Teresa Swędrowska patronką wrocławskiego tramwaju. MPK uhonorowało legendę Ślęzy

Przez lata jej imię skandowali kibice Ślęzy Wrocław oraz reprezentacji Polski, a od teraz będzie je nosił tramwaj wrocławskiego MPK. Spółka kontynuuje tradycję nadawania swoim pojazdom imion osób szczególnie zasłużonych dla Wrocławia. Kolejną patronką tramwaju została jedna z najwybitniejszych postaci w historii wrocławskiego sportu – Teresa Swędrowska (z domu Kępka).

Pierwsze kroki w barwach Ślęzy Wrocław stawiała jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności. W sezonie 1976/1977 rozegrała pierwsze spotkania w drużynie walczącej o awans do Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej debiutowała w sezonie 1980/1981. Ze Ślęzą Wrocław sięgnęła po mistrzostwo Polski w 1987 roku oraz czterokrotnie zdobywała wicemistrzostwo kraju (1982, 1984, 1985, 1986). W 1989 roku wyjechała do Francji, gdzie reprezentowała barwy CJM Bourges Basket. Z francuskim klubem dwukrotnie zdobyła Puchar Francji (1990, 1991), po czym wróciła do Ślęzy na sezon 1994/1995. W reprezentacji Polski rozegrała 120 spotkań, a w barwach Ślęzy ponad 270. W trakcie swojej kariery zdobyła blisko 6000 punktów.

Po zakończeniu kariery zawodniczej pozostała aktywna w środowisku sportowym. Pracowała na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu oraz pełniła funkcję komisarza spotkań kobiecej Ekstraklasy z ramienia Polskiego Związku Koszykówki. Z powodzeniem startowała także w zawodach weteranów – maxibasketball – zdobywając m.in. mistrzostwo świata w kategorii +40 lat w 2005 roku oraz wicemistrzostwa Europy w kategoriach +40 lat (2006) i +45 lat (2008, 2010).

Teresa Swędrowska zmarła w 2012 roku w wieku 53 lat po długiej chorobie. Jej pamięć pozostaje żywa w środowisku sportowym i wśród mieszkańców Wrocławia, m.in. dzięki organizowanemu od 2014 roku turniejowi Wrocławska Iglica.

MPK Wrocław od lat konsekwentnie nadaje tramwajom imiona osób szczególnie ważnych dla historii Wrocławia.

To nie tylko symboliczny gest, ale również forma codziennego przypominania mieszkańcom o ludziach, którzy budowali tożsamość naszego miasta. Teresa Swędrowska bez wątpienia należy do tego grona. Była nie tylko wybitną sportsmenką, ale także osobą niezwykle ważną dla wielu pokoleń kibiców i całego środowiska koszykarskiego. Cieszymy się, że możemy w ten sposób oddać jej hołd – mówi Witold Woźny, prezes MPK Wrocław.

Nadanie imienia Teresy Swędrowskiej jednemu z wrocławskich tramwajów to również element miejskiej polityki pamięci o osobach, które swoją działalnością rozsławiały Wrocław w Polsce i poza jej granicami.

Teresa Swędrowska była ambasadorką wrocławskiej koszykówki i osobą niezwykle zasłużoną dla miasta. Przez lata reprezentowała Wrocław na parkietach w całej Polsce i za granicą, a jej osiągnięcia na trwałe zapisały się w historii sportu. Nadanie jej imienia tramwajowi to piękny i trwały wyraz pamięci, dzięki któremu kolejne pokolenia mieszkańców będą mogły poznawać osoby ważne dla historii naszego miasta – podkreśla Ryszard Kessler, wiceprezydent Wrocławia.

Dla środowiska Ślęzy Wrocław Swędrowska pozostaje jedną z najważniejszych postaci w historii klubu.

Była wybitną zawodniczką, ale także osobą niezwykle życzliwą i oddaną koszykówce. Przez lata budowała historię Ślęzy Wrocław i była częścią jednej z najważniejszych epok w dziejach klubu. Jej osiągnięcia i postawa na zawsze pozostaną ważną częścią tożsamości naszego klubu oraz wrocławskiej koszykówki. Bardzo się cieszymy, że jej nazwisko dołączy do grona patronów wrocławskich tramwajów – mówi Katarzyna Ziobro, prezes Ślęzy Wrocław.

Teresę Swędrowską wspominają także jej bliscy i przyjaciele, podkreślając nie tylko jej sportowe osiągnięcia, ale również charakter i relacje, jakie budowała z ludźmi.

Teresa była nie tylko wybitną koszykarką i kapitanką zespołu, ale przede wszystkim wspaniałą koleżanką i osobą, którą wszyscy bardzo cenili. Razem reprezentowałyśmy Wrocław i przeżywałyśmy największe sukcesy Ślęzy – cztery wicemistrzostwa Polski i mistrzostwo kraju, które przez wiele lat pozostawało historycznym osiągnięciem klubu. Bardzo się cieszę, że jej nazwisko będzie od teraz jeździło po Wrocławiu na tramwaju. To piękna inicjatywa i wyjątkowy sposób na zachowanie pamięci o Teresie oraz o tamtej drużynie i czasach, które dla wielu z nas były niezwykle ważne – wspomina Mariola Pawlak-Marzec, była zawodniczka Ślęzy Wrocław.

Z dużym wzruszeniem o patronce tramwaju mówił także jej mąż, Tomasz Swędrowski.

– Teresa była osobą bardzo skromną i jestem przekonany, że gdyby mogła dziś zobaczyć tę uroczystość, pewnie trochę by się zawstydziła, ale jednocześnie bardzo by się z tego cieszyła. Była z krwi i kości wrocławianką i przez całą swoją sportową karierę w Polsce była związana wyłącznie ze Ślęzą Wrocław. Dziś takie przywiązanie do klubu praktycznie się już nie zdarza. Ogromnie wzruszyło mnie również przeglądanie zdjęć Teresy przygotowywanych na tę uroczystość – to był powrót do pięknych czasów, pełnych sportowych emocji i ludzi, którzy byli wtedy obok niej. Dzisiejsza obecność tylu przyjaciół pokazuje, jak wiele znaczyła dla innych. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy doprowadzili do realizacji tego pięknego pomysłu – podsumowuje Tomasz Swędrowski, były siatkarz, dziennikarz sportowy i mąż patronki tramwaju.

Teresa Swędrowska dołączyła tym samym do grona legend sportu i wybitnych postaci związanych z Wrocławiem, które są już patronami tramwajów MPK. Wśród nich znajdują się m.in. Adam Wójcik, Ryszard Szurkowski, Wanda Rutkiewicz czy Konstanty Pociejkowicz.

Ślęza Wrocław czwartą drużyną w Polsce

Koszykarki Ślęzy Wrocław ambitnie goniły KSSSE Eneę AJP Gorzów Wielkopolski w drugim meczu o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet, ale ostatecznie przegrały rywalizację o brąz i ponownie zakończyły sezon na czwartym miejscu.

Wrocławianki podchodziły do drugiego aktu rywalizacji o brąz z czternastopunktowym deficytem i błyskawicznie mogły te straty znacząco zmniejszyć, lecz po celnej trójce Digny Strautmane na otwarcie meczu spudłowały kolejne trzy próby z dogodnych pozycji. Po drugiej stronie parkietu tego problemu nie miała Klaudia Gertchen, która do spółki z Courtney Hurt dała swojej drużynie prowadzenie 9:3. Ślęza za sprawą Mehryn Kraker i Aleksandry Mielnickej szybko odrobiła pięć punktów, lecz gorzowianki nie zamierzały się zatrzymać i po siedmiu minutach rywalizacji było 18:10 dla gospodyń.

Sytuacja żółto-czerwonych z trudnej zaczynała się robić bardzo trudna, ale koszykarki 1KS-u otrząsnęły się po tym ciosie i powróciły do gry. Zuzanna Kulińska wraz z Mielnicką odgrywały w tym momencie meczu ważną rolę, zmniejszając straty do czterech oczek. Dzięki trzem oczkom z linii rzutów osobistych autorstwa G’mrice Davis i Ketiji Vihmane po 10 minutach na tablicy widniał wynik 21:20.

Tuż po wznowieniu gry Ślęza objęła prowadzenie za sprawą łotewskiej rozgrywającej, po czym nastąpił okres gry „wet za wet”. Raz punktowały gorzowianki, raz do swojego dorobku punkty dopisywały zawodniczki z Wrocławia. Kolejne siedem oczek duetu Hurt-Gertchen wyprowadziło KSSSE Eneę na prowadzenie 32:27, a po trafieniu Magdaleny Szymkiewicz kilka minut później było 36:30. Ostatni akcent drugiej kwarty należał do żółto-czerwonych, które dzięki serii 9:0 nie tylko odrobiły straty, ale i wyszły na prowadzenie. Obie drużyny skierowały się do szatni przy wyniku 42:39 dla Ślęzy, co było kroplą w morzu potrzeb brązowych medalistek z zeszłego sezonu, ale dawało im nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu po przerwie.

I właśnie z tą nadzieją żółto-czerwone wyszły do walki na rozpoczęcie drugiej połowy. Najpierw punkty zdobyła Strautmane, chwilę po niej Davis. Gorzowiankom zostało już tylko siedem punktów zapasu, a mógł być on jeszcze bardziej skromny gdyby nie strata Mielnickiej i pudło Strautmane w dwóch kolejnych posiadaniach 1KS-u. Zamiast tego KSSSE Enea AJP przetrwała najtrudniejszy moment, a Ślęza straciła swoją jedyną szansę na przejęcie inicjatywy. Ofensywa 1KS-u przez następne pięć minut nie zdobyła punktu, a w tym czasie podopieczne Dariusza Maciejewskiego odrobiły straty i wyszły na prowadzenie. Jasnym stało się, że choć żółto-czerwone mogą powalczyć o zwycięstwo w meczu, to na odrobienie strat z porażki w KGHM Ślęza Arenie nie ma zbyt wielkich szans. Ostatnim pozytywnym akcentem spotkania w wykonaniu wrocławianek był rzut z połowy boiska Ketiji Vihmane równo z syreną kończącą trzecią kwartę.

Ostatnia odsłona przebiegła już w aurze odroczonej celebracji drużyny z Gorzowa, do rozstrzygnięcia pozostała tylko kwestia końcowego wyniku. KSSSE Enea AJP ostatecznie zwyciężyła 70:65 i mogła świętować kolejny brązowy medal w historii tego klubu. Ślęza musiała zadowolić się drugim w ciągu trzech lat czwartym miejscem.

Pomimo niezadowalającego końca sezonu, rozgrywki 2025/2026 można uznać za udane, chociażby ze względu na historyczny, pierwszy Puchar Polski stojący w klubowych biurach. Na szersze podsumowania przyjdzie jeszcze czas.

Orlen Basket Liga Kobiet – mecze o 3. miejsce

Mecz nr 2

KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski – Ślęza Wrocław 70:65 (21:20, 18:22, 18:13, 13:10)
KSSSE Enea AJP: 
Hurt 23, Owusu 17, Gertchen 13, Szymkiewicz 11, Lebiecka 4, Telenga 2, Kuczyńska, Osborne, Kloska, Molik, Steblecka, Stasiak 0.
Ślęza: Vihmane 22, Mielnicka 12, Davis 11, Kulińska 7, Kraker 6, Strautmane 5, Zięmborska 2, Fiszer, Jeziorna 0. Jasik DNP.

Stan rywalizacji: 147:128 dla KSSSE Enei AJP.

Ślęza spróbuje odwrócić losy walki o brąz

W piątek, 17 kwietnia o godzinie 17:00 w Arenie Gorzów rozegrany zostanie drugi mecz o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet. Koszykarki Ślęzy są zdeterminowane, aby odrobić straty w pierwszego spotkania.

Przypomnijmy, że żółto-czerwone przegrały we własnej hali 63:77 i właśnie z czternastopunktową stratą podchodzą do rewanżowej konfrontacji. Cel nie może być zatem inny niż zwycięstwo co najmniej 15 punktami. W przypadku wygranej dokładnie czternastoma oczkami będziemy świadkami dogrywki w Arenie Gorzów, w której nadal obowiązywać będzie różnica z pierwszego meczu.

Wrocławianki są w stanie tego dokonać, co pokazały w Sosnowcu, gdy w finale Pucharu Polski wygrały z KSSSE Eneą AJP 87:68. O tym, że zespół z Gorzowa w ich własnej hali da się ograć taką różnicą punktów przekonaliśmy się w trakcie półfinałów. W piątym meczu tej serii Enea AZS Politechnika Poznań wygrała na wyjeździe 80:60. Historia starć 1KS-u z KSSSE Eneą również wskazuje na to, że jest to możliwe. Podczas rywalizacji półfinałowej sezonu 2024/2025 w trzecim meczu Ślęza zwyciężyła aż 85:61.

Oczywiście, choć zdarzały się mecze zakończone rezultatami, które zadowolą wrocławianki w piątkowy wieczor, w żadnym wypadku nie będzie to zadanie łatwe do zrealizowania. Gorzowianki bez dwóch zdań nie będą usatysfakcjonowane wyłącznie chronieniem zaliczki wypracowanej w KGHM Ślęza Arenie. Wręcz przeciwnie, można w ciemno założyć, że ich plan to jak najszybsze zbudowanie prowadzenia i w drugim meczu, aby pozbawić Ślęzę złudzeń o odwróceniu losów rywalizacji. Będzie im o to zdecydowanie łatwiej, jeśli zagrają tak, jak w trzeciej kwarcie we Wrocławiu. To właśnie wtedy zespół prowadzony przez Dariusza Maciejewskiego wypracował sobie całą przewagę, wygrywając tę część spotkania 26:10.

– W takich meczach, gdzie jest system mecz i rewanż, a każdy punkt ma znaczenie nie można zagrać tak, jak my zagraliśmy w trzeciej kwarcie. Gorzów grał wtedy mądrze, wykorzystywał wszystkie nasze głupoty w defensywie, a my nie byliśmy w stanie robić tego, co jest najważniejsze w koszykówce, czyli trafiać do kosza – mówił na pomeczowej konferencji trener Arkadiusz Rusin.

Pomimo tego, szkoleniowiec Ślęzy nie przekreślił szans swojego zespołu na odwrócenie losów meczu.

– Tak, teraz jest bardzo duża różnica do nadrobienia. Kluczowe jest to, jak nasze zawodniczki będą w stanie sobie to wszystko w głowach poukładać. Mamy dwa dni na to, żeby to zrobić, a potem wyjść na parkiet w Gorzowie i zagrać najlepszą koszykówkę, jaką jesteśmy w stanie – podkreśla trener 1KS-u.

Z determinacją w głosie wypowiadała się także kapitan Ślęzy, Digna Strautmane.

– Jesteśmy świadome tego, że musimy zostawić na parkiecie absolutnie wszystko. To nasz ostatni mecz sezonu i nie ma mowy o oszczędzaniu się. Wiemy, że przed nami jest bardzo trudna misja, ale wiemy też, że jest to zadanie, które możemy zrealizować. Podchodzimy do tego meczu pełne wiary – mówi reprezentantka Łotwy.

O tym, czy koszykarkom 1KS-u uda się wygrać w Gorzowie wystarczającą liczbą punktów i sięgnąć po brązowy medal przekonamy się w piątek około godziny 19:00. Mecz KSSSE Enel AJP ze Ślęzą rozpocznie się o godzinie 17:00 w Arenie Gorzów. Transmisję z tego spotkania będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV.

Pora na grę o brąz! Pierwszy akcent w KGHM Ślęza Arenie

We wtorek, 14 kwietnia o godz. 18:30 koszykarki Ślęzy Wrocław rozegrają pierwszy z dwóch meczów o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone podejmą w KGHM Ślęza Arenie KSSSE Eneę AJP Gorzów Wielkopolski, przeciwnika doskonale znanego w play-offowej rywalizacji.

Na przestrzeni ośmiu ostatnich sezonów będzie to piąte starcie pomiędzy obiema drużynami w fazie play-off. Można powiedzieć, że trwa gorzowska klątwa 1KS-u, bo w czterech poprzednich pojedynkach górą był zespół z Lubuszczyzny. Ostatnia taka konfrontacja miała miejsce w minionym sezonie, gdy po niezwykle zaciętej, pięciomeczowej rywalizacji KSSSE Enea AJP pokonała Ślęzę w półfinale. Teraz obie drużyny po raz pierwszy spotkają się w zmaganiach o brąz. Dla ekipy z Gorzowa jest to zdecydowanie dwumecz pocieszenia, bowiem lider po sezonie zasadniczym Orlen Basket Ligi Kobiet niespodziewanie uległ drużynie z Poznania w 1/2 finału, przegrywając 2:3. Gorzowianki bez dwóch zdań miały ambicje na walkę o złoto i za wszelką cenę będą chciały zakończyć tegoroczne rozgrywki przynajmniej z brązowym medalem. Z racji lokaty po pierwszej fazie rozgrywek zespół KSSSE Enei AJP będzie gospodarzem drugiego, decydującego spotkania.

W przeciwieństwie do poprzednich lat, kiedy to rywalizacja o najniższy stopień ligowego podium toczyła się do dwóch zwycięstw, tym razem władze PZKosz postawiły na dwumecz o 3. miejsce. Oznacza to, że decydować będzie suma małych punktów z obu spotkań, a w przypadku remisu po 80 minutach zmagań będziemy świadkami dogrywki. Przewaga w pierwszym meczu postawi zwycięski zespół w dobrej pozycji przed rewanżem, ale, jak mówi Dominika Fiszer, o niczym nie będzie przesądzać.

– Bardzo ważne jest to, żeby zbudować zaliczkę w pierwszym meczu. To jest jednak takie uczucie, że nawet jak wygrasz albo przegrasz dużą różnicą punktów, to kolejny mecz zaczynasz od zera i czujesz, że jest szansa na odwrócenie wszystkiego. Życzę nam, żeby ta przewaga była bezpieczna, ale to nie znaczy, że do Gorzowa możemy jechać rozluźnione i liczyć, że te czterdzieści minut na wyjeździe jakoś minie i zdobędziemy medal – uczula rozgrywająca Ślęzy.

Wtorkowi rywale w tym sezonie mierzyli się ze sobą trzykrotnie. W lidze w obu przypadkach górą był zespół z Gorzowa, wygrywając 71:68 we Wrocławiu i 77:66 w Gorzowie. Ślęza naturalnie triumfowała tylko raz, ale za to w najważniejszym z dotychczasowych starć. W styczniowym finale Bank Pekao S.A. Pucharu Polski Kobiet żółto-czerwone pokonały swoje przeciwniczki aż 87:68, w pewnym momencie notując serię 26:2. W tym spotkaniu koszykarki 1KS-u udowodniły sobie, że da się ograć drużynę z Gorzowa w ważnym meczu, a to z pewnością pomoże wrocławiankom w nadchodzącej rywalizacji o brąz. Ślęza jest jednak pomna dwóch ligowych porażek i determinacji gorzowianek do zakończenia sezonu z medalem. Nawet fakt, że żółto-czerwone w półfinałach zagrały trzy mecze, a Enea AJP pięć, w tym ostatni w sobotę, nie zmienia ostrożnego podejścia wrocławianek do nadchodzącego dwumeczu.

– Mam nadzieję, że w nas tej świeżości będzie więcej i teoretycznie tak powinno być. To są jednak mecze o brąz, dwa decydujące starcia, nie ma miejsca na remis i decydujące starcie. Wiemy, że gramy dwa spotkania i ktoś musi wygrać, a to oznacza, że nikt nie odpuści – obie drużyny chcą zakończyć sezon celebracją – mówi Fiszer.

Trener Dariusz Maciejewski na konferencji po piątym meczu półfinałów podkreślał rolę Rebeki Mikulasikovej w swoim zespole. Słowaczki z powodu kontuzji zabrakło, a gwarantowała ona 9.5 punktu oraz 7.7 zbiórki na mecz. Szkoleniowiec gorzowianek nie może też liczyć na Stephanie Reid (15.5 pkt, 3.7 zb, 5.2 asysty), która w październiku rzuciła Ślęzie 18 punktów i rozdała 6 asyst. Australijka skorzystała z zapisu w kontrakcie i po odpadnięciu Enei AJP z EuroCupu opuściła zespół. Jej zastępczyni, Charisma Osborne, nie potrafi w pełni zastąpić Reid, legitymując się średnimi na poziomie 8.3 punktu i 3 asysty, grając o dziewięć minut na mecz mniej od zawodniczki z Antypodów.

Tych dwóch elementów brakuje w gorzowskiej układance, ale to wciąż niezwykle mocny kadrowo zespół. Liderki pod kątem zdobywania punktów to Courtney Hurt i Ashley Owusu, obie oscylują w okolicach 15 punktów na mecz, dokładając łącznie ponad 11 zbiórek na spotkanie. Na tablicach dwoi się i troi Weronika Telenga, która sama zbiera ponad 10 piłek na mecz, w tym blisko 4 w ataku. Obwód to reprezentantki Polski – Magdalena Szymkiewicz oraz Klaudia Gertchen. Ta pierwsza lepiej czuje się atakując obręcz, druga zaś ma znakomicie ustawiony celownik z dystansu. Łącznie gwarantują swojej drużynie blisko 19 punktów na mecz. Obok Gertchen znakomicie zza łuku wygląda Wiktoria Stasiak (7.4 punktu na mecz, 45 proc. skuteczności za 3). W półfinale trener Maciejewski znów postawił na Gabrielę Lebiecką, która była X-Factorem zeszłorocznej serii o awans do finału. W zeszłym roku Lebiecka zdobyła przeciwko Ślęzie 43 punkty w trzech meczach i na pewno będzie chciała to powtórzyć.

Ślęza naturalnie zmaga się ze swoimi problemami. Jak zawsze trudnym zadaniem jest podniesienie się po półfinałowej porażce. Żółto-czerwone po raz trzeci z rzędu powalczą o brązowy medal, więc nieco kąśliwie można powiedzieć, że w tym aspekcie wrocławianki mają już doświadczenie. Każdy przypadek trzeba jednak rozpatrywać indywidualnie, zwłaszcza że w trzech spotkaniach z drużyną z Lublina koszykarki 1KS-u nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Teraz trzeba zebrać siły na dwa ostatnie mecze. Co będzie najistotniejsze w walce o brąz?

– Klucze? Przede wszystkim nasza zespołowość. Mam nadzieję, że odzyskamy trochę radości z gry, której zabrakło w serii półfinałowej. To najważniejsze kwestie. Oczywiście twarda defensywa, taka agresywna. Po prostu nasz styl, który prezentowaliśmy cały sezon, czyli mocna defensywa, kontra i dużo radości oraz uśmiechu – kończy Dominika Fiszer.

Pierwszy mecz Ślęzy Wrocław z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski odbędzie się we wtorek, 14 kwietnia, o godzinie 18:30 w KGHM Ślęza Arenie. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu danego meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z wtorkowego spotkania będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV.

Ślęza znów zagra o brązowy medal

Cudu nie było. Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały trzeci mecz półfinałów Orlen Basket Ligi Kobiet z AZS-em UMCS-em Lublin i trzeci sezon z rzędu zagrają o brązowy medal.

Ślęza potrzebowała dobrego wejścia w mecz, aby uwierzyć w możliwość nawiązania rywalizacji z AZS-em UMCS-em. Zamiast tego dostała 11 punktów z rzędu autorstwa Robbi Ryan, która trafiła pierwsze cztery rzuty z gry. Akcję 2+1 dołożyła Markeisha Gatling i po czterech minutach zrobiło się 14:2 dla przyjezdnych. Koszykarki 1KS-u zostały kompletnie zaskoczone tym obrotem wydarzeń i nie były w stanie zrobić wiele, żeby szybko wrócić do gry. Jedynym przebłyskiem były trzy punkty Ketiji Vihmane, ale wciąż ton nadawały przyjezdne. Po trójce Aleksandry Wojtali było 19:5 i dopiero wtedy w grze żółto-czerwonych coś drgnęło. Punkty Mehryn Kraker i G’mrice Davis przynajmniej zatrzymały natarcie lublinianek, ale o odrabianiu strat wciąż nie mogło być mowy.

Wydawało się, że rozmowa trenera Arkadiusza Rusina z zespołem w przerwie między kwartami przyniosła efekt, gdyż w krótkim odstępie czasu Kraker i Digna Strautmane zdobyły pięć punktów. Strata Ślęzy wynosiła tylko pięć oczek i to był dobry czas, aby spróbować przejąć inicjatywę. Zamiast tego żółto-czerwone w dwie minuty dały sobie rzucić trzynaście punktów bez odpowiedzi, w tym uciszające trybuny 4 oczka Ryan po akcji 3+1. Lublinianki wyszły na prowadzenie 38:19 i pozbawiły gospodynie złudzeń na nawiązanie walki. Wrocławianki nie otrząsnęły się po tym ciosie i przed przerwą były w stanie tylko ograniczyć swoje problemy. Do szatni schodziły przy wyniku 45:25 dla drużyny z Lublina.

Gdyby Ślęza planowała po przerwie wykonać jeszcze jeden zryw, zawodniczki z Lublina postanowiły wyprzedzić ten potencjalny cios, zdobywając siedem punktów z rzędu na otwarcie 3. kwarty. Przewaga 25 punktów utrzymywała się przez większość tej odsłony meczu. Podopieczne Karola Kowalewskiego miały odpowiedź na nieliczne udane akcje żółto-czerwonych, a czas ewidentnie grał na korzyść AZS-u UMCS-u. Na półtorej minuty przed końcem Ślęza rzuciła wszystko na szalę i w krótkim odstępie czasu zdobyła osiem punktów, zmuszając trenera gości do wzięcia czasu, choć zostało tylko 21 sekund do końca trzeciej kwarty.

Decydująca odsłona to dalszy nacisk Ślęzy. W tym fragmencie gry brylowała Julia Jeziorna, swoją walecznością wlewając choć trochę nadziei w serca koszykarek i kibiców 1KS-u. Po jej trzypunktowym rzucie żółto-czerwone przegrywały tylko 53:66. Aby odrobić straty potrzeba było jednak jeszcze więcej dobrych akcji, a zgoła odmienne plany miały zawodniczki z Lublina, konkretnie Dragana Stanković. Lublinianki trzy razy z rzędu zagrały tę samą zagrywkę, wyprowadzającą reprezentantkę Serbii na dogodną pozycję rzutową, a ta trzykrotnie trafiała. AZS UMCS nie zamierzał pozwolić sobie na nerwową końcówkę i skutecznie odpowiadał na każde kolejne akcje Ślęzy. W efekcie, pomimo dużej ambicji żółto-czerwonych, koszykarki z lubelskiego wygrały 82:70 i awansowały do finału Orlen Basket Ligi Kobiet.

Przed Ślęzą teraz rywalizacja o brązowy medal. Wciąż nieznany jest rywal, gdyż w rywalizacji KSSSE Enei AJP Gorzów Wlkp. z Eneą AZS-em Poznań jest 2:1 dla poznanianek. W przypadku awansu drużyny Wojciecha Szawarskiego, pierwszy mecz walki o brąz odbędzie się 14 kwietnia we Wrocławiu, rewanż 17.04 w Gorzowie. Gdyby jednak to zespół Dariusza Maciejewskiego walczył o złoto, dwumecz o brązowy medal rozpocznie się 14.04 w Poznaniu, a w piątek, 17.04 będzie mieć miejsce decydujące starcie w KGHM Ślęza Arenie.

Orlen Basket Liga Kobiet – półfinał

Mecz nr 3

Ślęza Wrocław – AZS UMCS Lublin 70:82 (12:23, 13:22, 21:19, 24:18)
Ślęza: Davis 16, Strautmane 14, Vihmane 11, Kulińska 9, Jeziorna 8, Kraker 7, Mielnicka 4, Fiszer 1, Zięmborska 0. Jasik DNP.
AZS UMCS:
Ryan 26, Stanković 16, Gatling 11, Williams 8, Borkowska 8, Wnorowska 6, Wojtala 5, Ullmann 2, Morawiec 0. Pogorzelska, Kaczmarek DNP.

Stan rywalizacji: 3:0 dla AZS UMCS.