, 13:12, 15:11, 16:4)
Wisła: Russell 19, Rodriguez 19, Żurowska-Cegielska 12, Conde 8, Araujo 6, Canada 4, Ziętara 2, Jakubiuk 2, Aleksandravicius 0, Niedźwiedzka 0, Grabska 0.
Ślęza: Burdick 14, Udodenko 7, Dikeoulakou 7, Colson 6, Miletic 6, Kastanek 4, Palenikova 2, Dobrowolska 0, Marciniak 0, Szybała 0.

Kolejny hit z udziałem Ślęzy – tym razem w Krakowie

W meczu 22. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Ślęza Wrocław zmierzy się na wyjeździe z Wisłą CanPack Kraków. Początek hitu najbliższej serii spotkań w sobotę o godz. 15:10.

Oba zespoły w ligowej tabeli dzielą trzy punkty, ale należy mieć na uwadze, że Wisła rozegrała o jedno spotkanie mniej – zawodniczki z Krakowa 19 marca zagrają zaległy mecz z PGE MKK Siedlce. W związku z tym sobotnia wygrana krakowianek pozwoliłaby im zrównać się ze Ślęzą w liczbie porażek, a po starciu z zespołem prowadzonym przez Teodora Mołłowa prawdopodobnie także i w liczbie punktów. W tabeli panuje bardzo duży ścisk. Zespoły z miejsc 2-7 dzielą zaledwie trzy przegrane mecze. Na pięć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego wciąż zatem nie wiadomo, jak będą wyglądały pary play-offów. Nie ma zatem miejsca na potknięcia, bowiem każde może skutkować spadkiem w tabeli.

Do sobotniego meczu zarówno Ślęza, jak i Wisła przystępują w dobrej formie. Wrocławianki wygrały cztery ostatnie spotkania, Wisła po zmianie trenera triumfowała trzykrotnie. Odkąd Krzysztofa Szewczyka zastąpił Wojciech Eljasz-Radzikowski, jego podopieczne pokonały Ostrovię Ostrów Wlkp., InvestInTheWest Eneę AZS-AJP Gorzów Wlkp. i Widzew Łódź.

Dopiero w tym ostatnim meczu można było zobaczyć Wisłę mającą wydarzenia pod kontrolą od początku do końca spotkania. Przeciwko Ostrovii koszykarki „Białej Gwiazdy” do przerwy prowadziły tylko jednym punktem, w starciu z gorzowiankami zaś mimo 16 punktów przewagi dały się dogonić i nawet przegonić drużynie Dariusza Maciejewskiego, lecz ostatecznie krakowianki przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Pomimo trudnych momentów w Wiśle drzemie spora siła, z czego doskonale zdaje sobie sprawę trener Ślęzy Wrocław Arkadiusz Rusin.

– Od początku sezonu Wisła miała dużo perypetii. Kontuzja Jordin Canady i jej wyjazd, łączenie gry w lidze z EuroCupem przy problemach zdrowotnych nie było łatwe, co poskutkowało kilkoma porażkami. Nawet dwa mecze z Cukurova Basketball, mimo iż przegrane, były pokazem dobrej dyspozycji, krakowianki starały się walczyć. Poradziły sobie z Gorzowem bez nominalnej rozgrywającej. Myślę, że Wisła ma duży potencjał w ataku, grają ze sporą finezją – powiedział szkoleniowiec 1KS-u.

– Wisła w dolnej połowie drabinki play-off to duże zaskoczenie, zwłaszcza patrząc na ich skład. Sam fakt, że były blisko Euroligi i grały w EuroCupie, co przyciągało uznane nazwiska sprawia, że ta pozycja to spora niespodzianka. Grają dość nierówno, aczkolwiek to zawsze niezwykle ciężki przeciwnik – dodała skrzydłowa Ślęzy Agata Dobrowolska.

W ostatnich sezonach Wisła wygrywała mecze sezonu zasadniczego, ale gdy oba zespoły spotykały się w play-offach, to Ślęza cieszyła się z ostatecznej wygranej. Dwa lata temu wrocławianki sięgnęły po złoty medal mistrzostw Polski, w zeszłym sezonie w hali przy Reymonta celebrowały brązowy krążek. W tegorocznych rozgrywkach to wrocławianki stoją przed szansą na wygranie serii w sezonie zasadniczym. Podopieczne Arkadiusza Rusina w grudniu pokonały „Białą Gwiazdę” we własnej hali 80:69. Wtedy jednak w składzie Wisły zabrakło podstawowej rozgrywającej Jordin Canady, a bardzo słaby występ zanotowała MVP 21. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Maria Conde (7 punktów przy skuteczności 1/8).

Biorąc pod uwagę fakt, iż na liście kontuzjowanych zawodniczek obu drużyn jest jedynie rezerwowa rozgrywająca krakowianek Bożica Mujović kibice w hali przy ul. Reymonta powinni być świadkami niezwykle zaciętego spotkania. Na to wskazują też statystyki – Ślęzę i Wisłę w niemal wszystkich kategoriach statystycznych dzieli bardzo niewiele.

Hit 22. kolejki EBLK ze względu na transmisję w telewizji Sportklub zaplanowano na godzinę 15. Jak ta nietypowa godzina wpływa na rutynę dnia meczowego Ślęzy?

– Optymalną godziną jest 17 czy 18. Wtedy po porannym treningu rzutowym, który mamy rano możemy odpocząć, mamy czas dla siebie. Potem krótkie wideo i znowu czas na relaks, a następnie zaczynamy przygotowania do meczu, więc ten dzień jest poukładany. Początek o 15 przesuwa wszystko na wcześniejsze godziny, ale musimy się skupić wyłącznie na meczu, bez względu na porę. Nie powinno to mieć żadnego znaczenia, musimy wyjść na parkiet i zrobić swoje – zakończyła Dobrowolska.

Wyjazd kibiców Ślęzy Wrocław do Krakowa

Zapraszamy wszystkich chętnych kibiców na hitowe spotkanie Energa Basket Ligi Kobiet w Krakowie. Mecz 22. kolejki pomiędzy Wisłą CanPack Kraków, a Ślęzą Wrocław odbędzie się w najbliższą sobotę o godz. 15.10.

Zapisy i wszystkie informacje można znaleźć na facebooku Klubu Kibica Ślęzy Wrocław. Zapraszamy do wspierania dopingiem żółto-czerwonych w decydujących momentach sezonu!

Najbliższy rywal Ślęzy: Wisła CanPack Kraków

W meczu 22. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Ślęza Wrocław zmierzy się na wyjeździe z Wisłą CanPack Kraków. „Biała Gwiazda”, podobnie jak Ślęza, jest w ostatnich meczach na fali wznoszącej.

Wiślaczki wygrały sześć z ostatnich siedmiu spotkań, przegrywając jedynie z Arką Gdynia. Porażka 71:76 ostatecznie przesądziła o zakończeniu współpracy z trenerem Krzysztofem Szewczykiem, który prowadził Wisłę od początku sezonu 2017/18. Pierwszym szkoleniowcem „Białej Gwiazdy” został dotychczasowy asystent Szewczyka, Wojciech Eljasz-Radzikowski, który dołączył do klubu przed obecnie trwającymi rozrywkami. Poprzednio prowadził pierwszoligową AZS Politechnikę Koronę Kraków, jako jej szkoleniowiec został wybrany najlepszym trenerem sezonu zasadniczego I ligi.

Zawodniczki z Krakowa pod wodzą nowego opiekuna drużyny wygrały wszystkie trzy spotkania, choć pierwsze dwa mecze nie były łatwymi przeprawami. Wynik konfrontacji z Ostrovią Ostrów Wlkp. może być mylący – przez 25 minut podopieczne Mirosława Trześniewskiego utrzymywały się w grze, dopiero w ostatnim kwadransie Wisła zdecydowanie odskoczyła rywalkom i dzięki serii punktowej 15-0 rozstrzygnęła losy meczu.

Nieco inaczej przebiegało starcie Wisły z InvestInTheWest Eneą AZS-em-AJP Gorzów Wlkp. Tam, podobnie jak Ślęza w starciu z zespołem z Gorzowa, krakowianki rozpoczęły od mocnego uderzenia, po pierwszej kwarcie wychodząc na prowadzenie 27:15. W pewnym momencie Wiślaczki prowadziły nawet 35:19, lecz gorzowianki podjęły walkę, zmobilizowały się i rozpoczęły odrabianie strat. Na siedem minut przed końcem spotkania misja ta zakończyła się powodzeniem, po trafieniu Kyary Linskens AZS-AJP prowadził 70:69. O zwycięstwie „Białej Gwiazdy” przesądziło osiem punktów bez odpowiedzi zawodniczek Dariusza Maciejewskiego. Ostatni mecz Wisły – przeciwko Widzewowi Łódź, to spotkanie bez historii, w którym gospodynie miały pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi.

Najważniejszym wydarzeniem pojedynku Wisły z Widzewem był powrót na parkiet Jordin Canady. Amerykańska rozgrywająca doznała urazu w meczu z Ostrovią Ostrów Wlkp., przez co nie wystąpiła przeciwko drużynie z Gorzowa. Z kontuzją zmaga się również druga „jedynka” Wisły – Bożica Mujović. W związku z tym awaryjnie na pozycji numer 1 wystąpiła wtedy Maria Conde, która wraz z Magdaleną Ziętarą ani na minutę nie opuściła parkietu. Hiszpańska skrzydłowa od początku roku prezentuje bardzo wysoką formę, a w meczu z Widzewem potwierdziła swoją wysoką dyspozycję, zdobywając 25 punktów, zbierając 10 piłek i dokładając 5 asyst.

To właśnie Conde wraz z rodaczką Leonor Rodriguez to motory napędowe Wisły w ofensywie. 22-letnia skrzydłowa zdobywa średnio 13 punktów na mecz, zaś 27-letnia rzucająca o oczko więcej. Dwucyfrowymi zdobyczami punktowymi mogą się również pochwalić mistrzynie WNBA z Seattle Storm – Mercedes Russell i Canada. Kibice „Białej Gwiazdy” zawsze mogą liczyć na solidne występy Magdaleny Ziętary oraz Justyny Żurowskiej-Cegielskiej.

Wisła CanPack Kraków to zespół bardzo zbliżony statystycznie do Ślęzy. Krakowianki w wielu kategoriach plasują się tuż obok drużyny prowadzonej przez Arkadiusza Rusina. W bezpośrednim starciu obu zespołów brakowało Jordin Canady, a bardzo słabo zaprezentowała się Conde, która trafiła zaledwie jeden z ośmiu rzutów. Odpowiedzialność za wynik wzięła na siebie Maria Araujo, ale trzecia z występujących w Wiśle Hiszpanek zamieniła na punkty tylko sześć z 16 prób w drodze po 14 punktów i 10 zbiórek. Trudno spodziewać się, że przed własną publicznością „Biała Gwiazda” rozegra podobnie słabe spotkanie. A biorąc pod uwagę dobrą dyspozycję Ślęzy możemy spodziewać się kolejnego znakomitego meczu pomiędzy obiema drużynami.

Wisła CanPack Kraków  – NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE

Trener: Wojciech Eljasz-Radzikowski.

Kadra: Jordin Canada, Bożica Mujović, Alicja Grabska (rozgrywające), Leonor Rodriguez, Magdalena Ziętara (rzucające), Maria Conde, Maria Araujo, Anna Jakubiuk, Klaudia Niedźwiedzka, Justyna Żurowska-Cegielska (skrzydłowe), Mercedes Russell, Sofija Aleksandravicius (środkowe)

OSTATNIE 5 MECZÓW LIGOWYCH

16. kolejka: Wisła CanPack Kraków – Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 81:60 (19:9, 17:18, 24:15, 21:18)
Wisła: Rodriguez 19, Conde 14, Russell 13, Canada 11, Ziętara 9, Żurowska-Cegielska 4, Araujo 4, Mujović 3, Jakubiuk 2, Aleksandravicius 2.

17. kolejka:  Arka Gdynia – Wisła CanPack Kraków 69:97 (16:19, 17:32, 18:25, 18:21)
Wisła: Rodriguez 15, Canada 12, Araujo 11, Conde 10, Russell 9, Żurowska-Cegielska 7, Aleksandravicius 4, Ziętara 3, Mujović 0.

19. kolejka: Ostrovia Ostrów Wlkp. – Wisła CanPack Kraków 100:47 (17:15, 25:13, 29:12, 29:7)
Wisła: Russell 19, Jakubiuk 12, Ziętara 11, Rodriguez 9, Araujo 9, Canada 7, Aleksandravicius 6, Conde 5, Żurowska-Cegielska 4, Grabska 3.

20. kolejka: Wisła CanPack Kraków – InvestInTheWest Enea AZS-AJP Gorzów Wlkp. 84:81 (27:15, 19:26, 21:21, 17:19)
Wisła: Conde 20, Rodriguez 20, Russell 17, Ziętara 13, Żurowska-Cegielska 9, Araujo 3, Jakubiuk 2, Aleksandravicius 0.

21. kolejka: Wisła CanPack Kraków – Widzew Łódź 108:61 (27:15, 19:20, 31:14, 31:12)
Wisła: Conde 25, Araujo 12, Russell 11, Canada 10, Żurowska-Cegielska 8, Rodriguez 7, Niedźwiedzka 5, Aleksandravicius 4, Grabska 2, Jakubiuk 2.

Spojrzenie w liczby: InvestInTheWest Enea AZS-AJP Gorzów Wlkp.

Prezentujemy 10 statystyk, które poszerzą obraz spotkania InvestInTheWest Enea AZS-AJP Gorzów Wlkp. – Ślęza Wrocław, wygranego przez wrocławianki 69:63.

2 – poza dwoma celnymi rzutami za trzy punkty Sharnee Zoll-Norman zagrała zdecydowanie poniżej poziomu, do którego przyzwyczaiła kibiców Energa Basket Ligi Kobiet. Amerykańska rozgrywająca po raz drugi w tym sezonie zanotowała więcej strat niż asyst, co w przypadku zawodniczki, która średnio rozdaje 10 podań prowadzących do punktów i traci piłkę trzy razy na mecz jest sytuacją niespotykaną. W starciu ze Ślęzą była kapitan 1KS-u zaliczyła trzy asysty i pięciokrotnie straciła piłkę.

3 – zaledwie cztery minuty w pierwszej kwarcie meczu potrzebowała Marissa Kastanek, żeby trzykrotnie trafić z dystansu. Tym samym w cztery minuty zanotowała w tym aspekcie lepsze spotkanie, niż w dziewięciu innych meczach sezonu. Ostatecznie rzucająca Ślęzy nie dołożyła kolejnej trójki w starciu z zespołem z Gorzowa, choć pierwsze minuty wskazywały na potencjalny rekord kariery.

5 – końcówka niedzielnego pojedynku była prawdziwą wojną nerwów. Terezia Palenikova na 1:20 przed końcową syreną zamieniła oba rzuty osobiste na punkty, podwyższając prowadzenie przyjezdnych na 69:61. Od tego momentu w ciągu 43 sekund miała miejsce następująca kolejność zdarzeń: strata Juliji Rytsikowej, niecelny rzut Eliny Dikeoulakou, strata Sharnee Zoll-Norman, strata Cierry Burdick, kolejna strata Zoll-Norman i strata Dikeoulakou. Pięć błędów w tak krótkim odstępie czasu w kluczowych momentach meczu doskonale obrazuje to, jak bardzo oba zespoły dążyły do cennego zwycięstwa.

11 – mniejsza liczba minut w poprzednich dwóch spotkaniach pozytywnie wpłynęła na Cierrę Burdick. Amerykańska skrzydłowa Ślęzy zdobyła 16 punktów, zebrała sześć piłek, zanotowała trzy asysty i wywalczyła cztery faule. To wszystko złożyło się na EVAL 17, a równie ważny był wpływ Burdick na różnicę punktową pomiędzy obiema drużynami. Ze swoją liderką na parkiecie żółto-czerwone były lepsze od gorzowianek o 11 oczek – to najwyższy wynik w zespole 1KS-u.

19 – te statystyki nie dały jednak Cierrze Burdick tytułu MVP spotkania, który naszym zdaniem powinien powędrować do Lei Miletic. Chorwacka skrzydłowa zaprezentowała się znakomicie, rozgrywając najlepszy mecz w barwach Ślęzy. 11 punktów, sześć zbiórek, dwie asysty, trzy przechwyty i dwa bloki – to złożyło się na EVAL w wysokości 19. W tym roku Miletic ma już cztery spotkania z EVAL-em powyżej 10, o jedno więcej niż w 2018.

20 – pierwsze punkty w meczu zdobyła Maryia Papova, ale już po 20 sekundach za trzy trafiła Marissa Kastanek. I te 20 sekund to wszystko, jeżeli chodzi o prowadzenie gorzowianek w starciu ze Ślęzą. Wrocławianki po trójce Kastanek dołożyły jeszcze osiem punktów bez odpowiedzi rywalek, która przez następne 38 minut bezskutecznie goniły podopieczne Arkadiusza Rusina.

21 – gdy obie drużyny spotkały się w tym sezonie we Wrocławiu, zespół z Gorzowa zanotował cztery straty – mniej niż sama Sharnee Zoll-Norman w niedzielnym pojedynku. W miniony weekend zawodniczki trenera Dariusza Maciejewskiego 18 razy straciły piłkę, co przyniosło Ślęzie 21 punktów. To największy dorobek wrocławianek w tym sezonie przeciwko drużynom z czołowej ósemki.

25 – Arkadiusz Rusin dał swoim zawodniczkom zielone światło na rzuty z dystansu i skrzętnie z niego korzystały. 25 prób za trzy to trzecia największa liczba rzutów w sezonie w regulaminowym czasie gry – częściej swoich sił Ślęza próbowała tylko w meczach z Pszczółką Lublin i Widzewem Łódź.

36.1 i 63 – koszykarki InvestInTheWest Enei AZS-u-AJP Gorzowa Wlkp. to najlepsza drużyna w lidze pod kątem ofensywy. Ale wszystkie mocne strony gorzowianek zostały zneutralizowane przez dobrze zorganizowaną defensywę Ślęzy Wrocław. Wrocławianki zatrzymały swoje rywalki na 36.1 proc. skuteczności i 63 punktach – zdecydowanie poniżej średnich osiąganych przez koszykarki z Gorzowa, o co najmniej 10 proc. celności rzutów i 23 punkty.