Pierwszy mecz o brązowy medal pod kontrolą Arki Gdynia

W pierwszym meczu o brązowy medal Ślęza Wrocław przegrała na wyjeździe z Arką Gdynia 52:71. W rywalizacji do dwóch zwycięstw prowadzi zespół z Gdyni. Drugie spotkanie w piątek o godz. 18:25 we Wrocławiu.

Początek spotkania był wyrównany, ale już od pierwszych minut dało się zauważyć problemy ze skutecznością zawodniczek Ślęzy. Co prawda Taisiia Udodenko oraz Marissa Kastanek zdobyły dość szybko cztery punkty, ale kolejne trzy rzuty wrocławianek chybiły celu. Pięć kolejnych oczek Barbary Balintovej pozwoliło Arce wyjść na prowadzenie – po czterech minutach mieliśmy wynik 7:6. Od tego momentu rozpoczęło się budowanie przewagi w wykonaniu gospodyń. Gdynianki bez większych problemów przebijały się do strefy podkoszowej, a po drugiej stronie parkietu koszykarki Ślęzy pudłowały na potęgę. Po trzypunktowym trafieniu Nii Coffey na 14:6 trener Arkadiusz Rusin poprosił o czas.

Time-out nie odblokował jednak jego podopiecznych, które nadal nie potrafiły przymierzyć. Tymczasem Coffey rozkręciła się na dobre i w dwóch kolejnych akcjach zdobyła punkty. Serię punktową gospodyń przerwała Terezia Palenikova, lecz był to jedynie symboliczny przerywnik. Arka kontynuowała dobrą grę, Ślęza kontynuowała pudłowanie. Piąty i ostatni celny rzut z gry 1KS-u autorstwa Lei Miletic sprawił, że wrocławianki zakończyły pierwszą kwartę przegrywając 10:22.

Druga odsłona rozpoczęła się od błyskawicznej trójki Kamili Podgórnej oraz dwóch punktów Aldony Morawiec. Problemy żółto-czerwonych nie ustały, co pozwoliło gospodyniom szybko powiększać swoją przewagę. Sprawy w mgnieniu oka wymknęły się spod kontroli Ślęzy. Trener Rusin próbował różnych zestawień personalnych, ale żadna piątka nie potrafiła jednocześnie zatrzymać Arki oraz trafiać do kosza. Były momenty, w których zawodniczki Gundarsa Vetry również pudłowały, ale wrocławianki nie były w stanie ich wykorzystać, ponieważ same wykazywały się nieskutecznością. W połowie drugiej kwarty przez dwie minuty żadna ze stron nie powiększyła swojego dorobku. Zrobiła to dopiero Taisiia Udodenko, trafiając na 16:32. Trwającą ponad 4 minuty niemoc Arki przełamała Emma Cannon. Druga kwarta zakończyła się bezpośrednią rywalizacją amerykańskiej skrzydłowej gdynianek z koszykarkami Ślęzy. Cannon zdobyła sześć oczek, wrocławianki siedem i gospodynie schodziły na przerwę prowadząc 40:23.

Po wznowieniu gry trzy punkty zdobyła Balintova przypominając, która z drużyn kontroluje spotkanie. Ślęza odpowiedziała oczkami Sydney Colson oraz Darii Marciniak, ale po lay-upie środkowej 1KS-u błyskawicznie dwa oczka dołożyła Cannon. Chwilę później pod kosz weszła Coffey a Udodenko trafiła z półdystansu i mieliśmy 47:29 dla Arki. Na kolejne punkty trzeba było czekać półtorej minuty, a ich autorką była bardzo dobrze dysponowana Balintova. Okres przyzwoitej gry Ślęzy przełożył się na punkty Agaty Dobrowolskiej i Cierry Burdick, ale po raz kolejny było to zdecydowanie zbyt mało, żeby wykorzystać w pełni niemoc ofensywną przeciwniczek. Te po wspomnianym rzucie słowackiej rozgrywającej ponownie czekały na punkty kilka minut, ale gdy już się doczekały, zdobyły osiem oczek, podczas gdy wrocławianki zaledwie dwa. Na dziesięć minut przed końcem Arka prowadziła 57:35 i czwarta kwarta była zaledwie formalnością.

I tak rzeczywiście się stało. Ponownie worek z punktami otworzyła Balintova, a Ślęza na swoje pierwsze trafienie czekała 2,5 minuty, kiedy to pod kosz weszła Sydney Colson. Trójką na 64:37 popisała się Martyna Stelmach i można było się zastanawiać, czy różnica punktowa pomiędzy obiema drużynami przekroczy 30 punktów. Po trzypunktowym trafieniu Anny Makurat osiągnęła 30 oczek, ale błyskawiczna odpowiedź Taisii Udodenko zahamowała dalsze powiększanie się przewagi gospodyń.

Wrocławianki w końcówce spotkania zanotowały serię 9:0, ale ten zryw zdecydowanie nie wystarczył. Arka praktycznie od początku meczu kontrolowała wydarzenia i bezlitośnie wykorzystywała słabą obronę oraz brak skuteczności Ślęzy. W grze żółto-czerwonych musi się do piątku zmienić właściwie wszystko, jeśli koszykarki 1KS-u chcą powrócić nad morze na spotkanie numer trzy. Drugi mecz w walce o brąz rozpocznie się w piątek o godz. 18:25.

Arka Gdynia – Ślęza Wrocław 71:52 (22:10, 18:13, 17:12, 14:17).
Arka: Balintova 16, Cannon 15, Coffey 11, Morawiec 9, Makurat 5, Jurcenkova 4, Podgórna 3, Stelmach 3, Baltkojiene 3, Greinacher 2, Rembiszewska 0.
Ślęza: Udodenko 18, Colson 12, Miletic 6, Marciniak 4, Palenikova 4, Szybała 2, Kastanek 2, Burdick 2, Dobrowolska 2, Dikeoulakou 0.

Pora rozpocząć ostatnią serię sezonu – gramy o brąz!

We wtorek o godz. 18:30 w Gdynia Arenie miejscowa Arka podejmie Ślęzę Wrocław w pierwszym meczu rywalizacji o brązowy medal Energa Basket Ligi Kobiet. Seria toczy się do dwóch wygranych, więc zwycięzca wtorkowego spotkania będzie o krok od zajęcia miejsca na najniższym stopniu ligowego podium. 

Obie drużyny zaprezentowały się z dobrej strony w ćwierćfinałach, żeby w kolejnej fazie zagrać trzy przeciętne spotkania i pożegnać się z szansami na walkę o mistrzostwo Polski. W przeciwieństwie do Arki, koszykarki Ślęzy były w stanie wygrać jeden mecz w półfinałach, pokonując w trzecim spotkaniu InvestInTheWest Eneę AZS-AJP Gorzów Wlkp. 63:61. Był to jednak jedyny występ wrocławianek, o którym można powiedzieć, że spełnił oczekiwania kibiców. Podopieczne Arkadiusza Rusina zagrały wówczas zgodnie z założeniami, swoją obroną i kilkoma ważnymi rzutami frustrując przeciwniczki w drodze po wygraną. Konsekwencji w obronie oraz spokoju w konstruowaniu akcji zabrakło w pozostałych spotkaniach, co przełożyło się na półfinałową porażkę 1:3.

– Na pewno tkwi w nas rozczarowanie po meczach z Gorzowem, ale staramy się skupić na tym, co nas czeka. Szykujemy się pod następnego przeciwnika i jedziemy nad morze z jedną myślą – trzeba stamtąd przywieźć zwycięstwo – mówi Agata Dobrowolska.

Z kolei koszykarki z Gdyni w starciu z CCC Polkowice zaledwie raz przekroczyły barierę 70 punktów (71:80 w meczu numer trzy), a w dwóch ostatnich spotkaniach musiały sobie radzić bez Anny Jurcenkovej. Być może słowacka środkowa będzie gotowa na wtorkowe spotkanie.

Konfrontacje pomiędzy Ślęzą i Arką w tym sezonie były bardzo wyrównane i emocjonujące do ostatnich minut. W październiku wrocławianki do pokonania podopiecznych Gundarsa Vetry potrzebowały dwóch dogrywek, ostatecznie wygrywając 98:91. Aż 71 punktów zdobył wówczas dla Arki tercet Emma Cannon, Rebecca Allen, Anna Jurcenkova. Allen z powodu urazu zakończyła sezon w połowie stycznia, a Jurcenkova, tak jak wspomnieliśmy, może we wtorek nie wystąpić. W lutym obok Cannon i Jurcenkovej najlepiej zaprezentowała się Barbora Balintova, autorka 12 punktów i pięciu asyst. W hali wrocławskiej AWF Ślęza przed czwartą kwartą prowadziła 50:44. Gdynianki nie złożyły broni, ale pomimo dwóch szans na doprowadzenie do dogrywki, tym razem losy wrocławsko-gdyńskiej rywalizacji rozstrzygnęły się bez dodatkowych części spotkania – żółto-czerwone wygrały 62:60.

W play-offach do Cannon w roli zawodniczki odpowiedzialnej za zdobywanie punktów dołączyła właśnie Balintova. Słowacka rozgrywająca w półfinałowej serii rzuciła 35 punktów, o jedno oczko mniej niż Cannon. Poza tymi dwoma koszykarkami trener Vetra mógł liczyć na Nię Coffey, która w pierwszych dwóch spotkaniach zdobyła 21 punktów, po czym została wyłączona przez obronę zespołu z Polkowic, w trzecim starciu dokładając do dorobku swojego zespołu zaledwie pięć oczek. W pierwszym meczu dobrze zaprezentowały się Aldona Morawiec oraz Anna Makurat, ale pozostałe dwa mecze nie były najbardziej udane w ich wykonaniu.

– Gdynia gra dużo izolacji, często szuka punktów w grze pod koszem – to są ich mocne strony, bo na pozycji skrzydłowych występują najlepsze zawodniczki – Emma Cannon, Sonia Greinacher czy Nia Coffey, z którą jeszcze w tym sezonie nie graliśmy. Arka gra też nieco szybszą koszykówkę niż na początku sezonu – ocenia skrzydłowa Ślęzy.

Po stronie Ślęzy w starciach z InvestInTheWest Eneą Gorzów Wlkp. niekwestionowaną liderką była Cierra Burdick, która średnio zdobywała 14 punktów i zbierała 14,8 piłek. Z trwającego kilka spotkań letargu obudziła się Marissa Kastanek – w meczach numer trzy i cztery była najlepiej punktującą zawodniczką 1KS-u. Poza nimi trener Arkadiusz Rusin może liczyć na kilka oczek od Taisii Udodenko. Poczynania ofensywne Ślęzy będą jednak zależeć od tego, czy spokój i rozwagę w konstruowaniu akcji wykażą rozgrywające żółto-czerwonych. O występach Sydney Colson oraz Eliny Dikeoulakou w czwartym meczu z Gorzowem szkoleniowiec Ślęzy wolał się nie wypowiadać. Obie „jedynki” wrocławianek będą musiały zaprezentować się znacznie lepiej niż w półfinałach. Kluczem do sukcesu – tradycyjnie – obrona.

– Wszystko zaczyna się od obrony całą drużyną, bo to zawsze nam napędza atak. Musimy wykorzystywać grę z kontrataku albo szybko organizować się po przejęciu piłki, a jeśli nie, to musimy wykorzystywać wszelkie zmiany krycia na zasłonach. Miałyśmy z tym problemy w starciu z Gorzowem. Gdynia broni różnie ten element gry, więc musimy mądrze atakować ich obronę w zależności od tego, jak będzie ona wyglądała – tłumaczy zawodniczka 1KS-u.

Ślęza ma doświadczenie w walce o brąz – dla podopiecznych Rusina będzie to trzecia tego typu seria w przeciągu czterech sezonów. W dwóch poprzednich przypadkach koszykarki z Wrocławia świętowały brąz w halach rywalek. Jeśli tym razem chcą cieszyć się z medalu przed własną publicznością, muszą zwyciężyć we wtorek w Gdynia Arenie, a w piątek postawić kropkę nad i. Naprzeciwko żółto-czerwonych staje jednak zmotywowana Arka, która ma w nogach dwa mecze play-offów mniej. Na parkiecie trzeba będzie zostawić absolutnie wszystko.

– Oba zespoły wychodzą na parkiet i walczą o trzecie miejsce. Medal dla każdej z nas jest bardzo ważny. Gramy tylko jeden mecz, nie ma drugiego dzień później, więc nie ma mowy o oszczędzaniu sił i kalkulowaniu. Spodziewam się, że Arka pójdzie na całość. My na pewno to zrobimy – kończy Dobrowolska.

Początek pierwszego meczu w walce o brązowy medal we wtorek o godz. 18.30.

Spojrzenie w liczby: półfinały EBLK

Prezentujemy 10 statystyk pozwalających lepiej zrozumieć, dlaczego InvestInTheWest Enea AZS-AJP Gorzów Wlkp. wygrała serię półfinałową ze Ślęzą Wrocław. 

0,9 – w play-offach każde posiadanie ma znaczenie, każda akcja może wpłynąć na losy meczu. Dlatego niezwykle istotne jest dbanie o piłkę i skuteczne dzielenie się nią. O drugim z aspektów wspominamy nieco niżej, natomiast jeśli chodzi o ten pierwszy, to zawodniczki Ślęzy nie były w stanie konsekwentnie chronić piłki i podejmować dobrych decyzji. Wrocławianki zanotowały w półfinałowej serii mniej asyst niż strat (51-58), co przekłada się na stosunek 0,9. W sezonie zasadniczym wynosił on 1,3, a w drużynie InvestInTheWest Enei AZS-u-AJP Gorzów Wlkp. osiągnął poziom 1,7.

2,8 – choć zespół Dariusza Maciejewskiego był przetrzebiony kontuzjami i trener gorzowianek w żadnym wypadku nie mógł mówić o szerokiej rotacji, to i tak jego podopieczne wygrały rywalizację z rezerwowymi Ślęzy. Akademiczki zdobywały co mecz średnio 16,8 punktów z ławki, Ślęza 14. W ćwierćfinałach i w sezonie zasadniczym ta liczba wynosiła odpowiednio 23,3 oraz 23,6 punktu.

5 – Ślęza oddała w serii półfinałowej o 11 rzutów z gry więcej niż w ćwierćfinałach, trafiła… o sześć mniej.  To przełożyło się na 39,5 proc. skuteczności. Trudno wygrywać serię w play-offach, gdy rywal trafia aż 46,5 proc. swoich prób i nie jest się w stanie dotrzymać mu tempa.

8 – Marissa Kastanek wywiązywała się z roli kapitan Ślęzy Wrocław, trafiając chociażby dwa niezwykle istotne rzuty za trzy w trzecim spotkaniu półfinałowej serii, zarówno w tym, jak i w czwartym starciu będąc najlepiej punktującą zawodniczką 1KS-u. Rzucająca żółto-czerwonych odzyskała skuteczność rzutów z dystansu, której brakowało jej na ostatniej prostej sezonu zasadniczego i przez całe ćwierćfinały. Dość powiedzieć że w ostatnich dziewięciu meczach przed rozpoczęciem półfinałów trafiła zaledwie siedem z 40 prób. W rywalizacji z gorzowiankami zamieniła na punkty osiem z 20 rzutów.

22,5 – niekwestionowaną MVP serii półfinałowej po stronie Ślęzy jest Cierra Burdick. Amerykańska skrzydłowa wzięła na swoje barki odpowiedzialność za losy zespołu i została jedyną zawodniczką żółto-czerwonych ze średnim EVAL-em powyżej 10. Postawiła poprzeczkę bardzo wysoko, kończąc ze średnią 22,5. Na ten rezultat złożyły się średnie w postaci 14 punktów, 14,8 zbiórek i 3,3 asyst. Burdick z pewnością nie zawiodła oczekiwań kibiców i to z nią fani Ślęzy mogą wiązać największe oczekiwania przed walką o brązowy medal.

27 – koszykarki InvestInTheWest Enei miały średnio niemal o siedem rzutów więcej niż wrocławianki, łącznie 27 prób. Trudno jednak, żeby było inaczej, skoro zawodniczki Dariusza Maciejewskiego popełniały mniej strat i wygrywały rywalizację na tablicach.

42 – gorzowianki miały też znaczną przewagę w strefie podkoszowej, dominując statystykę punktów w pomalowanym. Ślęza była gorsza w tym aspekcie o 42 punkty, ale to nie największy minus w półfinałowej rywalizacji obu drużyn.

46 – tym są punkty po stratach. Przed półfinałami sztab szkoleniowy Ślęzy oraz zawodniczki 1KS-u podkreślały, że nie mogą pozwolić rywalkom na napędzanie kontrataków. I choć żółto-czerwone nie przegrały wyraźnie walki w punktach z szybkiego ataku, tak różnica w punktach po stratach jest znacząca. Jeśli na przestrzeni czterech meczów oddaje się rywalkom aż 75 łatwych punktów, samemu zdobywając zaledwie 29, to trudno marzyć o zwycięstwie w serii.

55,2 – play-offy to czas gwiazd, które często biorą na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów akcjami indywidualnymi. W przypadku Ślęzy było to również wymuszone wspomnianym na początku słabym dzieleniem się piłką. Łącznie zaledwie 55,2 procent rzutów obu drużyn było efektem asysty. To o osiem procent mniej niż wynosiła średnia z sezonu zasadniczego.

96 – a konkretnie -96. To łączny wskaźnik plus-minus podkoszowych Ślęzy: Cierry Burdick, Darii Marciniak i Taisii Udodenko. Nawet włączając do tego grona Agatę Dobrowolską oraz Leę Miletic ta statystyka nie drgnie, gdyż obie zawodniczki wzajemnie się wykluczają (Dobrowolska -8, Miletic 8). Średnia -24 pokazuje dobitnie, że gorzowianki miały pod koszami ogromną przewagę.

„Na tym meczu nasz sezon się nie kończy”

Prezentujemy zapis konferencji prasowej po meczu InvestInTheWest Enea AZS-AJP Gorzów Wlkp. – Ślęza Wrocław, wygranym przez gorzowianki 82:56.

Arkadiusz Rusin: Gratuluję zespołowi z Gorzowa awansu do półfinału. Było to zasłużone zwycięstwo. Wynik mówi wszystko. Nie mieliśmy dzisiaj rozgrywających. Bez rozgrywających nie da się grać w koszykówkę.

Daria Marciniak: Gratuluję rywalkom awansu. W tym spotkaniu w ogóle nie pokazałyśmy charakteru. Jeżeli przegrywamy mecz, to powinnyśmy walczyć do końca, ponieważ w koszykówce gra toczy się przez 40 minut i jeśli się przegrywa, to powinno się dać z siebie 120 czy nawet więcej procent, a u nas tego dzisiaj zabrakło. Nie było w nas walki. Każda musi się zastanowić, czy dała z siebie 100 procent, czy odpuściła. Na tym meczu nasz sezon się nie kończy. Mamy jeszcze co najmniej dwa spotkania do rozegrania, walczymy o trzecie miejsce. Mam nadzieję, że każda z nas przemyśli to, co się dzisiaj stało i wyjdziemy bardziej zmobilizowane na spotkania o trzecie miejsce.

Dariusz Maciejewski: Wczoraj trener Rusin rozpoczął konferencję od przeprosin i ja dzisiaj też muszę to zrobić. Absolutnie nie było moim zamiarem upokorzyć przeciwnika poprzez wzięcie czasu na półtorej minuty przed końcem meczu, chciałem uporządkować grę swojego zespołu, ale przesadziłem i przepraszam. Zagraliśmy dzisiaj kapitalne spotkanie, wczoraj ciążyła na nas ogromna presja i podobnie jak w serii z Toruniem, także i tym razem jej nie udźwginęliśmy. Całą noc pracowaliśmy, żeby poukładać wszystkie sprawy. Nie daliśmy się zaskoczyć, graliśmy swoją koszykówkę na dużej skuteczności od początku, do końca. Wynik przeszedł nasze oczekiwania, nie spodziewałem się że tak to będzie wyglądało. Oprócz wygranej i awansu do finału, pokazaliśmy kawał dobrej koszykówki. Wejście do finału z siódmego miejsca to naprawdę duży wyczyn. Gratuluję wszystkim związanym z klubem, że mamy zespół, z którego możemy się cieszyć.

Kyara Linskens: Dziękuję Ślęzie za walkę w tej serii. To dobra drużyna mająca dobrą kadrę. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że jestem niezwykle zadowolona ze swoich koleżanek i dumna z tego, jak dzisiaj się zaprezentowaliśmy. Gramy jako drużyna, zostawiamy serce na parkiecie. Jestem bardzo szczęśliwa.

Ślęza Wrocław przegrywa w Gorzowie i powalczy o brąz

Ślęza Wrocław przegrała z InvestInTheWest Eneą AZS-em-AJP Gorzów Wlkp. 56:82 w czwartym meczu półfinałów Energa Basket Ligi Kobiet. Gorzowianki wygrały rywalizację 3:1 i awansowały do wielkiego finału mistrzostw Polski, Ślęzę zaś czeka walka o brąz.

Początek spotkania miał niemalże identyczny przebieg, co środowe starcie. Gorzowianki błyskawicznie objęły prowadzenie, a Ślęza nie potrafiła znaleźć sposobu na otworzenie dorobku punktowego. Podopieczne Arkadiusza Rusina uczyniły to dopiero po trzech minutach za sprawą Terezii Palenikovej. Gospodynie, ponownie motywowane żywiołowym dopingiem publiczności, prowadziły wtedy już 7:0. Punkty Palenikovej były tymczasowym remedium na problemy Ślęzy, bo już po chwili Maryia Papova przymierzyła za trzy na 10:2. Żółto-czerwone odpowiedziały za sprawą trójki Eliny Dikeoulakou i wydawało się, że nawiążą walkę z rywalkami, odrabiając straty przed zakończeniem pierwszej kwarty.

Drugie pięć minut to kilka chwil wymiany ciosów – trafiały Kyara Linskens, Marissa Kastanek czy Taisiia Udodenko. Po dwóch celnych rzutach osobistych Cierry Burdick Ślęza przegrywała zaledwie 11:14, ale gospodynie w ostatnich 60 sekundach za sprawą Papovej i Annymarii Prezelj zdobyły jeszcze pięć punktów, dzięki czemu wyszły na prowadzenie 19:11.

Wrocławianki dobrze zaczęły drugą kwartę – łatwe punkty zdobyły Cierra Burdick oraz Daria Marciniak, ale po trafieniu reprezentantki Polski Ślęza popełniła trzy straty w trzech kolejnych posiadaniach, co kompletnie wybiło koszykarki ze stolicy Dolnego Śląska z rytmu. Punkty Papovej oraz jej rodaczki – Juliji Rytsikowej dały gospodyniom 10 oczek przewagi, co wymusiło na trenerze Arkadiuszu Rusinie reakcję w postaci wzięcia czasu. Przerwa na żądanie szkoleniowca 1KS-u przyniosła tymczasowy efekt – po wznowieniu gry dwa punkty zdobyła Sydney Colson, ale w następnych dwóch akcjach Katarzyna Dźwigalska oraz Kyara Linskens zdobyły punkty spod kosza, co ponownie powiększyło przewagę gorzowianek.

Ślęza nie była w stanie zmniejszyć strat, a podopieczne Dariusza Maciejewskiego kontrolowały wydarzenia. Seria sześciu kolejnych punktów gospodyń sprawiła, że InvestInTheWest Enea wyszła na prowadzenie 37:21. Przed końcem kwarty Elina Dikeoulakou miała szansę zdobyć cztery punkty z linii rzutów osobistych, dołożyła tylko dwa. Gdy kibice już powoli myśleli o przerwie, mogli jeszcze raz wybuchnąć radością, bo za trzy trafiła Sharnee Zoll-Norman. Do przerwy gorzowianki miały 19 oczek przewagi i przed Ślęzą stało spore wyzwanie.

Wrocławianki zamiast odrabiać straty od początku trzeciej odsłony musiały patrzeć, jak Kyara Linskens i Laura Juskaite zdobywają pięć punktów. Cierra Burdick oraz Taisiia Udodenko odpowiedziały swoimi pięcioma oczkami i to był zasadniczo ostatni moment na powrót do walki. Ogień w zawodniczkach 1KS-u próbowała rozpalić kapitan Marissa Kastanek kolejną trójką na 31:47. Trener Maciejewski od razu poprosił o przerwę na żądanie, a po niej Laura Juskaite została sfaulowana przez Taisiię Udodenko i skutecznie przeprowadziła akcję 2+1. Ukraińska środkowa oraz Kastanek z półdystansu zdobyły cztery oczka, odrabiając kolejne dwa punkty.

To było jednak wszystko, na co stać było zawodniczki z Wrocławia w kontekście potencjalnego comebacku. Chwilę później lay-up na punkty zamieniła Kyara Linskens, z linii rzutów osobistych oczko zdobyła Papova, po czym pod kosz przebiła się Laura Juskaite. Linskens także dołożyła oczko po rzucie wolnym i zwieńczyła serię 8:0 kolejnym lay-upem. Passę przerwała Kastanek rzutem trzypunktowym, ale już w następnej akcji za trzy trafiła także Juskaite. Przed zakończeniem trzeciej kwarty Papova zdobyła kolejny punkt z linii rzutów osobistych, a kilkadziesiąt sekund później trafiła także z półdystansu. Do końca trzeciej kwarty pozostały dwie minuty, ale siedem kolejnych rzutów obu drużyn chybiło celu. Gospodynie na dziesięć minut przed końcową syreną prowadziły 64:38 i wszystko było już jasne.

Decydująca część spotkania rozpoczęła się od kolejnych czterech punktów Papovej. Sześć punktów dla żółto-czerwonych zdobyła Sydney Colson, ale nawet po tym dobrym fragmencie rozgrywającej 1KS-u gorzowianki miały pełną kontrolę nad wydarzeniami, prowadząc 70:44. Tak duża przewaga nie mogła zostać odrobiona przez mającą ogromne problemy z grą w ofensywie Ślęzę Wrocław. Co prawda wrocławianki dotrzymywały rywalkom kroku, ale na trybunach i na parkiecie trwało już świętowanie. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostawał jedynie różnica punktowa pomiędzy obiema drużynami. Ostatecznie stanęło na 26 oczkach.

Zawodniczki InvestInTheWest Enei Gorzów Wlkp. praktycznie od samego początku kontrolowały wydarzenia na parkiecie, a Ślęza nie była w stanie toczyć wyrównanej walki. Liczne straty oraz problemy ze skutecznością przekreśliły szanse wrocławianek na przedłużenie półfinałowej rywalizacji. Ślęza Wrocław we wtorek rozpocznie walkę o brązowy medal z Arką Gdynia, gorzowianki zaś zmierzą się z CCC Polkowice o mistrzostwo Polski.

InvestInTheWest Enea AZS-AJP Gorzów Wlkp. – Ślęza Wrocław 82:56 (19:11, 23:12, 22:15, 18:18).
AZS-AJP: Papova 24, Linskens 21, Juskaite 16, Prezelj 6, Zoll-Norman 5, Dźwigalska 4, Rytsikowa 4, Fikiel 2, Keller 0, Matkowska 0.
Ślęza: Kastanek 12, Colson 10, Burdick 8, Dikeoulakou 8, Udodenko 7, Palenikova 5, Marciniak 4, Dobrowolska 2, Szybała, Miletić 0.