Ślęza chce postawić europejską kropkę nad i
W czwartek o godzinie 18:00 koszykarki Ślęzy Wrocław rozegrają ostatnie starcie fazy grupowej FIBA EuroCup Women. Żółto-czerwone podejmą w KGHM Ślęza Arenie szwajcarski Elfic Fribourg.
Wrocławianki są właściwie pewne awansu do kolejnej rundy rozgrywek. Dzięki okazałym zwycięstwom na Beroe Stara Zagora i Elficiem w Szwajcarii bilans małych punktów jest na tyle korzystny, że nawet w przypadku porażki Ślęza najprawdopodobniej będzie grać dalej. Tylko bardzo, bardzo wysoka porażka mogłaby odmienić los 1KS-u. Gra zatem nie do końca toczy się o awans, ale przede wszystkim o rozstawienie w kolejnej fazie rozgrywek.
FIBA EuroCup Women nie organizuje bowiem losowania drabinki po fazie grupowej. Cztery drużyny z Euroligi dołączają do 28 zespołów EuroCupowych i na tej podstawie tworzony jest ranking. Spadkowicze zajmują w nim miejsca 1-4, 12 zwycięzców grup lokaty 5-16, wiceliderzy pozycje 17-18, a ostatnimi kwalifikantami są cztery najlepsze trzecie drużyny pierwszego etapu rozgrywek. Na podstawie tego rankingu 1 drużyna gra z 32 i tak dalej. Choć przed ostatnią kolejką nie sposób jest przewidzieć, jak ostatecznie ułoży się cały ranking, pewne rzeczy są bardziej prawdopodobne niż inne. I tak w przypadku wygranej bardzo możliwe jest starcie Ślęzy z jednym z hiszpańskich zespołów – Perfumerias Avenida czy Movistar Estudiantes bądź naszpikowanym gwiazdami Athinaikosem z Kamilą Borkowską w składzie. Porażka będzie oznaczać pojedynek z jednym ze spadkowiczów z Euroligi.
– Wiemy, że zwycięstwo daje nam gwarancję drugiego miejsca i to na dobrym rozstawieniu, ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia w perspektywie kolejnej fazy rozgrywek. Drużyny z pierwszych miejsc mogą się różnie poukładać i myślę, że na dole tej dwunastki będzie więcej tuzów niż na górze. To jest przede wszystkim kolejny mecz, który ma nas przygotowywać do lepszej gry, bo przed przerwą na kadrę dwa ostatnie mecze były dalekie od idealnych – mówi Arkadiusz Rusin.
Zgodnie ze słowami szkoleniowca Ślęzy, w czwartkowy wieczór na parkiecie KGHM Ślęza Areny nie będzie żadnych kalkulacji. Oba zespoły będą chciały wygrać ten mecz i, jak pokazała pierwsza połowa spotkania w Szwajcarii, Ślęza nie może zlekceważyć rywalek. Choć wrocławianki pokonały Elfic we Fryburgu aż 96:74, to do przerwy prowadzenie wynosiło tylko cztery punkty, a gra wybitnie się żółto-czerwonym nie układała. Dopiero po przerwie podopieczne Arkadiusza Rusina skutecznie narzuciły rywalkom swoje warunki i przechyliły szale meczu na swoją korzyść. O koncentrację apeluje Aleksandra Zięmborska.
– Nie podchodzimy do tego meczu na luzie, ale bez dwóch zdań pomaga nam fakt, że ten awans jest bardzo blisko. Będziemy miały spokojniejsze głowy, myślę, że dzięki temu będzie lepsza skuteczność, większe flow, bo ten stres związany z koniecznością wygranej nie odegra aż tak dużej roli – mówi skrzydłowa Ślęzy.
– Na pewno mecz w Szwajcarii był dobry w naszym wykonaniu. Znamy ich mocne strony i też te, które staraliśmy się uwypuklić we Fryburgu. Będziemy starali się realizować ten sam plan, co wtedy – podkreśla trener 1KS-u.
Mocne strony Szwajcarek to przede wszystkim dwie koszykarki z USA. Koi Love i Nia Clouden zdobywają w EuroCupie ponad 20 punktów na mecz. Ta pierwsza dodaje do tego ponad 12 zbiórek co spotkanie, z kolei druga rozdaje 3.4 asysty i trafia 40 proc. rzutów za trzy. Trener Romain Gaspoz praktycznie nie zdejmuje swoich amerykańskich zawodniczek z parkietu – Clouden tylko raz nie zagrała pełnych 40 minut, a i w tym jednym przypadku spędziła w grze tylko o 74 sekundy mniej. Love ma w nogach 192 z 200 możliwych minut. Trzecią tak eksploatowaną zawodniczką jest reprezentantka Macedonii Andjelika Mitrashinovikj. Rozgrywająca zespołu z Fryburga gra średnio 36,5 minuty, w tym czasie do 12.6 punktu dodając 6.2 asysty i 2 przechwyty.
Problem szkoleniowca drużyny z Fryburga polega na braku innych solidnych opcji w ataku. Spoza wyżej wymienionej trójki najlepiej punktuje 19-letnia Julija Matić, lecz na jej 9.5 punktu na mecz składają się dwa występy po 17 oczek i trzy, w których nie zdobyła nawet pięciu punktów. Jednym z tych trzech starć był mecz ze Ślęzą. Pozostałe koszykarki Elfica odgrywają marginalną rolę w rotacji, co jest naturalnym efektem tak mocnego stawiania na swoje gwiazdy. Te na pewno muszą odczuwać kumulujące się zmęczenie i z pewnością wpłynęło to na wynik meczu Szwajcarek z Beroe Stara Zagora w 5. serii gier. Beroe, czerwona latarnia grupy L, na pięć minut przed końcem prowadziło 67:60, lecz zespół z Fryburga znalazł w sobie wystarczająco dużo energii, aby odwrócić losy meczu i wygrać 78:74.
Faworytem czwartkowego pojedynku są wrocławianki, lecz na pewno czeka je trudna przeprawa. Awans z grupy L, który był celem Ślęzy przed rozpoczęciem rozgrywek, jest na wyciągnięcie ręki. Żółto-czerwone wiedzą, że pomimo tego trzeba zagrać konsekwentnie przez 40 minut i postawić kropkę nad i.
– Mamy nadzieję, że powtórzymy wyczyn ze Szwajcarii w naszej hali. Oczywiście nie możemy patrzeć na to, że wygrałyśmy tam tak dużą różnicą punktów i będzie łatwo, bo łatwo na pewno nie będzie. Trzeba pokazać, że potrafimy grać w koszykówkę i wierzę też, że kibice pomogą nam w osiągnięciu naszego celu – kończy Zięmborska.
Początek meczu Ślęza Wrocław – Elfic Fribourg w czwartek, 27 listopada o godzinie 18:00 w KGHM Ślęza Arenie. Bilety w cenie 30 i 15 zł można kupić za pośrednictwem platform Empik Bilety oraz Going., a także w dniu meczu w kasie hali. Dzieci do 6 roku życia wchodzą na trybuny za darmo, wystarczy pobrać bilet w kasie hali. Transmisję z meczu będzie można zobaczyć za darmo na sport.tvp.pl, a także w aplikacji TVP Sport.



