Kulisy meczów finałowych z Wisłą Can-Pack Kraków

Zapraszamy do obejrzenia kulis z pierwszych dwóch meczów finału Basket Ligi Kobiet. We Wrocławiu dwukrotnie zwyciężała Ślęza: 71:65 oraz 73:57. 

Wyjazd dla kibiców do Krakowa

Organizujemy wyjazd dla kibiców na mecz Ślęzy Wrocław z Wisłą Can-Pack Kraków, który odbędzie się 29 kwietnia w Krakowie. 

Wszystkich tych, którzy są zdecydowani jechać do stolicy Małopolski, prosimy o kontakt SMS-owy pod numerem telefonu 791 883 754  podając imię i nazwisko. Wyjazd w sobotę o godzinie 9:00 sprzed hali AWF-u na terenie Stadionu Olimpijskiego. Początek meczu o godzinie 14:00. Przejazd w obie strony oraz bilet na mecz są bezpłatne. Nie organizujemy wyżywienia. Liczba miejsc jest ograniczona – decyduje kolejność zgłoszeń.

Bądźcie z nami! Pomóżmy naszym dziewczynom w walce o mistrzostwo Polski!

Uwaga!

W przypadku sobotniej porażki Ślęzy w Krakowie, na niedzielny mecz również będziemy organizować wyjazd.

„Byłyśmy drużyną i to jest klucz”

Oto, co po drugim meczu finału z Wisłą Can-Pack powiedzieli przedstawiciele obu drużyn.

Jose Ignacio Hernandez (trener Wisły Can-Pack): – Ślęza grała dziś zdecydowanie lepiej od nas. Była lepsza w obronie, ale szczególnie była lepsza pod względem mentalnym. Były bardziej agresywne. Musimy zmienić swoją mentalność, żeby wygrać tę rywalizację. Jest ciężko, ale ważne, żebyśmy wierzyli. Nasz cel to wygrać dwa mecze w Krakowie i i wrócić do Wrocławia. Będzie ciężko, bo Ślęza gra bardzo dobrze, tak jak przez cały sezon. Musimy zmienić wiele rzeczy w naszej grze.
Ziomara Morrison (zawodniczka Wisły Can-Pack): – Zagrałyśmy bardzo źle jako zespół. Musimy wiele zmienić, żeby być mistrzem Polski. Idziemy dalej, będziemy walczyć i naprawimy nasze błędy.
Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): – Cieszę się, że w tych dwóch meczach pokazujemy zespół, który cały czas jest ze sobą. Dzisiejsze spotkanie bardzo dobrze nam się ułożyło. Graliśmy skuteczną ofensywę. W defensywie, oprócz sytuacji pick’n’rollowych w pierwszej kwarcie, biliśmy się o pozycje, walczyliśmy cały czas. Podkreślałem to w przerwie, mobilizując dziewczyny do walki. Nie powinny nam się zdarzać takie sytuacje, jakie miały miejsce w czwartej kwarcie. Coś takiego może zburzyć cały mental zespołu i później ciężko się podnieść. Na szczęście nie było dziś takiej sytuacji. Przerwa przed kolejnym meczem jest dla nas za długa (śmiech). Chcielibyśmy od razu iść za ciosem. Mamy już plan na najbliższe dni, jak odpocząć i jak przygotować zespół. Jedziemy do Krakowa. Nie ukrywam, że chcemy tam skończyć ten finał.
Kourtney Treffers (zawodniczka Ślęzy): – Jestem bardzo dumna z drużyny. Grałyśmy bardzo dobrze, jak zespół, od pierwszej do ostatniej minuty. Każda zawodniczka dała energię. Byłyśmy drużyną i to jest nasz klucz. Nie możemy się jeszcze cieszyć, bo przed nami jeszcze wyjazd do Krakowa.

Do mistrzostwa jeszcze jeden krok!

Już tylko jedno zwycięstwo dzieli koszykarki Ślęzy od wywalczenia mistrzostwa Polski. W czwartek wrocławianki pokonały przed własną publicznością Wisłę Can-Pack Kraków 73:57 i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2-0. Kolejne spotkanie odbędzie się 29 kwietnia w Krakowie.

To był jeden z najlepszych występów Ślęzy w tegorocznych play-offach, mimo że w składzie zabrakło kontuzjowanej Nikki Greene. Wrocławianki zdominowały Wisłę i odniosły bardzo przekonujące zwycięstwo. Krakowianki, które bronią tytułu mistrzyń Polski, nie miały nic do powiedzenia. W pewnym momencie miejscowe prowadziły różnicą nawet 22 punktów. Świetne zawody rozegrała Marissa Kastanek, autorka aż 30 oczek.
Przez pierwsze dziesięć minut krakowianki trzymały się blisko Ślęzy. Na udane zagrania wrocławianek rywalki często znajdowały skuteczną odpowiedź. Obraz gry zmienił się w drugiej kwarcie. A wszystko za sprawą świetnej defensywy zespołu Arkadiusza Rusina.
W tym fragmencie gry przyjezdne zdobyły tylko siedem punktów, a przewaga Ślęzy urosła do 14. Na tym nie koniec świetnej gry wrocławianek. Po zmianie stron show dała Marissa Kastanek. W trzeciej kwarcie zdobyła aż 16 oczek. Jej trójki skutecznie podcinały skrzydła zawodniczkom Wisły Can-Pack. Na koniec tej części gry było już 57:35. Kibice byli w ekstazie.
Wysokie prowadzenie Ślęzy nieco rozprężyło wrocławianki, przez co w czwartej kwarcie przytrafiały się jej przestoje. Tę odsłonę Wisłą Can-Pack rozpoczęła do serialu punktowego 9:0. Po przerwie na żądanie trenera Arkadiusza Rusina krakowianki dostały kolejny cios – za trzy trafiła Zuzanna Sklepowicz. Aktualne mistrzynie Polski już się nie podniosły.
Rywalizacja o złoto przenosi się teraz do Krakowa. Na trzeci mecz trzeba poczekać do 29 kwietnia.
Ślęza Wrocław – Wisła Can-Pack Kraków 73:57 (20:14, 15:7, 22:14, 16:22)
Ślęza: Marissa Kastanek 30 (4), Agnieszka Kaczmarczyk 13 (1), Zuzanna Sklepowicz 10 (2), Sharnee Zoll-Norman 7, Agnieszka Majewska 7, Kourtney Treffers 4, Agnieszka Skobel 2, Kateryna Rymarenko, Magdalena Koperwas.
Wisła Can-Pack: Hin Ben Abdelkader 23 (4), Ewelina Kobryn 7, Vanessa Gidden 7, Ziomara Morrison 5, Claudia Pop 4, Olivia Szumełda-Krzycka 4, Sandra Ygueravide 3, Meighan Simmons 2, Magdalena Ziętara 2, Agnieszka Szott-Hejmej.
Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 2-0 dla Ślęzy. Kolejny mecz: 29 kwietnia (sobota), godz. 14:00 w Krakowie.

„Trzeba mieć krótką pamięć”

Oto, co po pierwszym meczu finału play-off powiedzieli przedstawiciele obu drużyn.

Jose Ignacio Hernandez (trener Wisły Can-Pack): – Zaczęliśmy to spotkanie bardzo dobrze. Graliśmy dobrze w obronie, zwłaszcza w pierwszej połowie, przez 17 minut ta defensywa była fantastyczna. Czasami nasza rotacja w składzie jest bardzo słaba. Kiedy uruchamiamy zawodniczki rezerwowe, nasz wynik idzie w dół. Ciężko mi to zrozumieć, ale biorę odpowiedzialność za to na siebie. Czasami jest to wręcz niewyobrażalne. Powinniśmy mieć więcej potencjału na ławce rezerwowych. Kiedy zmieniam nawet jedną zawodniczkę, to jest zła sytuacja dla nas. Tak znów było dzisiaj. Trzecią kwartę zaczęliśmy fatalnie, zniknęliśmy z parkietu. Ślęza była bardziej agresywna w tym czasie.
Sandra Ygueravide (zawodniczka Wisły Can-Pack): – Wiedziałyśmy, że Ślęza będzie grać u siebie bardzo twardo. Pierwszy mecz finału był bardzo ważny dla obu drużyn. Zaczęłyśmy bardzo dobrze, ale pozwoliłyśmy Ślęzie odrobić straty. Ślęza jest groźna, jeśli pozwoli się jej grać. Miałyśmy te same problemy, które przytrafiły się nam w Bydgoszczy i Lublinie. To zdarza się nam przez cały sezon. To jest finał. Nie możemy popełniać takich prostych i głupich błędów. To nasza wina. Nie grałyśmy agresywnie w trzeciej kwarcie, rywalki były lepsze. Wrocławianki były bardziej agresywne, a my nie byłyśmy na to gotowe. Myślę, że w następnym meczu musimy się poprawić, musimy dać z siebie wszystko i zagrać tak agresywnie, jak Ślęza dzisiaj. To nie koniec wojny, mamy kolejne mecze. Możemy pokonać Ślęzę. Kolejny mecz już jutro, będziemy gotowe.
 
Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): – Dziękuję za gratulacje. To był ciężki mecz dla nas, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy nie mogliśmy się przebić przez defensywę Wisły. Przegrywaliśmy trzynastoma punktami. Myślę, że ważny moment nastąpił w końcówce drugiej kwarty. Wróciliśmy na pięć punktów straty i można było zupełnie inaczej wejść do szatni i motywować zespół. Ciszę się z postawy zawodniczek z ławki. To jest coś, co nie szło nam w meczach z Polkowicami, bo czasami rezerwowe zdobywały tylko sześć punktów. Dziś rzuciły 32, także duży szacunek dla tych dziewczyn za to, że wyszły na boisko i nam pomogły. Po meczach z Polkowicami trener Maros Kovacik nauczył mnie jednej fajnej rzeczy. Krótka pamięć – to się liczy w play-offach. Jest 1-0, ale tak naprawdę to się dopiero zaczęło i zapominamy. Za chwilę robimy analizę i przygotowujemy się do kolejnego meczu.
Agnieszka Majewska (zawodniczka Ślęzy): – Bardzo się cieszę, że po nieudanej pierwszej połowie porozmawiałyśmy sobie w szatni. Zdałyśmy sobie sprawę, że trzecia kwarta to jest ostatni dzwonek. Musiałyśmy zaatakować, bo w innym przypadku rywalki odjechałaby nam na jeszcze więcej punktów. Cieszę się, że po raz kolejny przy słabym początku byłyśmy w stanie się podnieść. Ale tak jak powiedział trener, trzeba mieć krótką pamięć. Wiemy, że jutro Wisła będzie gotowa i to będzie ciężki mecz. Żeby zdobyć mistrzostwo, trzeba wygrać trzy mecze. Na razie mamy 1-0, a jutro naprawdę będzie ciężkie spotkanie.