Aleksandra Mielnicka zostaje w Ślęzie Wrocław!

Jedna z najlepszych młodzieżowych koszykarek w Orlen Basket Lidze Kobiet, Aleksandra Mielnicka, związała się nową umową ze Ślęzą Wrocław. Reprezentantka Polski będzie występować w żółto-czerwonych barwach co najmniej przez najbliższe dwa lata. 

Miniony sezon w wykonaniu Aleksandry Mielnickiej był kolejnym rokiem ugruntowywania swojej pozycji w Orlen Basket Lidze Kobiet. 21-letnia zawodniczka zmieniła nieco swój profil gry, co przełożyło się na statystyki. Obwodowa 1KS-u oddała niespełna 60 rzutów mniej niż rok wcześniej i choć poprawiła swoją ogólną skuteczność z gry, to problemy w rzutach dystansowych sprawiły, że średnia punktów na mecz spadła z 11.1 do 9.1 punktu. Koszykarka z Kłodzka trafiła tylko 16 trójek, co można zrzucić na karb problemów zdrowotnych doskwierających tej młodej koszykarce. Nad ich wyeliminowaniem Mielnicka pracuje bardzo ciężko już od początku przerwy między sezonami.

– Okres między sezonami to idealny i w sumie jedyny czas, by skupić się w 100% na poprawie swojej formy fizycznej. W sezonie nie ma na to za bardzo czasu, bo tak naprawdę trzeba już wejść przygotowanym. Razem z trenerem Arturem Mielczarkiem skupiamy się na ogólnym wzmocnieniu ciała, ale przede wszystkim na przebudowie/naprawie moich kolan. Od dłuższego czasu mam problem właśnie z tymi stawami, dlatego dla mojego własnego komfortu grania chcemy, aby ten ból zniknął. Nie ukrywam, że przeszkadza to dość mocno w trakcie sezonu, więc robimy co w naszej mocy mając wielką nadzieję, że przełoży się to na efekty na boisku – mówi koszykarka 1KS-u. – Impulsem, by zacząć trenować nad formą fizyczną była rozmowa z fizjoterapeutą klubowym Andrzejem oraz trenerem Arkadiuszem Rusinem. Skupienie się na kolanach, a przy okazji reszta. W tej chwili mogę śmiało stwierdzić, że była to najlepsza z moich ostatnio podjętych decyzji. Na samym początku było naprawdę ciężko, ale po kilku treningach pokochałam to i stało się to nieodłączną częścią mojego obecnego życia. Wiem, że robię to tylko dla siebie, dla swojego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego. Emocje jakie przynosi jeden dobry trening są nie do opisania. Polecam każdemu! – Podkreśla Mielnicka.

Mimo tego, że zawodniczka Ślęzy we wrześniu skończy dopiero 22 lata, ma za sobą już pięć sezonów gry na parkietach Orlen Basket Ligi Kobiet. Inauguracja nadchodzącego sezonu Ekstraklasy będzie jej setnym meczem ligowym w żółto-czerwonych barwach, w trakcie których rzuciła 814 punktów i bez dwóch zdań w trakcie rozgrywek przekroczy barierę 1000 zdobytych oczek. Jednak Mielnicka wciąż podchodzi do gry i do życia z młodzieńczym entuzjazmem i ciekawością, wciąż ucząc się koszykówki i zdobywając doświadczenie na parkietach. Kolejnym bodźcem w rozwoju były występy w FIBA EuroCup Women i zderzenie z europejską koszykówką. To pozwoliło jej nabrać perspektywy na dalszy progres.

– Mam już za sobą 5 lat grania w Ślęzie na najwyższym szczeblu koszykówki w Polsce. Przede mną szósty, ostatni jako młodzieżowa zawodniczka. Czy czuję się jak weteran parkietów? Myślę że to jeszcze nie ten czas, żebym mogła określać się weteranką. Niektórzy mogą pomyśleć, że to początek mojej przygody w dorosłej koszykówce, jednak bardziej bym to nazwała etapem, gdzie już zaczynam walczyć o swoje na parkiecie. Początek był 2/3 lata temu, a zbliża się szósty sezon. Jeszcze wiele sezonów grania przede mną i uważam, że dopiero wtedy za kilka dobrych lat będę mogła nazwać się weteranką parkietów – tłumaczy zawodniczka 1KS-u.

Najlepiej rozwijać się w znanym środowisku i przy znanym trenerze. Zatem nic dziwnego, że Mielnicka zdecydowała się kontynuować grę w Ślęzie Wrocław i będzie reprezentować dalej żółto-czerwone barwy. A dlaczego podjęła taką decyzję? Najlepiej oddać głos samej zainteresowanej.

– Myślę, że odpowiedź jest prosta. Kocham Wrocław i nieraz mówiłam, że jest to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. Z Wrocławiem mam wiele niezapomnianych wspomnień i chwil, poznałam tu wspaniałych ludzi i czuję się w tym mieście jak w domu. Ale to tylko o mieście. Wybrałam Ślęzę z kilku głównych powodów. Jednym z nich jest przede wszystkim uczucie, że nadal mogę się tutaj rozwijać i doskonalić swoje koszykarskie umiejętności. Dla niektórych 5 lat w jednym klubie to może być dużo, owszem zgadzam się, jednak nie czuję potrzeby zmiany tego miejsca. Dostaję szansę na parkiecie i chcę ją nadal wykorzystywać. Następnym równie ważnym powodem są Kibice. Nieraz słyszałam: „Ola, macie wspaniałych kibiców i przyjeżdżając do Wrocławia wiemy, że dostaniecie ogromne wsparcie i będzie nam ciężko grać przy pełnych trybunach”. Jest to całkowita prawda. Wsparcie, jakie dostaje każda zawodniczka, bez wyjątków, jest czymś nie do opisania. Nieważne czy wygrywamy, czy powinie nam się noga, nikt nas nie skreśla. Taki jest sport, pełen wzlotów i upadków. Aby ktoś mógł wygrać to ktoś niestety musi przegrać. Wy, Drodzy Kibice jesteście zawsze na dobre i na złe. W tym miejscu chciałabym Wam za to ogromnie podziękować. Powodów, dla których zdecydowałam się tu zostać jest wiele, ale ostatnim z tych najważniejszych jest ciągły rozwój Ślęzy jako klubu. Na przestrzeni ostatnich sezonów Ślęza odnosi coraz więcej sukcesów. Klub daje super możliwości do pracy, przy czym zarząd nadal stara się o jeszcze lepsze warunki do tego. Możliwości grania w Eurocupie Ślęza nie dostała za darmo. Była to ciężka praca wszystkich osób, nie tylko zawodniczek. Była to droga pełna prób i błędów, dzięki której teraz mamy zaszczyt grać w europejskich pucharach – opowiada zawodniczka wrocławskiej drużyny.

Przed Aleksandrą Mielnicką ostatni sezon w roli młodzieżowca. Ze Ślęzą związała się na kolejne dwa lata i będzie reprezentować żółto-czerwone barwy co najmniej do końca sezonu 2027/2028. To idealny czas na to, aby nie ograniczać się tylko do bycia jedną najlepszych młodzieżowych koszykarek ligi, ale aby na stałe zameldować się w czołówce wszystkich zawodniczek Orlen Basket Ligi Kobiet. Dlatego też 21-letnia obwodowa zidentyfikowała najważniejsze aspekty do poprawy i poświęci na nie lato.

– Rzeczy do poprawy jest dużo, ale główną jest przede wszystkim decyzyjność, by nie bać się brania ciężaru gry na siebie. Pracuję również nad ułożeniem ręki, aby skuteczność była lepsza i częściej trafiać do „okrągłego”. Jednak w tym momencie najważniejsza jest dla mnie wspomniana wcześniej naprawa kolan, bo bez nich będzie cieżko pracować nad czymkolwiek innym. Chcę być szybsza, zwinniejsza i nieprzewidywalna w nadchodzącym sezonie, dlatego teraz pracuję nad moją fizycznością – tłumaczy Mielnicka.

Koszykarka z Kłodzka przez minione lata stała się postacią, bez której trudno wyobrazić sobie Ślęzę Wrocław. Odczuwalne na każdym kroku wsparcie wrocławskiej publiczności to bez dwóch zdań ogromny atut 1KS-u i sprawia on, że zawodniczki z utęsknieniem czekają inauguracji sezonu. Nie inaczej jest w przypadku Aleksandry Mielnickiej.

– Nie mogę się doczekać, aż znów usłyszę doping na naszej hali we Wrocławiu i na samą myśl uśmiech pojawia się na twarzy. Jeszcze trochę czasu jest, ale powoli małymi krokami zbliżamy się do pierwszego gwizdka. Do zobaczenia Żółto-Czerwona Rodzino! Let’s Go Ślęza!!! – Kończy koszykarka żółto-czerwonych.

Aleksandra Mielnicka to trzecia zawodniczka w kadrze Ślęzy Wrocław na sezon 2026/2027 Orlen Basket Ligi Kobiet. Wcześniej klub ogłosił pozostanie we Wrocławiu kapitan 1KS-u Digny Strautmane i Zuzanny Kulińskiej.

Aleksandra Mielnicka
ur. 5 września 2004 r. w Kłodzku
wzrost: 176 cm
pozycja: obwodowa
przebieg kariery:
2017-obecnie: MKS MOS Wrocław
2022-obecnie: Ślęza Wrocław

Zuzanna Kulińska na dłużej w Ślęzie Wrocław

Zuzanna Kulińska podpisała nową umowę ze Ślęzą Wrocław i pozostanie częścią drużyny w rozgrywkach 2026/2027 Orlen Basket Ligi Kobiet. Dla 25-letniej obwodowej będzie to drugi sezon w żółto-czerwonych barwach.

Kulińska dołączyła do zespołu z Wrocławia po krótkim epizodzie we włoskim Basket Girls Ancona z założeniem, że w Ślęzie będzie ważnym zadaniowcem od trudnej pracy w obronie, gry z energią i zaangażowaniem w każdej akcji spędzonej na parkiecie. W pierwszej części sezonu 25-letnia zawodniczka wywiązywała się dobrze z zadań defensywnych, ale brakowało jej skuteczności w ataku. Karta zdecydowanie odwróciła się w drugiej połowie rozgrywek – od grudniowego meczu z KSSSE Eneą AJP Gorzów Wielkopolski, Kulińska notowała średnio 5 punktów więcej, trafiając 11 procent rzutów więcej, w tym poprawiając się z dystansu aż o 19 procent. To bardzo dobry prognostyk przed nowym sezonem, w którym nie trzeba będzie już zapoznawać się z nowym systemem, zasadami i otoczeniem.

– Z każdym meczem czułam, że rozwijam skrzydła i miałam przebłyski, które motywują mnie do dalszej pracy. Jestem bardzo wdzięczna za każdą minutę na parkiecie i nie mogę się doczekać, co przyniesie kolejny sezon – mówi Kulińska.

Koszykarka 1KS-u zaskarbiła sobie sympatię kibiców swoją ogromną determinacją, pozytywnym nastawieniem i niezliczonymi chwilami poświęconymi na interakcję z fanami 1KS-u. Śmiało można powiedzieć, że sympatia ta jest odwzajemniona.

– Czuję się częścią społeczności, Ślęzowej rodziny. Atmosfera na meczach jest genialna, mam nadzieję że nasza gra sprawi, że frekwencja cały czas będzie rosnąć. Mamy bardzo dobrą, rodzinną kulturę w klubie. Kochanych kibiców, którzy jeżdżą za nami po całej Polsce i wspierają nas na dobre i na złe. Na mecze przychodzą całe rodziny, jest mnóstwo zaangażowanych dziewczynek z grup młodzieżowych – podkreśla obwodowa żółto-czerwonych.

Co jeszcze zadecydowało o tym, że Kulińska zostaje we Wrocławiu na dłużej?

– Bardzo duży wpływ miało to, jak dobrze czuję się w Ślęzie. Pani prezes wie, jak zadbać o zawodniczki i kieruje klub na właściwe tory. Koszykarki Ślęzy są zaopiekowane, co bardzo sobie cenię i to aspekt, który miał dużą wagę przy podejmowaniu decyzji o pozostaniu w klubie. Oprócz tego mam potrzebę stabilności i cieszę się, że mogę spędzić w tym klubie drugi sezon – tłumaczy Zuzanna Kulińska.

25-letnia zawodniczka wciąż ma przestrzeń na rozwój i poprawę swoich umiejętności. W nadchodzącym sezonie Orlen Basket Ligi Kobiet powinna odgrywać jeszcze większą rolę w rotacji drużyny prowadzonej przez trenera Arkadiusza Rusina, który zadbał o to, aby Kulińska nie nudziła się podczas przerwy między rozgrywkami.

– Na offseason dostałam od trenera zadanie specjalne, aby popracować nad grą tyłem do kosza. To świetne wyzwanie, bo słynę z wszechstronności, a ten element wpływa pozytywnie na tę cechę. Oprócz tego wiadomo, że latem można wrócić do fundamentów – kontroli piłki i wykończeń spod kosza. Dodatkowo obrałam sobie za cel poprawę pracy nóg i skuteczności rzutów po koźle oraz w ruchu – kończy koszykarka 1KS-u.

Zuzanna Kulińska to druga zawodniczka Ślęzy Wrocław w kadrze na sezon 2026/2027 Orlen Basket Ligi Kobiet. Wcześniej nowy kontrakt z klubem podpisała kapitan drużyny Digna Strautmane.

Zuzanna Kulińska
ur. 5 stycznia 2001 r. w Gdyni
wzrost: 178 cm
pozycja: obwodowa
przebieg kariery:
2015-2018: VBW Gdynia
2019-2021: University of Colorado (NCAA, USA)
2021-2023: McNeese State University (NCAA, USA)
2023/2024: KGHM BC Polkowice
2024/2025: Polski Cukier AZS UMCS Lublin
2025: Basket Girls Ancona (Włochy)
2025-obecnie: Ślęza Wrocław

Kapitan zostaje na pokładzie! Digna Strautmane na dłużej w Ślęzie

Kapitan drużyny koszykarek Ślęzy Wrocław w sezonie 2025/2026, Digna Strautmane, podpisała nową umowę, wiążąc się z klubem na rozgrywki 2026/2027. Dla 27-letniej reprezentantki Łotwy będzie to czwarty sezon w żółto-czerwonych barwach.

Bardzo rzadko zdarza się, aby w jakimkolwiek polskim klubie zagraniczna koszykarka występowała tak długo, jak Digna Strautmane w 1KS-ie. Obecnie jedyną aktywną zawodniczką, która na lata zadomowiła się w swoim zespole jest Jovana Popović. Jeśli Serbka przedłuży kontrakt z Eneą AZS-em Politechniką Poznań, to będzie już siódmy sezon z rzędu w barwach wicemistrzyń Polski. Łotewska skrzydłowa Ślęzy we wrześniu rozpocznie swoje czwarte rozgrywki w żółto-czerwonych barwach i wszystko wskazuje na to, że po ich zakończeniu będzie najdłużej grającą dla żółto-czerwonych koszykarką z zagranicy.

– Wiem, że cztery lata w jednym klubie dla zawodniczki zagranicznej to coś nietypowego, ale dla mnie Ślęza to coś więcej niż klub. Ludzie sprawiają, że jest to coś znacznie bardziej specjalnego. Czuję wsparcie na każdym kroku, na dobre i na złe. I oczywiście Wrocław to świetne miejsce do życia – mówi Digna Strautmane.

Łotyszka związała się ze Ślęzą na dłużej nie tylko ze względu na wsparcie kibiców i niewątpliwe atuty Wrocławia. Dla kapitan 1KS-u pomimo zdobytego Pucharu Polski miniony sezon odbiegł od przedsezonowych oczekiwań.

– Oczywiście ważną rolę w decyzji o podpisaniu nowej umowy mieli ludzie związani z klubem i wysoki profesjonalizm całej organizacji. Czuję się tu bezpiecznie i wiem, że jestem częścią żółto-czerwonej rodziny. Ale czuję też, że mam tutaj niedokończone sprawy po tym, jak po raz kolejny zakończyliśmy sezon na czwartym miejscu. Miałyśmy naprawdę dobrą drużynę, ale ostatecznie nie byłyśmy w stanie zrealizować naszych celów, co daje mi 100 razy więcej motywacji do tego, aby wrócić tutaj w nadchodzącym sezonie. Chcę być lepsza i chcę, aby nasza drużyna lepiej skończyła najbliższe rozgrywki – tłumaczy Strautmane.

Skrzydłowa Ślęzy ma za sobą najlepszy sezon jeżeli chodzi o zdobycze punktowe, na przestrzeni 30 meczów zdobywając średnio 11.4 oczka. Stało się to jednak kosztem skuteczności rzutów z gry, bo ta spadła z 43.7 na 41.6 procent. Przyczyniła się do tego celność prób zza łuku – Strautmane oddała ich aż 186, trafiając tylko 31.7 proc., aż o 6 mniej niż w swoim pierwszym sezonie w żółto-czerwonych barwach. Trzeba jednak zauważyć, że po raz pierwszy od debiutanckiego sezonu na uczelni Syracuse 27-letnia koszykarka oddała w sezonie ponad 300 rzutów.

Kapitan 1KS-u miała na swoim koncie kilka świetnych spotkań, jak chociażby 15 punktów, 11 zbiórek i 4 asysty w wygranej z Artego Bydgoszcz czy 21 oczek, 6 desek, 4 asysty i 2 bloki w Krakowie przeciwko Wiśle. Łącznie dziewięć razy zdobyła 15 lub więcej punktów w meczu. Ale przydarzyło się jej też parę gorszych występów, w których wskaźnik EVAL nie przekroczył pięciu. Zawodniczka żółto-czerwonych latem chce pracować nad zminimalizowaniem labilności swojej formy.

– Tego lata zamierzam skupić się przede wszystkim na sferze mentalnej, bo to jest niezwykle istotne w trakcie najważniejszych spotkań sezonu. Będę miała też czas na to, aby popracować nad swoją techniką i przygotowaniem fizycznym, bo przede mną gra dla reprezentacji Łotwy w koszykówce 3×3 – mówi koszykarka Ślęzy. Strautmane będzie można zobaczyć podczas Mistrzostw Świata w koszykówce 3×3, które już 1 czerwca rozpoczną się na Placu Defilad w Warszawie. Łotyszki znalazły się w grupie z Chinkami, Niemkami, Włoszkami i reprezentacją Filipin.

Digna Strautmane to pierwsza koszykarka w kadrze Ślęzy Wrocław na nadchodzący sezon Orlen Basket Ligi Kobiet. W kolejnych tygodniach klub będzie informował o kolejnych zakontraktowanych nazwiskach.

Digna Strautmane
ur. 
18 września 1998 w Rydze (Łotwa)
wzrost: 
188 cm
pozycja: 
silna skrzydłowa
przebieg kariery:
2014-2017: TTT Ryga (Łotwa)
2017-2021: Syracuse Orange (NCAA, USA)
2021/2022: Georgia Tech Yellow Jackets (NCAA, USA)
2022: Ringwood Hawks (NBL1, Australia)
2022/2023: Olympiakos Pireus (Grecja)
2024: Ringwood Hawks (NBL1, Australia)
2023-obecnie: Ślęza Wrocław

Teresa Swędrowska patronką wrocławskiego tramwaju. MPK uhonorowało legendę Ślęzy

Przez lata jej imię skandowali kibice Ślęzy Wrocław oraz reprezentacji Polski, a od teraz będzie je nosił tramwaj wrocławskiego MPK. Spółka kontynuuje tradycję nadawania swoim pojazdom imion osób szczególnie zasłużonych dla Wrocławia. Kolejną patronką tramwaju została jedna z najwybitniejszych postaci w historii wrocławskiego sportu – Teresa Swędrowska (z domu Kępka).

Pierwsze kroki w barwach Ślęzy Wrocław stawiała jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności. W sezonie 1976/1977 rozegrała pierwsze spotkania w drużynie walczącej o awans do Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej debiutowała w sezonie 1980/1981. Ze Ślęzą Wrocław sięgnęła po mistrzostwo Polski w 1987 roku oraz czterokrotnie zdobywała wicemistrzostwo kraju (1982, 1984, 1985, 1986). W 1989 roku wyjechała do Francji, gdzie reprezentowała barwy CJM Bourges Basket. Z francuskim klubem dwukrotnie zdobyła Puchar Francji (1990, 1991), po czym wróciła do Ślęzy na sezon 1994/1995. W reprezentacji Polski rozegrała 120 spotkań, a w barwach Ślęzy ponad 270. W trakcie swojej kariery zdobyła blisko 6000 punktów.

Po zakończeniu kariery zawodniczej pozostała aktywna w środowisku sportowym. Pracowała na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu oraz pełniła funkcję komisarza spotkań kobiecej Ekstraklasy z ramienia Polskiego Związku Koszykówki. Z powodzeniem startowała także w zawodach weteranów – maxibasketball – zdobywając m.in. mistrzostwo świata w kategorii +40 lat w 2005 roku oraz wicemistrzostwa Europy w kategoriach +40 lat (2006) i +45 lat (2008, 2010).

Teresa Swędrowska zmarła w 2012 roku w wieku 53 lat po długiej chorobie. Jej pamięć pozostaje żywa w środowisku sportowym i wśród mieszkańców Wrocławia, m.in. dzięki organizowanemu od 2014 roku turniejowi Wrocławska Iglica.

MPK Wrocław od lat konsekwentnie nadaje tramwajom imiona osób szczególnie ważnych dla historii Wrocławia.

To nie tylko symboliczny gest, ale również forma codziennego przypominania mieszkańcom o ludziach, którzy budowali tożsamość naszego miasta. Teresa Swędrowska bez wątpienia należy do tego grona. Była nie tylko wybitną sportsmenką, ale także osobą niezwykle ważną dla wielu pokoleń kibiców i całego środowiska koszykarskiego. Cieszymy się, że możemy w ten sposób oddać jej hołd – mówi Witold Woźny, prezes MPK Wrocław.

Nadanie imienia Teresy Swędrowskiej jednemu z wrocławskich tramwajów to również element miejskiej polityki pamięci o osobach, które swoją działalnością rozsławiały Wrocław w Polsce i poza jej granicami.

Teresa Swędrowska była ambasadorką wrocławskiej koszykówki i osobą niezwykle zasłużoną dla miasta. Przez lata reprezentowała Wrocław na parkietach w całej Polsce i za granicą, a jej osiągnięcia na trwałe zapisały się w historii sportu. Nadanie jej imienia tramwajowi to piękny i trwały wyraz pamięci, dzięki któremu kolejne pokolenia mieszkańców będą mogły poznawać osoby ważne dla historii naszego miasta – podkreśla Ryszard Kessler, wiceprezydent Wrocławia.

Dla środowiska Ślęzy Wrocław Swędrowska pozostaje jedną z najważniejszych postaci w historii klubu.

Była wybitną zawodniczką, ale także osobą niezwykle życzliwą i oddaną koszykówce. Przez lata budowała historię Ślęzy Wrocław i była częścią jednej z najważniejszych epok w dziejach klubu. Jej osiągnięcia i postawa na zawsze pozostaną ważną częścią tożsamości naszego klubu oraz wrocławskiej koszykówki. Bardzo się cieszymy, że jej nazwisko dołączy do grona patronów wrocławskich tramwajów – mówi Katarzyna Ziobro, prezes Ślęzy Wrocław.

Teresę Swędrowską wspominają także jej bliscy i przyjaciele, podkreślając nie tylko jej sportowe osiągnięcia, ale również charakter i relacje, jakie budowała z ludźmi.

Teresa była nie tylko wybitną koszykarką i kapitanką zespołu, ale przede wszystkim wspaniałą koleżanką i osobą, którą wszyscy bardzo cenili. Razem reprezentowałyśmy Wrocław i przeżywałyśmy największe sukcesy Ślęzy – cztery wicemistrzostwa Polski i mistrzostwo kraju, które przez wiele lat pozostawało historycznym osiągnięciem klubu. Bardzo się cieszę, że jej nazwisko będzie od teraz jeździło po Wrocławiu na tramwaju. To piękna inicjatywa i wyjątkowy sposób na zachowanie pamięci o Teresie oraz o tamtej drużynie i czasach, które dla wielu z nas były niezwykle ważne – wspomina Mariola Pawlak-Marzec, była zawodniczka Ślęzy Wrocław.

Z dużym wzruszeniem o patronce tramwaju mówił także jej mąż, Tomasz Swędrowski.

– Teresa była osobą bardzo skromną i jestem przekonany, że gdyby mogła dziś zobaczyć tę uroczystość, pewnie trochę by się zawstydziła, ale jednocześnie bardzo by się z tego cieszyła. Była z krwi i kości wrocławianką i przez całą swoją sportową karierę w Polsce była związana wyłącznie ze Ślęzą Wrocław. Dziś takie przywiązanie do klubu praktycznie się już nie zdarza. Ogromnie wzruszyło mnie również przeglądanie zdjęć Teresy przygotowywanych na tę uroczystość – to był powrót do pięknych czasów, pełnych sportowych emocji i ludzi, którzy byli wtedy obok niej. Dzisiejsza obecność tylu przyjaciół pokazuje, jak wiele znaczyła dla innych. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy doprowadzili do realizacji tego pięknego pomysłu – podsumowuje Tomasz Swędrowski, były siatkarz, dziennikarz sportowy i mąż patronki tramwaju.

Teresa Swędrowska dołączyła tym samym do grona legend sportu i wybitnych postaci związanych z Wrocławiem, które są już patronami tramwajów MPK. Wśród nich znajdują się m.in. Adam Wójcik, Ryszard Szurkowski, Wanda Rutkiewicz czy Konstanty Pociejkowicz.

Ślęza Wrocław czwartą drużyną w Polsce

Koszykarki Ślęzy Wrocław ambitnie goniły KSSSE Eneę AJP Gorzów Wielkopolski w drugim meczu o brązowy medal Orlen Basket Ligi Kobiet, ale ostatecznie przegrały rywalizację o brąz i ponownie zakończyły sezon na czwartym miejscu.

Wrocławianki podchodziły do drugiego aktu rywalizacji o brąz z czternastopunktowym deficytem i błyskawicznie mogły te straty znacząco zmniejszyć, lecz po celnej trójce Digny Strautmane na otwarcie meczu spudłowały kolejne trzy próby z dogodnych pozycji. Po drugiej stronie parkietu tego problemu nie miała Klaudia Gertchen, która do spółki z Courtney Hurt dała swojej drużynie prowadzenie 9:3. Ślęza za sprawą Mehryn Kraker i Aleksandry Mielnickej szybko odrobiła pięć punktów, lecz gorzowianki nie zamierzały się zatrzymać i po siedmiu minutach rywalizacji było 18:10 dla gospodyń.

Sytuacja żółto-czerwonych z trudnej zaczynała się robić bardzo trudna, ale koszykarki 1KS-u otrząsnęły się po tym ciosie i powróciły do gry. Zuzanna Kulińska wraz z Mielnicką odgrywały w tym momencie meczu ważną rolę, zmniejszając straty do czterech oczek. Dzięki trzem oczkom z linii rzutów osobistych autorstwa G’mrice Davis i Ketiji Vihmane po 10 minutach na tablicy widniał wynik 21:20.

Tuż po wznowieniu gry Ślęza objęła prowadzenie za sprawą łotewskiej rozgrywającej, po czym nastąpił okres gry „wet za wet”. Raz punktowały gorzowianki, raz do swojego dorobku punkty dopisywały zawodniczki z Wrocławia. Kolejne siedem oczek duetu Hurt-Gertchen wyprowadziło KSSSE Eneę na prowadzenie 32:27, a po trafieniu Magdaleny Szymkiewicz kilka minut później było 36:30. Ostatni akcent drugiej kwarty należał do żółto-czerwonych, które dzięki serii 9:0 nie tylko odrobiły straty, ale i wyszły na prowadzenie. Obie drużyny skierowały się do szatni przy wyniku 42:39 dla Ślęzy, co było kroplą w morzu potrzeb brązowych medalistek z zeszłego sezonu, ale dawało im nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu po przerwie.

I właśnie z tą nadzieją żółto-czerwone wyszły do walki na rozpoczęcie drugiej połowy. Najpierw punkty zdobyła Strautmane, chwilę po niej Davis. Gorzowiankom zostało już tylko siedem punktów zapasu, a mógł być on jeszcze bardziej skromny gdyby nie strata Mielnickiej i pudło Strautmane w dwóch kolejnych posiadaniach 1KS-u. Zamiast tego KSSSE Enea AJP przetrwała najtrudniejszy moment, a Ślęza straciła swoją jedyną szansę na przejęcie inicjatywy. Ofensywa 1KS-u przez następne pięć minut nie zdobyła punktu, a w tym czasie podopieczne Dariusza Maciejewskiego odrobiły straty i wyszły na prowadzenie. Jasnym stało się, że choć żółto-czerwone mogą powalczyć o zwycięstwo w meczu, to na odrobienie strat z porażki w KGHM Ślęza Arenie nie ma zbyt wielkich szans. Ostatnim pozytywnym akcentem spotkania w wykonaniu wrocławianek był rzut z połowy boiska Ketiji Vihmane równo z syreną kończącą trzecią kwartę.

Ostatnia odsłona przebiegła już w aurze odroczonej celebracji drużyny z Gorzowa, do rozstrzygnięcia pozostała tylko kwestia końcowego wyniku. KSSSE Enea AJP ostatecznie zwyciężyła 70:65 i mogła świętować kolejny brązowy medal w historii tego klubu. Ślęza musiała zadowolić się drugim w ciągu trzech lat czwartym miejscem.

Pomimo niezadowalającego końca sezonu, rozgrywki 2025/2026 można uznać za udane, chociażby ze względu na historyczny, pierwszy Puchar Polski stojący w klubowych biurach. Na szersze podsumowania przyjdzie jeszcze czas.

Orlen Basket Liga Kobiet – mecze o 3. miejsce

Mecz nr 2

KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski – Ślęza Wrocław 70:65 (21:20, 18:22, 18:13, 13:10)
KSSSE Enea AJP: 
Hurt 23, Owusu 17, Gertchen 13, Szymkiewicz 11, Lebiecka 4, Telenga 2, Kuczyńska, Osborne, Kloska, Molik, Steblecka, Stasiak 0.
Ślęza: Vihmane 22, Mielnicka 12, Davis 11, Kulińska 7, Kraker 6, Strautmane 5, Zięmborska 2, Fiszer, Jeziorna 0. Jasik DNP.

Stan rywalizacji: 147:128 dla KSSSE Enei AJP.