Charakterna Ślęza w finale Pucharu Polski!
Koszykarki Ślęzy Wrocław awansowały do finału Bank Pekao S.A. Pucharu Polski! Po dwóch wyczerpujących spotkaniach żółto-czerwone dziś o 18:00 zagrają z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski. Transmisja na sport.tvp.pl.
Jako najniżej sklasyfikowana drużyna Orlen Basket Ligi Kobiet po pierwszej rundzie sezonu zasadniczego, Ślęza musiała rozpocząć swoją drogę w pucharze od ćwierćfinału. Naprzeciwko żółto-czerwonych stanęły koszykarki z Lublina, które zaprzepaściły swoją szansę na rozstawienie sensacyjnie przegrywając tuż przed świętami z Wisłą Kraków. Starcia 1KS-u z AZS-em zawsze wiązały się z emocjami i nie inaczej było także w piątkowy wieczór w Arenie Sosnowiec.
Pierwsze momenty tego starcia były wyrównane, żadna ze stron nie odpuszczała przeciwniczkom. Przełom nastąpił po czterech minutach meczu, kiedy to lublinianki zaczęły budować swoją przewagę. Gdy Kamila Borkowska zamieniła przechwyt Destiny Slocum na dwa punkty, na tablicy widniał wynik 22:11 dla drużyny z Lublina. Trener Arkadiusz Rusin wziął czas już w trakcie tej ucieczki AZS-u, lecz jego podopieczne potrzebowały nieco więcej czasu na zmianę nastawienia. Gdy już to zrobiły, przeprowadziły serię 7:0 w niewiele ponad minutę i wróciły do gry.
W drugiej kwarcie zespół prowadzony przez Karola Kowalewskiego jeszcze raz próbował uciec, odskakując żółto-czerwonym na osiem punktów. Ślęza nie zamierzała jednak pozwolić rywalkom na zbudowanie przewagi, doprowadzając dość szybko do remisu 34:34. Ostatnie chwile pierwszej połowy należały do gospodyń tego spotkania, które zeszły do szatni przy prowadzeniu 41:38. W żadnym wypadku nie przekreślało to jednak szans wrocławianek, które wciąż były w grze.
Koszykarki 1KS-u potwierdziły swoje ambicje wychodząc na prowadzenie po dwóch minutach od wznowienia gry. Świetny fragment w tym okresie spotkania zaliczyła G’mrice Davis, zdobywając siedem punktów z rzędu, po których Ślęza wygrywała 47:43. Wrocławianki utrzymywały tę skromną przewagę przez kilka kolejnych posiadań, a końcówka trzeciej kwarty to prawdziwa wymiana ciosów. Odkąd na 50:49 trafiła Robbi Ryan, wydarzyło się jeszcze sześć zmian posiadania. Ostatecznie to lublinianki rozpoczynały decydującą odsłonę z przewagą, choć wynosiła ona już tylko jeden punkt.
Czwarta kwarta to prawdziwa wojna nerwów, raz prowadziła Ślęza, raz AZS UMCS i tak przez całe 10 minut. Żadna ze stron nie zamierzała odpuścić, nikt nie był w stanie zbudować przewagi dwóch posiadań. Wynik nieustannie oscylował w okolicach remisu – ostatnie dwie minuty rozpoczęły się przy stanie 72:72. Aleksandra Zięmborska trafiła tylko jeden rzut osobisty, dając lubliniankom szansę na objęcie prowadzenia. Zrobiła to Aleksandra Wojtala, a po drugiej stronie parkietu Zięmborska spudłowała rzut z półdystansu. AZS UMCS miał szansę na zadanie decydującego ciosu, lecz zawodniczki z Lublina zagrały zbyt kunktatorsko i popełniły brzemienny w skutkach błąd 24 sekund.
Arkadiusz Rusin poprosił o przerwę na 6,4 sekundy przed końcem i rozrysował akcję, mającą na celu wyprowadzenie do rzutu Ketiji Vihmane. Łotyszka zaatakowała kosz i położyła piłkę na obręczy, dając Ślęzie prowadzenie 75:74 na 2.3 sekundy do końca. Lublinianki pod presją czasu wykreowały trudną pozycję do rzutu Aleksandry Wojtali, a ta nie zmieściła się w tym krótkim okienku. Choć sędzia odgwizdał przewinienie, wszystko odbyło się już po zakończeniu czasu gry i Ślęza mogła świętować awans do półfinału.
Tam czekały już mistrzynie Polski – VBW Gdynia. Obie drużyny spotkały się już tydzień wcześniej w KGHM Ślęza Arenie i wówczas po trudnym meczu górą była Ślęza, wygrywając 77:64. Wtedy jednak w składzie gdynianek nie było jeszcze Leah Scott. Amerykanka błyskawicznie zaznaczyła swoją obecność w półfinałowym starciu, zdobywając pięć z pierwszych siedmiu punktów dla VBW.
Początek sobotniej konfrontacji miał podobny przebieg do tej dzień wcześniej. Ponownie obie strony zaczęły mocno, a wynik w połowie pierwszej kwarty był remisowy – 9:9. Jednak w przeciwieństwie do piątkowego meczu, tym razem to Ślęza miała w planach odskoczenie rywalkom. Ta sztuka jednak nie udawała się wrocławiankom, ponieważ podopieczne Martinsa Zibartsa regularnie stawały na linii rzutów osobistych i to w ten sposób utrzymywały się w grze.
Dopiero na początku drugiej kwarty żółto-czerwone ograniczyły faulowanie, a to od razu pozwoliło im na zbudowanie większej przewagi. Sześć kolejnych punktów 1KS-u sprawiło, że trener VBW musiał wziąć czas przy niekorzystnym dla siebie wyniku 20:27. Time-out na chwilę poprawił grę gdynianek, lecz po chwili znów do głosu doszły wrocławianki. Za trzy trafiła Zięmborska, a po dwóch oczkach Vihmane było już 35:25 dla Ślęzy. Zespół znad morza w końcu znalazł sposób na defensywę rywalek i zabrał się za odrabianie strat. W ciągu kolejnych dwóch minut przewaga dwukrotnych mistrzyń Polski stopniała do czterech oczek, a ostatecznie drużyna ze stolicy Dolnego Śląska schodziła na przerwę mając 5 punktów zapasu – 41:36.
Jasnym było, że VBW nie zamierza odpuścić i będzie wywierać presję na Ślęzę przez całą drugą połowę. Zadaniem podopiecznych Arkadiusza Rusina było utrzymanie nerwów na wodzy i obrona przewagi, choćby miała ona wynosić tylko jeden punkt. Oba zespoły realizowały swoje założenia, a to oznaczało, że cały czas jedną nogą w wielkim finale była drużyna z Wrocławia. Choć gdynianki robiły co mogły, aby zmniejszyć straty, to przeciwniczki właściwie za każdym razem odpowiadały na ich skuteczne akcje. Co więcej, momentami Ślęza potrafiła nie tylko odpowiedzieć, ale i zatrzymać rywalki, dzięki czemu na ostatnie dziesięć minut schodziła przy prowadzeniu 68:60.
Ta przewaga szybko stopniała jednak do trzech oczek, gdy Karolina Maj przymierzyła z dystansu, a niezastawiona Anna Jakubiuk zebrała piłkę po niecelnym rzucie Karoliny Ułan i była faulowana. Gdynianki cały czas naciskały na Ślęzę i w końcu ten upór przyniósł im sukces. Kluczową rolę w tym fragmencie odegrała Barbora Wrzesiński, asystując najpierw przy layupie Scott, a następnie przy trójce Ułan. Pięć minut do końca – 72:72.
Trener Rusin nie poprosił o czas i, jak się okazało, przynajmniej na tym etapie nie było takiej potrzeby. Aleksandra Mielnicka wzięła sprawy w swoje ręce, kończąc akcję 2+1, następnie asystując przy punktach Davis, aż wreszcie skończyła szybki atak. Tym samym kłodczanka w 30 sekund zbudowała swojej drużynie siedmiopunktowe prowadzenie 0 79:72. Trener Zibarts musiał zareagować time-outem, a po wznowieniu gry znów swój niesamowity instynkt do zbiórek ofensywnych wykazała Anna Jakubiuk, dobijając niecelną próbę Barbory Wrzesiński.
Kolejne dwie minuty wykazały, jak duże nerwy towarzyszyły tej rywalizacji – żadna ze stron nie przeprowadziła w tym okresie skutecznej akcji. Jak się ostatecznie okazało, już do samego końca nie zobaczyliśmy celnego rzutu z gry, bo wszystkie kolejne punkty były efektem rzutów osobistych. Każda z trzech rzucających spudłowała po jednej próbie, a na końcu tego wszystkiego górą okazała się Ślęza, wygrywając 80:76.
Wrocławianki stoją przed trzecią w ostatnim dziesięcioleciu szansą na wywalczenie Pucharu Polski. Poprzednie dwie zakończyły się niepowodzeniem – w 2016 górą był AZS UMCS Lublin, rok później po dogrywce lepsza okazała się Wisła Kraków. Do trzech razy sztuka? O to będzie piekielnie trudno, gdyż rywalem 1KS-u będzie KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski. Gorzowianki zademonstrowały swój ogromny potencjał rozbijając w półfinale MB Zagłębie Sosnowiec 99:72. Do zdrowia powróciły Weronika Telenga i Ashley Owusu, więc trener Maciejewski ma do dyspozycji wszystkie swoje zawodniczki. Gorzowianki bez wątpienia są faworytem do tego, aby obronić tytuł, ale Ślęza doskonale czuje się w roli underdoga. Czy zmęczone wrocławianki stać na jeszcze jeden krok i wielką niespodziankę? Przekonamy się dziś wieczorem.
Początek finału Bank Pekao S.A. Pucharu Polski Kobiet pomiędzy Ślęzą Wrocław i KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski o godzinie 18:00 w Arenie Sosnowiec. Transmisja z tego spotkania dostępna będzie na stronie sport.tvp.pl i w aplikacji TVP Sport.
Bank Pekao S.A. Puchar Polski Kobiet
Ćwierćfinał
AZS UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 74:75 (22:18, 19:20, 15:17, 18:20).
AZS UMCS: Stanković 16, Ryan 16, Borkowska 12, Wnorowska 12, Slocum 11, Ullmann 5, Wojtala 2, Gatling 0. Pogorzelska, Rakowska DNP.
Ślęza: Davis 19, Mielnicka 11, Strautmane 11, Zięmborska 9, Vihmane 9, Fiszer 6, Kraker 5, Kulińska 5, Jeziorna 0. Jasik DNP.
Półfinał
VBW Gdynia – Ślęza Wrocław 76:80 (19:21, 17:20, 24:27, 16:12).
VBW: Jakubiuk 24 (12 zb), Scott 18, Wrzesiński 12 (11 a), Ułan 9, Hobby 7, Maj 6, Piestrzyńska, Wysocka 0. Czurgiel, Zalewska DNP.
Ślęza: Mielnicka 22, Davis 16, Kraker 11, Vihmane 10, Kulińska 7, Strautmane 6, Zięmborska 5, Fiszer 3, Jeziorna 0. Jasik DNP.





