Druzgocąca porażka Ślęzy w Sosnowcu

Ślęza Wrocław wysoko przegrała w meczu 19. kolejki z MB Zagłębiem Sosnowiec. Żółto-czerwone odstawały od rywalek w każdym aspekcie koszykarskiego rzemiosła.

Już od samego początku meczu koszykarki Ślęzy miały ogromne problemy w ofensywie. Pierwsze osiem punktów zdobyły z linii rzutów osobistych. Dopiero po sześciu minutach spotkania przeprowadziły skuteczną akcję z gry, gdy po podaniu Dominiki Fiszer spod kosza trafiła G’mrice Davis. Jak się potem okazało, był to jedyny celny rzut 1KS-u w tej odsłonie. Takich zmartwień nie miał zespół z Sosnowca, który regularnie radził sobie z defensywą wrocławianek, systematycznie powiększając prowadzenie.

W drugiej kwarcie sytuacja uległa nieznacznej zmianie. Ślęza nieco lepiej zaczęła radzić sobie po obu stronach parkietu, ale wciąż nie było to wystarczające do nawiązania walki z gospodyniami. Seria 8:2 w wykonaniu Zagłębia na początku tej części meczu sprawiła, że koszykarki z Sosnowca prowadziły 34:14, a dwie minuty później było już 40:16. W tym momencie spotkania wrocławianki trafiły tylko trzy rzuty z gry, co przed meczem bardzo trudno było sobie wyobrazić nawet w najczarniejszym scenariuszu.

Energię do gry 1KS-u wniosła Julia Jeziorna, zdobywając sześć punktów z rzędu. Serię Ślęzy kontynuowały jeszcze Digna Strautmane i Aleksandra Zięmborska, przez co prowadzenie gospodyń stopniało do 13 oczek. Ale zanim obie drużyny zeszły na przerwę, Sydney Taylor i Catherine Reese zdobyły pięć punktów, ustalając wynik po 20 minutach na 45:27.

Wrocławianki potrzebowały znakomitego wejścia w drugą połowę, żeby spróbować nawiązać walkę i odwrócić losy spotkania. Seria 7:2 to był dobry start, ale ten zryw szybko został zneutralizowany przez drużynę Zagłębia. Kolejne chwile to prawdziwa wymiana ciosów pomiędzy obiema drużynami. W ciągu minuty wpadły cztery trójki – dwie dla gospodyń i dwie dla gości, a rozpędzone Zagłębie oznaczało niekorzystny obrót spraw dla Ślęzy. Żółto-czerwone po grudniowej porażce w KGHM Ślęza Arenie doskonale wiedziały, że taka gra z sosnowiczankami nie ma racji bytu, ale nie miały żadnych argumentów w defensywie, żeby odrabiać straty. W efekcie pomimo znacznie lepszej gry w ataku, kompletny brak organizacji w defensywie oznaczał, że podopieczne Arkadiusza Rusina odrobiły tylko dwa punkty.

W decydującej kwarcie Ślęza grała już bez wiary i zaangażowania. Po drugiej stronie parkietu trwał koncert Zagłębia. Podopiecznym Piotra Gliniaka wychodziło niemalże wszystko, a każda zawodniczka, która pojawiła się w akcji, dawała coś od siebie. Dzięki temu sosnowiczanki odniosły okazałe, 34 punktowe zwycięstwo.

Jedynym pocieszeniem dla zespołu z Wrocławia był fakt, że w późniejszym meczu SKK Polonia Warszawa pokonała Eneę AZS Politechnikę Poznań. Dzięki temu porażka żółto-czerwonych nie miała znaczących konsekwencji w tabeli Orlen Basket Ligi Kobiet. Ślęza wciąż ma mecz przewagi nad zespołem z Poznania, a za sprawą lepszego bilansu bezpośrednich meczów wciąż pozostaje w dogodnej pozycji do zajęcia trzeciego miejsca po sezonie zasadniczym. Jednak z taką grą o utrzymanie tej lokaty wcale nie będzie łatwo. Okazja do zaprezentowania się z diametralnie innej strony już w niedzielę o godzinie 18:00, gdy w KGHM Ślęza Arenie wrocławianki podejmą wspomnianą Polonię.

MB Zagłębie Sosnowiec – Ślęza Wrocław 97:63 (26:12, 19:15, 26:28, 26:8).
MB Zagłębie: Reese 31 (19 zb), Tadić 14, Pyka 14, Burliga 12, Taylor 12, Wembanyama 9, Jackowska 5, Kuczyńska, Kurach, Micek 0.
Ślęza: Davis 13, Zięmborska 13, Strautmane 11, Kulińska 8, Jeziorna 8, Fiszer 4, Mielnicka 4, Vihmane 2, Kraker 0. Gajda DNP.