Charakterna Ślęza w finale Pucharu Polski!

Koszykarki Ślęzy Wrocław awansowały do finału Bank Pekao S.A. Pucharu Polski! Po dwóch wyczerpujących spotkaniach żółto-czerwone dziś o 18:00 zagrają z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski. Transmisja na sport.tvp.pl.

Jako najniżej sklasyfikowana drużyna Orlen Basket Ligi Kobiet po pierwszej rundzie sezonu zasadniczego, Ślęza musiała rozpocząć swoją drogę w pucharze od ćwierćfinału. Naprzeciwko żółto-czerwonych stanęły koszykarki z Lublina, które zaprzepaściły swoją szansę na rozstawienie sensacyjnie przegrywając tuż przed świętami z Wisłą Kraków. Starcia 1KS-u z AZS-em zawsze wiązały się z emocjami i nie inaczej było także w piątkowy wieczór w Arenie Sosnowiec.

Pierwsze momenty tego starcia były wyrównane, żadna ze stron nie odpuszczała przeciwniczkom. Przełom nastąpił po czterech minutach meczu, kiedy to lublinianki zaczęły budować swoją przewagę. Gdy Kamila Borkowska zamieniła przechwyt Destiny Slocum na dwa punkty, na tablicy widniał wynik 22:11 dla drużyny z Lublina. Trener Arkadiusz Rusin wziął czas już w trakcie tej ucieczki AZS-u, lecz jego podopieczne potrzebowały nieco więcej czasu na zmianę nastawienia. Gdy już to zrobiły, przeprowadziły serię 7:0 w niewiele ponad minutę i wróciły do gry.

W drugiej kwarcie zespół prowadzony przez Karola Kowalewskiego jeszcze raz próbował uciec, odskakując żółto-czerwonym na osiem punktów. Ślęza nie zamierzała jednak pozwolić rywalkom na zbudowanie przewagi, doprowadzając dość szybko do remisu 34:34. Ostatnie chwile pierwszej połowy należały do gospodyń tego spotkania, które zeszły do szatni przy prowadzeniu 41:38. W żadnym wypadku nie przekreślało to jednak szans wrocławianek, które wciąż były w grze.

Koszykarki 1KS-u potwierdziły swoje ambicje wychodząc na prowadzenie po dwóch minutach od wznowienia gry. Świetny fragment w tym okresie spotkania zaliczyła G’mrice Davis, zdobywając siedem punktów z rzędu, po których Ślęza wygrywała 47:43. Wrocławianki utrzymywały tę skromną przewagę przez kilka kolejnych posiadań, a końcówka trzeciej kwarty to prawdziwa wymiana ciosów. Odkąd na 50:49 trafiła Robbi Ryan, wydarzyło się jeszcze sześć zmian posiadania. Ostatecznie to lublinianki rozpoczynały decydującą odsłonę z przewagą, choć wynosiła ona już tylko jeden punkt.

Czwarta kwarta to prawdziwa wojna nerwów, raz prowadziła Ślęza, raz AZS UMCS i tak przez całe 10 minut. Żadna ze stron nie zamierzała odpuścić, nikt nie był w stanie zbudować przewagi dwóch posiadań. Wynik nieustannie oscylował w okolicach remisu – ostatnie dwie minuty rozpoczęły się przy stanie 72:72. Aleksandra Zięmborska trafiła tylko jeden rzut osobisty, dając lubliniankom szansę na objęcie prowadzenia. Zrobiła to Aleksandra Wojtala, a po drugiej stronie parkietu Zięmborska spudłowała rzut z półdystansu. AZS UMCS miał szansę na zadanie decydującego ciosu, lecz zawodniczki z Lublina zagrały zbyt kunktatorsko i popełniły brzemienny w skutkach błąd 24 sekund.

Arkadiusz Rusin poprosił o przerwę na 6,4 sekundy przed końcem i rozrysował akcję, mającą na celu wyprowadzenie do rzutu Ketiji Vihmane. Łotyszka zaatakowała kosz i położyła piłkę na obręczy, dając Ślęzie prowadzenie 75:74 na 2.3 sekundy do końca. Lublinianki pod presją czasu wykreowały trudną pozycję do rzutu Aleksandry Wojtali, a ta nie zmieściła się w tym krótkim okienku. Choć sędzia odgwizdał przewinienie, wszystko odbyło się już po zakończeniu czasu gry i Ślęza mogła świętować awans do półfinału.

Tam czekały już mistrzynie Polski – VBW Gdynia. Obie drużyny spotkały się już tydzień wcześniej w KGHM Ślęza Arenie i wówczas po trudnym meczu górą była Ślęza, wygrywając 77:64. Wtedy jednak w składzie gdynianek nie było jeszcze Leah Scott. Amerykanka błyskawicznie zaznaczyła swoją obecność w półfinałowym starciu, zdobywając pięć z pierwszych siedmiu punktów dla VBW.

Początek sobotniej konfrontacji miał podobny przebieg do tej dzień wcześniej. Ponownie obie strony zaczęły mocno, a wynik w połowie pierwszej kwarty był remisowy – 9:9. Jednak w przeciwieństwie do piątkowego meczu, tym razem to Ślęza miała w planach odskoczenie rywalkom. Ta sztuka jednak nie udawała się wrocławiankom, ponieważ podopieczne Martinsa Zibartsa regularnie stawały na linii rzutów osobistych i to w ten sposób utrzymywały się w grze.

Dopiero na początku drugiej kwarty żółto-czerwone ograniczyły faulowanie, a to od razu pozwoliło im na zbudowanie większej przewagi. Sześć kolejnych punktów 1KS-u sprawiło, że trener VBW musiał wziąć czas przy niekorzystnym dla siebie wyniku 20:27. Time-out na chwilę poprawił grę gdynianek, lecz po chwili znów do głosu doszły wrocławianki. Za trzy trafiła Zięmborska, a po dwóch oczkach Vihmane było już 35:25 dla Ślęzy. Zespół znad morza w końcu znalazł sposób na defensywę rywalek i zabrał się za odrabianie strat. W ciągu kolejnych dwóch minut przewaga dwukrotnych mistrzyń Polski stopniała do czterech oczek, a ostatecznie drużyna ze stolicy Dolnego Śląska schodziła na przerwę mając 5 punktów zapasu – 41:36.

Jasnym było, że VBW nie zamierza odpuścić i będzie wywierać presję na Ślęzę przez całą drugą połowę. Zadaniem podopiecznych Arkadiusza Rusina było utrzymanie nerwów na wodzy i obrona przewagi, choćby miała ona wynosić tylko jeden punkt. Oba zespoły realizowały swoje założenia, a to oznaczało, że cały czas jedną nogą w wielkim finale była drużyna z Wrocławia. Choć gdynianki robiły co mogły, aby zmniejszyć straty, to przeciwniczki właściwie za każdym razem odpowiadały na ich skuteczne akcje. Co więcej, momentami Ślęza potrafiła nie tylko odpowiedzieć, ale i zatrzymać rywalki, dzięki czemu na ostatnie dziesięć minut schodziła przy prowadzeniu 68:60.

Ta przewaga szybko stopniała jednak do trzech oczek, gdy Karolina Maj przymierzyła z dystansu, a niezastawiona Anna Jakubiuk zebrała piłkę po niecelnym rzucie Karoliny Ułan i była faulowana. Gdynianki cały czas naciskały na Ślęzę i w końcu ten upór przyniósł im sukces. Kluczową rolę w tym fragmencie odegrała Barbora Wrzesiński, asystując najpierw przy layupie Scott, a następnie przy trójce Ułan. Pięć minut do końca – 72:72.

Trener Rusin nie poprosił o czas i, jak się okazało, przynajmniej na tym etapie nie było takiej potrzeby. Aleksandra Mielnicka wzięła sprawy w swoje ręce, kończąc akcję 2+1, następnie asystując przy punktach Davis, aż wreszcie skończyła szybki atak. Tym samym kłodczanka w 30 sekund zbudowała swojej drużynie siedmiopunktowe prowadzenie 0 79:72. Trener Zibarts musiał zareagować time-outem, a po wznowieniu gry znów swój niesamowity instynkt do zbiórek ofensywnych wykazała Anna Jakubiuk, dobijając niecelną próbę Barbory Wrzesiński.

Kolejne dwie minuty wykazały, jak duże nerwy towarzyszyły tej rywalizacji – żadna ze stron nie przeprowadziła w tym okresie skutecznej akcji. Jak się ostatecznie okazało, już do samego końca nie zobaczyliśmy celnego rzutu z gry, bo wszystkie kolejne punkty były efektem rzutów osobistych. Każda z trzech rzucających spudłowała po jednej próbie, a na końcu tego wszystkiego górą okazała się Ślęza, wygrywając 80:76.

Wrocławianki stoją przed trzecią w ostatnim dziesięcioleciu szansą na wywalczenie Pucharu Polski. Poprzednie dwie zakończyły się niepowodzeniem – w 2016 górą był AZS UMCS Lublin, rok później po dogrywce lepsza okazała się Wisła Kraków. Do trzech razy sztuka? O to będzie piekielnie trudno, gdyż rywalem 1KS-u będzie KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski. Gorzowianki zademonstrowały swój ogromny potencjał rozbijając w półfinale MB Zagłębie Sosnowiec 99:72. Do zdrowia powróciły Weronika Telenga i Ashley Owusu, więc trener Maciejewski ma do dyspozycji wszystkie swoje zawodniczki. Gorzowianki bez wątpienia są faworytem do tego, aby obronić tytuł, ale Ślęza doskonale czuje się w roli underdoga. Czy zmęczone wrocławianki stać na jeszcze jeden krok i wielką niespodziankę? Przekonamy się dziś wieczorem.

Początek finału Bank Pekao S.A. Pucharu Polski Kobiet pomiędzy Ślęzą Wrocław i KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski o godzinie 18:00 w Arenie Sosnowiec. Transmisja z tego spotkania dostępna będzie na stronie sport.tvp.pl i w aplikacji TVP Sport.

Bank Pekao S.A. Puchar Polski Kobiet

Ćwierćfinał

AZS UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 74:75 (22:18, 19:20, 15:17, 18:20).
AZS UMCS: 
Stanković 16, Ryan 16, Borkowska 12, Wnorowska 12, Slocum 11, Ullmann 5, Wojtala 2, Gatling 0. Pogorzelska, Rakowska DNP.
Ślęza: Davis 19, Mielnicka 11, Strautmane 11, Zięmborska 9, Vihmane 9, Fiszer 6, Kraker 5, Kulińska 5, Jeziorna 0. Jasik DNP.

Półfinał

VBW Gdynia – Ślęza Wrocław 76:80 (19:21, 17:20, 24:27, 16:12).
VBW: 
Jakubiuk 24 (12 zb), Scott 18, Wrzesiński 12 (11 a), Ułan 9, Hobby 7, Maj 6, Piestrzyńska, Wysocka 0. Czurgiel, Zalewska DNP.
Ślęza: Mielnicka 22, Davis 16, Kraker 11, Vihmane 10, Kulińska 7, Strautmane 6, Zięmborska 5, Fiszer 3, Jeziorna 0. Jasik DNP.

Dominacja Ślęzy w derbach Dolnego Śląska

Ślęza Wrocław nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Isands Wichosia Jelenia Góra w meczu 15. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Już do przerwy żółto-czerwone zdobyły więcej punktów, niż gospodynie w całym spotkaniu.

Ślęza praktycznie od samego początku narzuciła swoje warunki gry. Wrocławianki w niewiele ponad minutę zdobyły 11 punktów z rzędu i doprowadziły do stanu 17:6. Od tego momentu zadaniem żółto-czerwonych było zbudowanie jak największego prowadzenia, żeby trener Arkadiusz Rusin mógł dać więcej czasu na parkiecie zawodniczkom, które zazwyczaj grają mniej. Koszykarki 1KS-u ten cel w stu procentach zrealizowały w drugiej kwarcie. Agresywna, stanowcza obrona wymuszała straty – dziewięć z dziesięciu kolejnych posiadań ofensywnych Isands Wichosia zakończyło się stratą. W tym czasie prowadzenie Ślęzy urosło do 38 punktów, a ostatecznie do przerwy na tablicy widniał wynik 63:16. Jeleniogórzanki w drugiej odsłonie zdobyły tylko dwa oczka.

Po wznowieniu gry trener Rusin tylko na chwilę wpuścił na parkiet G’mrice Davis, relatywnie krótko grały także pozostałe podstawowe zawodniczki 1KS-u. Tylko Aleksandra Zięmborska spędziła w akcji więcej niż 24 minuty, choć blisko tej bariery była także Aleksandra Mielnicka. Sporo gry otrzymały Zuzanna Kulińska, Julia Jeziorna i Iga Jasik. Ta pierwsza skończyła mecz z najwyższym wskaźnikiem EVAL, zaś 16-letnia Jasik zapisała przy swoim nazwisko trzy bloki i dwa przechwyty.

Wrocławianki po przerwie zdjęły nogę z gazu, co przełożyło się na więcej przestrzeni do gry dla ich rywalek. Koszykarki Isands Wichosia wykorzystały ten obrót wydarzeń i poprawiły swój dorobek punktowy, wygrywając czwartą kwartę 17:12. To jednak tylko zmniejszyło rozmiary i tak dotkliwej porażki. Ślęza zrealizowała wszystkie swoje założenia i już może spoglądać w kierunku piątkowego starcia w ramach Bank Pekao S.A. Pucharu Polski. Żółto-czerwone w ćwierćfinale tego turnieju zagrają z AZS-em UMCS-em Lublin.

Isands Wichoś Jelenia Góra – Ślęza Wrocław 49:103 (14:31, 2:32, 16:28, 17:12).
Isands Wichoś: Kosalewicz 16, Warsińska 14, Domka 11, Pawlukiewicz 6, Kurkowiak 2, Prokop, Stępień, Pilichowska, Byczkowska, Dżochowska 0. Wojciechowska DNP.
Ślęza: Kraker 19, Davis 18, Zięmborska 18, Kulińska 15, Vihmane 9, Strautmane 7, Jeziorna 7, Mielnicka 4, Jasik 4, Fiszer 2.

Ślęza znów dominuje w lidze

Koszykarki Ślęzy Wrocław bardzo pewnie pokonały Artego Bydgoszcz w meczu 10. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone ani przez chwilę nie pozwoliły rywalkom na przejęcie inicjatywy.

Wrocławianki w pierwszych minutach nie potrafiły znaleźć swojego rytmu w ofensywie, pudłując pięć z ośmiu pierwszych prób. Na szczęście dla nich, przyjezdne również nie grzeszyły skutecznością i w połowie premierowej odsłony Ślęza prowadziła 9:8. Siedem punktów z rzędu zdobytych przez koszykarki 1KS-u na przestrzeni kolejnych dwóch minut otworzyło mecz na dobre. Zespół z Bydgoszczy odpowiedział co prawda pięcioma oczkami, ale ostatnie słowo należało do gospodyń, które zakończyły tę część meczu prowadzeniem 20:13.

Po wznowieniu gry żółto-czerwone zabrały się za budowanie przewagi. Pomogła w tym wydatnie seria punktowa 15:2, po której na tablicy widniał wynik 35:17. Na tym jednak Ślęza nie zamierzała poprzestać, konsekwentnie pracując po obu stronach parkietu. Podopieczne Arkadiusza Rusina ponownie nie miały dobrego dnia jeśli chodzi o dyspozycję zza łuku, lecz pod koszem były nie do zatrzymania. To właśnie łatwe punkty z pomalowanego napędziły ostatnią passę 1KS-u w pierwszej połowie. Wrocławianki zdobyły 11 oczek bez odpowiedzi rywalek i do przerwy „zdublowały” koszykarki Artego, schodząc do szatni przy wyniku 51:25.

Zadaniem Ślęzy po przerwie było dopilnowanie, żeby praca wykonana w pierwszych dwudziestu minutach nie poszła na marne. I niezależnie od tego, jaki zestaw desygnowany przez Arkadiusza Rusina przebywał na parkiecie, to zadanie udawało się realizować. Co więcej – przewaga żółto-czerwonych systematycznie rosła, bo Artego nie było w stanie znaleźć odpowiednich rozwiązań w obronie. Pod koniec trzeciej kwarty było już 71:36.

Ten sam scenariusz wydarzył się w ostatniej części spotkania. Przewaga Ślęzy urosła jeszcze o kilka punktów głównie za sprawą przełamania z dystansu. Impuls do trafiania zza łuku dała Zuzanna Kulińska, chwilę później trójkę dołożyła Digna Strautmane. Kropkę nad i postawiła Mehryn Kraker, trzykrotnie skutecznie rzucając zza linii 6,75 m. W efekcie wrocławianki zwyciężyły aż 92:51, drugi mecz z rzędu wygrywając ponad 40 punktami.

Po trudnym spotkaniu z Movistarem Estudiantes pewny triumf nad Artego pozwolił trenerowi Rusinowi na szeroką rotację. Żadna z jego zawodniczek nie spędziła na parkiecie więcej niż 27 minut, a po raz kolejny sporo czasu w akcji dostały Iga Jasik i Julia Jeziorna. Wrocławianki teraz znów muszą skupić się na rywalizacji z Estudiantes, która przenosi się do Madrytu. Rewanżowe spotkanie pierwszej rundy play-off w stolicy Hiszpanii rozpocznie się o godzinie 20:00.

Ślęza Wrocław – Artego Bydgoszcz 92:51 (20:13, 31:12, 20:13, 21:13).
Ślęza: Kraker 24, Davis 19, Strautmane 15 (11 zb), Mielnicka 13, Kulińska 11, Zięmborska 5, Jeziorna 3, Vihmane 2, Fiszer, Jasik 0.
Artego: Jones 12, Keller 12, Pawłowska 11, Danielewicz 8, Pokk 4, Pawlikowska 4, Sobiech, Szymkiewicz, Gliszczyńska 0.

Ślęza chce sprawić europejską niespodziankę

Koszykarki Ślęzy Wrocław w czwartek o godzinie 19:00 zagrają pierwszy mecz 1/16 finału FIBA EuroCup Women. W domowym starciu z hiszpańskim Movistar Estudiantes nie będą faworytkami, ale wygrana nie jest poza zasięgiem żółto-czerwonych.

Rywalki wrocławianek rozgrywają dwa zupełnie różne sezony na europejskich i ligowych parkietach. W FIBA EuroCup Women przegrały tylko raz, w pierwszej serii gier ulegając Angers 76:86. Pozostałe pięć starć zakończyło się zwycięstwem zespołu z Madrytu, dzięki czemu w rankingu po fazie grupowej zajęły 15. miejsce. Ślęza z bilansem 4-2 w tym zestawieniu znalazła się na 18. pozycji, tracąc cztery „małe punkty” do najlepszej ekipy z drugiej lokaty – Kibirkstis Vilnius. Zgoła odmiennie Hiszpanki prezentują się na parkietach Liga Feminina Endesa. Tam Movistar wygrał tylko jedno z dziesięciu spotkań, zamykając stawkę. To tylko pokazuje, jak mocną i wyrównaną ligą jest liga hiszpańska, bo w zespole Estudiantes nie brakuje gwiazd europejskiego formatu.

Polscy kibice z pewnością rozpoznają przede wszystkim Aleksandrę Stanaćev, która spędziła trzy sezony w AZS-ie UMCS-ie Lublin. Reprezentantka Serbii w drużynie Movistaru jest odpowiedzialna głównie za rozgrywanie i z tego zadania wywiązuje się bardzo dobrze, rozdając 5.5 asysty na mecz (wszystkie statystyki dotyczą FIBA EuroCup Women – red.). Ciężar zdobywania punktów spoczywa na barkach trzech zawodniczek. Frieda Buhner, 21-letnia Niemka, to jeden z największych talentów w kadrze naszych zachodnich sąsiadów. Dla mierzącej 186 cm skrzydłowej to drugi sezon w Estudiantes. W tegorocznych rozgrywkach legitymuje się średnimi na poziomie 16.8 punktu i 5.8 zbiórki, a to wszystko na znakomitej skuteczności 52 proc z gry.

Obok Buhner pod koszem dominuje Nneka Ezeigbo. Amerykanka z nigeryjskim paszportem jest bardzo blisko średniego double-double – 14.3 oczka i 9.8 zbiórki, a przy tym ma też bardzo dobrą intuicję jeśli chodzi o przechwyty. W trzech z sześciu meczów zanotowała co najmniej trzy przejęcia piłki, co jak na mierzącą 188 cm środkową jest znakomitym wynikiem. Trzecią z liderek punktowych Estudiantes jest Lisa Berkani, która dołączyła do zespołu pod koniec października. Za czasów gry w Meksyku przypisano jej pseudonim „El Tornado” za sprawą niewiarygodnej dynamiki, szalonych rzutów i faktu, że na parkiecie potrafi być absolutnie wszędzie. W decydującym o wygranej w grupie I meczu Francuzka rzuciła 27 punktów,  trafiając przy tym sześć trójek. Obwodowe Ślęzy będą mieć przed sobą jedno z najtrudniejszych zadań w sezonie.

A gdy te zawodniczki nie będą w formie rzutowej, wciąż można polegać na argentyńskiej rzucającej Juanie Camillon. 26-letnia zawodniczka ma w tym sezonie EuroCupu problemy z faulami, za każdym razem kończąc mecz z co najmniej trzema przewinieniami. Jednak gdy gra, to potrafi zdobywać punkty na różne sposoby i na pewno w dwumeczu dołoży kilkanaście oczek. Sporą niewiadomą jest dyspozycja najnowszej zawodniczki Estudiantes – Paige Crozon, która po wielu latach przerwy wraca do koszykówki 5×5. Crozon przez długi czas występowała tylko w odmianie 3×3, a teraz ma pomóc hiszpańskiej drużynie w ucieczce z dolnych rejonów tabeli.

– Myślę, że musimy być gotowe na bardzo szybką i fizyczną grę, bo taki styl charakteryzuje drużyny z Hiszpanii. Nie możemy się sugerować tym, że zamykają tabelę ligową, bo poziom naszej ligi i  ligi hiszpańskiej to dwa różne poziomy. Patrząc na to, kto gra w Estudiantes, jakie zawodniczki na europejskim poziomie, trzeba spodziewać się trudnego spotkania – mówi Dominika Fiszer.

Koszykarki Ślęzy szybko pozbierały się po przegranej 86:88 z MB Zagłębiem Sosnowiec, pokonując w Warszawie Polonię aż 107:53. Teraz przed nimi bez wątpienia najtrudniejsze z trzech wyzwań. Dla porównania – sosnowiczanki, które rywalizowały w EuroCupie z hiszpańskim BAXI Ferrol przegrały 83:90 w Sosnowcu i aż 49:92 w Hiszpanii. Żółto-czerwone wierzą jednak, że uda im się pójść w ślady AZS-u UMCS-u Lublin. Lublinianki na własnym parkiecie pokonały Hozono Global Jairis 75:61. W fazie play-off, gdzie o awansie decydują małe punkty z obu spotkań, każda zaliczka przed rewanżem jest na wagę złota.

– U siebie zawsze lepiej się gra, mamy wsparcie kibiców i na pewno będziemy starać się tutaj wygrać, aby do Hiszpanii pojechać nieco spokojniejsze. Natomiast moim zdaniem i ten mecz i rewanż będą spotkaniami, w których do samego końca sytuacja może być otwarta – podkreśla Fiszer.

Jeśli słowa rozgrywającej 1KS-u się sprawdzą, w czwartkowy wieczór w KGHM Ślęza Arenie będziemy świadkami prawdziwego święta koszykówki i wielkich emocji. Początek spotkania Ślęza Wrocław – Movistar Estudiantes o godzinie 19:00. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z meczu będzie można zobaczyć za darmo na sport.tvp.pl, a także w aplikacji TVP Sport.

Dominacja Ślęzy w stolicy

Koszykarki Ślęzy Wrocław pokonały Polonię Warszawa w meczu 9. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone już do przerwy zdobyły więcej punktów, niż Polonia w całym spotkaniu.

Koszykarki z Warszawy w pierwszej kwarcie toczyły ze Ślęzą dość wyrównaną walkę, nie pozwalając żółto-czerwonym zbudować wysokiego prowadzenia. Wrocławianki same utrudniały sobie to zadanie, popełniając proste straty i błędy w defensywie. Dobrze funkcjonował atak i to wystarczyło do objęcia siedmiopunktowej przewagi.

Spotkanie otworzyło się w drugiej odsłonie, gdy Ślęza podwoiła swoje prowadzenie w ciągu trzech minut. Sześć z tych oczek padło łupem G’mrice Davis, która radziła sobie z każdą formą obrony Polonii. Kolejna seria punktowa, tym razem 13:2 definitywnie przechyliła szale meczu na korzyść 1KS-u.

Zadaniem wrocławianek po przerwie było bezpieczne dowiezienie komfortowej przewagi do końcowej syreny i ta misja zakończyła się powodzeniem. Trener Arkadiusz Rusin mógł dać odpocząć Davis czy Mehryn Kraker, sporo czasu na parkiecie spędziły Iga Jasik i Julia Jeziorna. Obie zapisały się w protokole meczowym zdobywając punkty, dodatkowo 16-letnia podkoszowa Ślęzy zebrała aż osiem piłek w niespełna 10 minut.

Tak pewna wygrana była potrzebna żółto-czerwonym po bolesnej porażce z MB Zagłębiem Sosnowiec. Teraz przed koszykarkami 1KS-u kolejne trudne wyzwanie – w czwartek, 11 grudnia do KGHM Ślęza Areny przyjedzie zespół Movistar Estudiantes. Pierwsze starcie pierwszej rundy play-off FIBA EuroCup Women rozpocznie się o godzinie 19:00.

SKK Polonia Warszawa – Ślęza Wrocław 57:103 (23:30, 8:28, 18:23, 8:22).
SKK Polonia: Watson 13, Sosnowska 9, Wesołowska 7, Kusiak 6, Vitulova 6, Masłowska 5, Rogozińska 5, Puter 4, Zielińska 2, Barańska 0.
Ślęza: Davis 31 (12 zb), Strautmane 16, Zięmborska 15, Vihmane 11, Kraker 9, Mielnicka 7, Kulińska 5, Jasik 4, Fiszer 3, Jeziorna 2.