Dominacja Ślęzy w derbach Dolnego Śląska

Ślęza Wrocław nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Isands Wichosia Jelenia Góra w meczu 15. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Już do przerwy żółto-czerwone zdobyły więcej punktów, niż gospodynie w całym spotkaniu.

Ślęza praktycznie od samego początku narzuciła swoje warunki gry. Wrocławianki w niewiele ponad minutę zdobyły 11 punktów z rzędu i doprowadziły do stanu 17:6. Od tego momentu zadaniem żółto-czerwonych było zbudowanie jak największego prowadzenia, żeby trener Arkadiusz Rusin mógł dać więcej czasu na parkiecie zawodniczkom, które zazwyczaj grają mniej. Koszykarki 1KS-u ten cel w stu procentach zrealizowały w drugiej kwarcie. Agresywna, stanowcza obrona wymuszała straty – dziewięć z dziesięciu kolejnych posiadań ofensywnych Isands Wichosia zakończyło się stratą. W tym czasie prowadzenie Ślęzy urosło do 38 punktów, a ostatecznie do przerwy na tablicy widniał wynik 63:16. Jeleniogórzanki w drugiej odsłonie zdobyły tylko dwa oczka.

Po wznowieniu gry trener Rusin tylko na chwilę wpuścił na parkiet G’mrice Davis, relatywnie krótko grały także pozostałe podstawowe zawodniczki 1KS-u. Tylko Aleksandra Zięmborska spędziła w akcji więcej niż 24 minuty, choć blisko tej bariery była także Aleksandra Mielnicka. Sporo gry otrzymały Zuzanna Kulińska, Julia Jeziorna i Iga Jasik. Ta pierwsza skończyła mecz z najwyższym wskaźnikiem EVAL, zaś 16-letnia Jasik zapisała przy swoim nazwisko trzy bloki i dwa przechwyty.

Wrocławianki po przerwie zdjęły nogę z gazu, co przełożyło się na więcej przestrzeni do gry dla ich rywalek. Koszykarki Isands Wichosia wykorzystały ten obrót wydarzeń i poprawiły swój dorobek punktowy, wygrywając czwartą kwartę 17:12. To jednak tylko zmniejszyło rozmiary i tak dotkliwej porażki. Ślęza zrealizowała wszystkie swoje założenia i już może spoglądać w kierunku piątkowego starcia w ramach Bank Pekao S.A. Pucharu Polski. Żółto-czerwone w ćwierćfinale tego turnieju zagrają z AZS-em UMCS-em Lublin.

Isands Wichoś Jelenia Góra – Ślęza Wrocław 49:103 (14:31, 2:32, 16:28, 17:12).
Isands Wichoś: Kosalewicz 16, Warsińska 14, Domka 11, Pawlukiewicz 6, Kurkowiak 2, Prokop, Stępień, Pilichowska, Byczkowska, Dżochowska 0. Wojciechowska DNP.
Ślęza: Kraker 19, Davis 18, Zięmborska 18, Kulińska 15, Vihmane 9, Strautmane 7, Jeziorna 7, Mielnicka 4, Jasik 4, Fiszer 2.

Ślęza znów dominuje w lidze

Koszykarki Ślęzy Wrocław bardzo pewnie pokonały Artego Bydgoszcz w meczu 10. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone ani przez chwilę nie pozwoliły rywalkom na przejęcie inicjatywy.

Wrocławianki w pierwszych minutach nie potrafiły znaleźć swojego rytmu w ofensywie, pudłując pięć z ośmiu pierwszych prób. Na szczęście dla nich, przyjezdne również nie grzeszyły skutecznością i w połowie premierowej odsłony Ślęza prowadziła 9:8. Siedem punktów z rzędu zdobytych przez koszykarki 1KS-u na przestrzeni kolejnych dwóch minut otworzyło mecz na dobre. Zespół z Bydgoszczy odpowiedział co prawda pięcioma oczkami, ale ostatnie słowo należało do gospodyń, które zakończyły tę część meczu prowadzeniem 20:13.

Po wznowieniu gry żółto-czerwone zabrały się za budowanie przewagi. Pomogła w tym wydatnie seria punktowa 15:2, po której na tablicy widniał wynik 35:17. Na tym jednak Ślęza nie zamierzała poprzestać, konsekwentnie pracując po obu stronach parkietu. Podopieczne Arkadiusza Rusina ponownie nie miały dobrego dnia jeśli chodzi o dyspozycję zza łuku, lecz pod koszem były nie do zatrzymania. To właśnie łatwe punkty z pomalowanego napędziły ostatnią passę 1KS-u w pierwszej połowie. Wrocławianki zdobyły 11 oczek bez odpowiedzi rywalek i do przerwy „zdublowały” koszykarki Artego, schodząc do szatni przy wyniku 51:25.

Zadaniem Ślęzy po przerwie było dopilnowanie, żeby praca wykonana w pierwszych dwudziestu minutach nie poszła na marne. I niezależnie od tego, jaki zestaw desygnowany przez Arkadiusza Rusina przebywał na parkiecie, to zadanie udawało się realizować. Co więcej – przewaga żółto-czerwonych systematycznie rosła, bo Artego nie było w stanie znaleźć odpowiednich rozwiązań w obronie. Pod koniec trzeciej kwarty było już 71:36.

Ten sam scenariusz wydarzył się w ostatniej części spotkania. Przewaga Ślęzy urosła jeszcze o kilka punktów głównie za sprawą przełamania z dystansu. Impuls do trafiania zza łuku dała Zuzanna Kulińska, chwilę później trójkę dołożyła Digna Strautmane. Kropkę nad i postawiła Mehryn Kraker, trzykrotnie skutecznie rzucając zza linii 6,75 m. W efekcie wrocławianki zwyciężyły aż 92:51, drugi mecz z rzędu wygrywając ponad 40 punktami.

Po trudnym spotkaniu z Movistarem Estudiantes pewny triumf nad Artego pozwolił trenerowi Rusinowi na szeroką rotację. Żadna z jego zawodniczek nie spędziła na parkiecie więcej niż 27 minut, a po raz kolejny sporo czasu w akcji dostały Iga Jasik i Julia Jeziorna. Wrocławianki teraz znów muszą skupić się na rywalizacji z Estudiantes, która przenosi się do Madrytu. Rewanżowe spotkanie pierwszej rundy play-off w stolicy Hiszpanii rozpocznie się o godzinie 20:00.

Ślęza Wrocław – Artego Bydgoszcz 92:51 (20:13, 31:12, 20:13, 21:13).
Ślęza: Kraker 24, Davis 19, Strautmane 15 (11 zb), Mielnicka 13, Kulińska 11, Zięmborska 5, Jeziorna 3, Vihmane 2, Fiszer, Jasik 0.
Artego: Jones 12, Keller 12, Pawłowska 11, Danielewicz 8, Pokk 4, Pawlikowska 4, Sobiech, Szymkiewicz, Gliszczyńska 0.

Ślęza chce sprawić europejską niespodziankę

Koszykarki Ślęzy Wrocław w czwartek o godzinie 19:00 zagrają pierwszy mecz 1/16 finału FIBA EuroCup Women. W domowym starciu z hiszpańskim Movistar Estudiantes nie będą faworytkami, ale wygrana nie jest poza zasięgiem żółto-czerwonych.

Rywalki wrocławianek rozgrywają dwa zupełnie różne sezony na europejskich i ligowych parkietach. W FIBA EuroCup Women przegrały tylko raz, w pierwszej serii gier ulegając Angers 76:86. Pozostałe pięć starć zakończyło się zwycięstwem zespołu z Madrytu, dzięki czemu w rankingu po fazie grupowej zajęły 15. miejsce. Ślęza z bilansem 4-2 w tym zestawieniu znalazła się na 18. pozycji, tracąc cztery „małe punkty” do najlepszej ekipy z drugiej lokaty – Kibirkstis Vilnius. Zgoła odmiennie Hiszpanki prezentują się na parkietach Liga Feminina Endesa. Tam Movistar wygrał tylko jedno z dziesięciu spotkań, zamykając stawkę. To tylko pokazuje, jak mocną i wyrównaną ligą jest liga hiszpańska, bo w zespole Estudiantes nie brakuje gwiazd europejskiego formatu.

Polscy kibice z pewnością rozpoznają przede wszystkim Aleksandrę Stanaćev, która spędziła trzy sezony w AZS-ie UMCS-ie Lublin. Reprezentantka Serbii w drużynie Movistaru jest odpowiedzialna głównie za rozgrywanie i z tego zadania wywiązuje się bardzo dobrze, rozdając 5.5 asysty na mecz (wszystkie statystyki dotyczą FIBA EuroCup Women – red.). Ciężar zdobywania punktów spoczywa na barkach trzech zawodniczek. Frieda Buhner, 21-letnia Niemka, to jeden z największych talentów w kadrze naszych zachodnich sąsiadów. Dla mierzącej 186 cm skrzydłowej to drugi sezon w Estudiantes. W tegorocznych rozgrywkach legitymuje się średnimi na poziomie 16.8 punktu i 5.8 zbiórki, a to wszystko na znakomitej skuteczności 52 proc z gry.

Obok Buhner pod koszem dominuje Nneka Ezeigbo. Amerykanka z nigeryjskim paszportem jest bardzo blisko średniego double-double – 14.3 oczka i 9.8 zbiórki, a przy tym ma też bardzo dobrą intuicję jeśli chodzi o przechwyty. W trzech z sześciu meczów zanotowała co najmniej trzy przejęcia piłki, co jak na mierzącą 188 cm środkową jest znakomitym wynikiem. Trzecią z liderek punktowych Estudiantes jest Lisa Berkani, która dołączyła do zespołu pod koniec października. Za czasów gry w Meksyku przypisano jej pseudonim „El Tornado” za sprawą niewiarygodnej dynamiki, szalonych rzutów i faktu, że na parkiecie potrafi być absolutnie wszędzie. W decydującym o wygranej w grupie I meczu Francuzka rzuciła 27 punktów,  trafiając przy tym sześć trójek. Obwodowe Ślęzy będą mieć przed sobą jedno z najtrudniejszych zadań w sezonie.

A gdy te zawodniczki nie będą w formie rzutowej, wciąż można polegać na argentyńskiej rzucającej Juanie Camillon. 26-letnia zawodniczka ma w tym sezonie EuroCupu problemy z faulami, za każdym razem kończąc mecz z co najmniej trzema przewinieniami. Jednak gdy gra, to potrafi zdobywać punkty na różne sposoby i na pewno w dwumeczu dołoży kilkanaście oczek. Sporą niewiadomą jest dyspozycja najnowszej zawodniczki Estudiantes – Paige Crozon, która po wielu latach przerwy wraca do koszykówki 5×5. Crozon przez długi czas występowała tylko w odmianie 3×3, a teraz ma pomóc hiszpańskiej drużynie w ucieczce z dolnych rejonów tabeli.

– Myślę, że musimy być gotowe na bardzo szybką i fizyczną grę, bo taki styl charakteryzuje drużyny z Hiszpanii. Nie możemy się sugerować tym, że zamykają tabelę ligową, bo poziom naszej ligi i  ligi hiszpańskiej to dwa różne poziomy. Patrząc na to, kto gra w Estudiantes, jakie zawodniczki na europejskim poziomie, trzeba spodziewać się trudnego spotkania – mówi Dominika Fiszer.

Koszykarki Ślęzy szybko pozbierały się po przegranej 86:88 z MB Zagłębiem Sosnowiec, pokonując w Warszawie Polonię aż 107:53. Teraz przed nimi bez wątpienia najtrudniejsze z trzech wyzwań. Dla porównania – sosnowiczanki, które rywalizowały w EuroCupie z hiszpańskim BAXI Ferrol przegrały 83:90 w Sosnowcu i aż 49:92 w Hiszpanii. Żółto-czerwone wierzą jednak, że uda im się pójść w ślady AZS-u UMCS-u Lublin. Lublinianki na własnym parkiecie pokonały Hozono Global Jairis 75:61. W fazie play-off, gdzie o awansie decydują małe punkty z obu spotkań, każda zaliczka przed rewanżem jest na wagę złota.

– U siebie zawsze lepiej się gra, mamy wsparcie kibiców i na pewno będziemy starać się tutaj wygrać, aby do Hiszpanii pojechać nieco spokojniejsze. Natomiast moim zdaniem i ten mecz i rewanż będą spotkaniami, w których do samego końca sytuacja może być otwarta – podkreśla Fiszer.

Jeśli słowa rozgrywającej 1KS-u się sprawdzą, w czwartkowy wieczór w KGHM Ślęza Arenie będziemy świadkami prawdziwego święta koszykówki i wielkich emocji. Początek spotkania Ślęza Wrocław – Movistar Estudiantes o godzinie 19:00. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z meczu będzie można zobaczyć za darmo na sport.tvp.pl, a także w aplikacji TVP Sport.

Dominacja Ślęzy w stolicy

Koszykarki Ślęzy Wrocław pokonały Polonię Warszawa w meczu 9. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet. Żółto-czerwone już do przerwy zdobyły więcej punktów, niż Polonia w całym spotkaniu.

Koszykarki z Warszawy w pierwszej kwarcie toczyły ze Ślęzą dość wyrównaną walkę, nie pozwalając żółto-czerwonym zbudować wysokiego prowadzenia. Wrocławianki same utrudniały sobie to zadanie, popełniając proste straty i błędy w defensywie. Dobrze funkcjonował atak i to wystarczyło do objęcia siedmiopunktowej przewagi.

Spotkanie otworzyło się w drugiej odsłonie, gdy Ślęza podwoiła swoje prowadzenie w ciągu trzech minut. Sześć z tych oczek padło łupem G’mrice Davis, która radziła sobie z każdą formą obrony Polonii. Kolejna seria punktowa, tym razem 13:2 definitywnie przechyliła szale meczu na korzyść 1KS-u.

Zadaniem wrocławianek po przerwie było bezpieczne dowiezienie komfortowej przewagi do końcowej syreny i ta misja zakończyła się powodzeniem. Trener Arkadiusz Rusin mógł dać odpocząć Davis czy Mehryn Kraker, sporo czasu na parkiecie spędziły Iga Jasik i Julia Jeziorna. Obie zapisały się w protokole meczowym zdobywając punkty, dodatkowo 16-letnia podkoszowa Ślęzy zebrała aż osiem piłek w niespełna 10 minut.

Tak pewna wygrana była potrzebna żółto-czerwonym po bolesnej porażce z MB Zagłębiem Sosnowiec. Teraz przed koszykarkami 1KS-u kolejne trudne wyzwanie – w czwartek, 11 grudnia do KGHM Ślęza Areny przyjedzie zespół Movistar Estudiantes. Pierwsze starcie pierwszej rundy play-off FIBA EuroCup Women rozpocznie się o godzinie 19:00.

SKK Polonia Warszawa – Ślęza Wrocław 57:103 (23:30, 8:28, 18:23, 8:22).
SKK Polonia: Watson 13, Sosnowska 9, Wesołowska 7, Kusiak 6, Vitulova 6, Masłowska 5, Rogozińska 5, Puter 4, Zielińska 2, Barańska 0.
Ślęza: Davis 31 (12 zb), Strautmane 16, Zięmborska 15, Vihmane 11, Kraker 9, Mielnicka 7, Kulińska 5, Jasik 4, Fiszer 3, Jeziorna 2.

Zagłębie Sosnowiec na drodze koszykarek Ślęzy

W środę, 3 grudnia o godzinie 18:00 koszykarki Ślęzy Wrocław podejmą w KGHM Ślęza Arenie MB Zagłębie Sosnowiec. Spotkanie 8. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet będzie doskonałym testem potencjałów obu drużyn.

Przypomnijmy, że w kwietniu obie drużyny zmierzyły się ze sobą w rywalizacji o brązowy medal OBLK. Kwestię miejsca na najniższym stopniu ligowego podium w dwóch meczach rozstrzygnęła Ślęza, pokonując wówczas Zagłębie 83:64 i 70:54. Zarówno we Wrocławiu, jak i w Sosnowcu są aspiracje, aby powrócić do najlepszej czwórki w tegorocznych play-offach.

Po siedmiu seriach gier 1KS zajmuje drugą lokatę z bilansem pięciu wygranych i dwóch porażek, zaś MB ma obecnie bilans 4-3. Sosnowiczanki przegrały z AZS-em UMCS-em Lublin, Eneą AZS-em Poznań i KSSSE Eneą AJP Gorzów Wlkp. To właśnie odmienne zakończenia pojedynków z drużyną z Poznania rozdzielają środowych rywali w ligowej tabeli. Żółto-czerwone w stolicy Wielkopolski stoczyły zacięty, lecz zwycięski mecz. Koszykarki ze Śląska uległy podopiecznym Wojciecha Szawarskiego 78:84.

Od czasu rywalizacji o brąz w obu drużynach zmieniło się bardzo wiele. Za wyniki zespołu z Sosnowca odpowiada teraz Piotr Gliniak, a ze składu, który zajął czwarte miejsce, zostały cztery koszykarki. Najstarszą z nich jest Aleksandra Kuczyńska, dla której jest to pierwszy sezon w roli „seniorki”. Pozostałe zawodniczki to Nadia Kłobukowska, Nina Micek i Maria Burliga. Ta ostatnia w wieku 18 lat notuje bardzo dobry sezon, legitymując się statystykami na poziomie 7.7 punktu, 7.9 zbiórki i 2.6 bloku. Mierząca 185 centymetrów zawodniczka jest najlepiej punktującą Polką w rotacji trenera Gliniaka.

Trzy pierwsze opcje ofensywne MB Zagłębia to koszykarki zagraniczne. Pierwsza, Sydney Taylor, to jednocześnie najlepiej punktująca zawodniczka całej Orlen Basket Ligi Kobiet. Amerykanka bierze na siebie bardzo dużo rzutów, zamieniając je na 26 oczek na mecz. 24-letnia skrzydłowa potrafi zdobywać punkty na każdy możliwy sposób, trafiając przy tym ponad 50 proc. swoich prób. Zatrzymanie jej będzie bez dwóch zdań najtrudniejszym zadaniem dla defensywy 1KS-u. Co prawda Taylor w dwóch ostatnich meczach – z Baxi Ferrol w EuroCupie i Wisłą Kraków w OBLK zagrała słabo, to absolutnie nie można jej lekceważyć.

Podobnie zresztą jak Catherine Reese, druga Amerykanka w talii trenera Gliniaka. O ile Taylor preferuje grę na obwodzie, to Reese dominuje przede wszystkim pod koszem. Podkoszowa MB Zagłębia ma średnie na poziomie double-double – 18 punktów i 11 zbiórek na mecz. Była koszykarka Kangoeroes Mechelen w Krakowie zaliczyła znakomity występ: 26 oczek, 20 zbiórek i 3 asysty. To był jej czwarty występ z dwucyfrową liczbą punktów i zbiórek w tym sezonie ligowym, a wliczając EuroCup już siódmy. Za kreowanie Amerykankom optymalnych pozycji do rzutu odpowiada Chorwatka Matea Tadić. 26-letnia rozgrywająca doskonale czuje się nie tylko w roli dyrygentki poczynań ofensywnych MB Zagłębia, ale i w pracy po drugiej stronie parkietu. Po siedmiu kolejkach jest zdecydowaną liderką ligowej klasyfikacji w przechwytach – ma ich 27, aż o 8 więcej niż kolejne zawodniczki w zestawieniu. Tadić plasuje się również na drugiej pozycji jeśli chodzi o asysty, ustępując tylko Brittney Brown z Enei AZS-u Poznań.

Mówiąc o drużynie MB Zagłębia nie sposób nie wspomnieć o trzech zawodniczkach, które latem zamieniły Wrocław na Sosnowiec. Martyna Pyka, Natalia Kurach i Martyna Kozik z pewnością zostaną ciepło przywitane przez publiczność w KGHM Ślęza Arenie. W akcji zobaczymy jednak tylko dwie z trzech byłych żółto-czerwonych. Jak czytamy na profilu sosnowiczanek na Facebooku, Kozik z powodu kontuzji opuści to spotkanie. W nowym otoczeniu Pyka notuje 6.7 punktu, 2.6 zbiórki i 2.6 asysty, Kurach zaś 4.7 punktu i 2.4 zbiórki. Polską rotację MB Zagłębia uzupełniają Ewelina Jackowska i Klaudia Niedźwiedzka – dwie doskonale znane kibicom zawodniczki podkoszowe.

Jak zatem doskonale widać, trener Gliniak dysponuje szerokim i zbalansowanym składem. Oczywiście kluczem będzie zatrzymanie Taylor i Reese oraz ograniczenie Tadić, ale każda z polskich koszykarek MB Zagłębia jest w stanie dołożyć swoją cegiełkę do gry sosnowiczanek. Przed Ślęzą bardzo trudne zadanie w defensywie – tylko VBW Gdynia zdobywa więcej punktów na mecz od najbliższych rywalek 1KS-u. Tylko pełna koncentracja i całkowita realizacja założeń przygotowanych na ten mecz przez trenera Arkadiusza Rusina pozwoli Ślęzie cieszyć się z wygranej. Jedno jest pewne – w środowy wieczór w KGHM Ślęza Arenie będzie bardzo, bardzo gorąco.

Początek meczu Ślęza Wrocław – MB Zagłębie Sosnowiec w środę, 3 grudnia o godzinie 18:00. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z meczu będzie można zobaczyć na platformie emocje.tv w systemie PPV. Miesięczny abonament kosztuje 34 zł, dzienny pakiet 15 zł.